Pakistan w chińskiej orbicie wpływów. CIA przygotowuje przewrót w Islamabadzie?

 

Pakistan w coraz większym stopniu wiąże się z Chinami wpadając w orbitę ich wpływów. Amerykanie z niepokojem przyglądają się tej sytuacji przygotowując dwa plany reagowania na rodzące się zagrożenie. Jednym z nich jest wywołanie kryzysu politycznego w Islamabadzie.

Jeszcze w październiku ubiegłego roku Donald Trump komplementował władze w Islamabadzie. Stało się to po tym, jak pakistańskie służby zaangażowały się w pomoc Amerykanom w uwolnieniu  amerykańsko-kanadyjskiej rodziny, przetrzymywanej przez ekstremistów z organizacji Haqqani w sąsiednim Afganistanie. Wystarczyło jednak kilka miesięcy by prezydent USA drastycznie zmienił zdanie. W styczniu 2018 roku napisał na Twitterze, że w zamian za amerykańską pomoc w wysokości 33 mld USD, przyznaną w ciągu ostatnich kilkunastu lat, Stany Zjednoczone otrzymały od Pakistanu w zamian jedynie „kłamstwa i krętactwa”. Co wpłynęło na zmianę oceny sytuacji przez Trumpa?

Pakistańskie służby wspierają terrorystów

Kolejne dane wywiadowcze potwierdzają, że Pakistańczycy stali się mistrzami w grze na dwa fronty. Z jednej strony władze w Islamabadzie deklarują współpracę z USA i NATO, z drugiej, to z terytorium Pakistanu prowadzona jest większość zbrojnych rajdów, które kończą się atakami na siły koalicji w Afganistanie.

ISI – pakistański wywiad wojskowy, uznawany jest za państwo w państwie. Wedle tajnego raportu opracowywanego obecnie w ramach NATO, ani prezydent ani członkowie pakistańskiego rządu nie do końca panują nad jego działaniami.  Amerykańskie i brytyjskie służby przesłuchały dotychczas, w ramach prowadzonych działań w Afganistanie, ponad 4 tysiące świadków (w tym islamskich bojowników), którzy potwierdzają współpracę pakistańskich służb z Talibami i Al–Kaidą. Wedle niektórych zeznań  dowódcy ISI wręcz starają się wywierać wpływ na te organizacje. Jak to możliwe?

Po interwencji USA w Afganistanie wielu przywódców oddziałów islamskich schroniło się właśnie w Pakistanie. Układ był prosty. Obustronny pokój na terytorium Pakistanu w zamian za określone przysługi – także dwustronne. Okazuje się, że współpraca pakistańskich służb z islamistami kwitnie nie tylko na polu militarnym, wywiadowczym, ale i czysto handlowym.

Poza tym położenie geograficzne Afganistanu sprawia, że przez kilku potężnych sąsiadów traktowany jest on jako tak zwana głębia strategiczna. Oznacza to, że każdy nie tylko chce zachować tu swoje wpływy, ale traktuje ten teren jako naturalny bufor bezpieczeństwa. Popatrzmy na mapę: Afganistan wepchnięty między Pakistan oraz Iran, a od północy graniczący z byłymi republikami ZSRS, zawsze stanowił miękkie podbrzusze regionu. Dzisiaj jest podobnie nie tylko ze względów czysto politycznych. To także droga łącząca południową Azję z Bliskim Wschodem – o czym w dalszej części tekstu. Pisaliśmy już o tym przy okazji projektów energetycznych. No i na koniec – Afganistan to prawdziwy raj dla narkotykowych baronów…

Tymczasem dziś, po 17 latach wojskowej obecności Stanów Zjednoczonych, w dalszym ciągu blisko 40% Afganistanu znajduje się pod kontrolą Talibów. To marny wynik, biorąc pod uwagę bilans po stronie USA, który wydaje się zatrważający: 2300 poległych żołnierzy, 20 tysięcy rannych, interwencja kosztująca dotychczas 800 miliardów USD. Rezultat? Niestabilna sytuacja w Afganistanie, zamachy, ofiary. Ubiegły rok to ponad 10 tysięcy zabitych pośród afgańskich żołnierzy i policjantów… Prawda jest taka, że Waszyngton nie ma dziś pomysłu na Afganistan. Poza tym, że z punktu widzenia USA kluczowe jest utrzymanie w tym państwie obecności wojskowej. Dlaczego? Afganistan to kraj tranzytowy, także w odniesieniu do energetyki i globalnego handlu. To miejsce, niezwykle interesujące z perspektywy chińskiej – jako alternatywna (wobec rosyjskiej) lokalizacja dla jedwabnego szlaku. To wreszcie kontrola nad gazociągami i ropociągami, osłabiającymi pozycję Rosji, o czym pisaliśmy tu.

Pakistański wywiad beneficjentem narkobiznesu

Produkcja opium w Afganistanie wzrosła na przestrzeni ostatnich 17 lat czterokrotnie !!! DEA w raporcie prezentowanym urzędnikom Białego Domu informowało, że tylko w ubiegłym roku wyprodukowano tam 500 ton heroiny, czyli prawie 90% całej globalnej produkcji.

Szacuje się, że talibowie i pracujący dla nich rolnicy zarobili na czysto 1,5 mld dolarów. Podkreślmy, to tylko produkcja na terytorium Afganistanu. Narkotyk wywieziony i sprzedany w Europie Zachodniej oraz USA zyskuje na wartości jeszcze bardziej, daje więc zarobić innym organizacjom przestępczym. Wartość afgańskiej produkcji liczona po cenach sprzedaży detalicznej to uwaga, ponad 100 miliardów dolarów. To zysk, z którego trudno było zrezygnować.

Handel nie byłby jednak możliwy bez organizacji profesjonalnego tranzytu i bezpiecznego magazynowania. I tu skupiamy się już na Pakistanie. Islamabad wyrasta na głównego pośrednika w handlu heroiną a ISI odgrywa w tym łańcuchu bardzo poważną rolę. Co ciekawe, część dystrybucji odbywa się przez Turkmenistan i Iran – także za cichym przyzwoleniem miejscowych władz. Niezwykle interesującą rolę Iranu w tym przedsięwzięciu opiszę w oddzielnym tekście.

Naturalnie narkobiznes uderza przede wszystkim w świat Zachodu, dając zarobić ogromne pieniądze Wschodowi. To dość kuriozalna sytuacja zważywszy, że to Amerykanie w dużej mierze wyhodowali potwora, z którym dziś usiłują walczyć. Lata 80’ ubiegłego wieku to nie tylko szkolenia, ale i uzbrojenie mudżahedinów walczących przeciwko radzieckiej interwencji w Afganistanie. Mudżahedinów, którzy w dużej mierze stali się zalążkiem działających do dziś  organizacji terrorystycznych.

Przewrót w Islamabadzie?

CIA zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt, kluczowy z puntu widzenia polityki Białego Domu. Otóż już na samym początku prezydentury Donald Trump podkreślał wielokrotnie, że prawdziwym wyzwaniem dla polityki zagranicznej USA nie jest ani Rosja, ani islamscy fundamentaliści, ani nawet Iran, tylko…Chiny. Stąd coraz bardziej konfrontacyjny ton wypowiedzi, ale i konkretne działania administracji waszyngtońskiej, choćby takie jak cła zaporowe na chińską stal. Wojna handlowa z Państwem Środka powoli staje się faktem. Dymisja Rexa Tillersona i nominacja na to stanowisko dla dotychczasowego szefa CIA jest bardzo wyrazista. Tym bardziej, że to właśnie Mike Pompeo podkreślał znaczenie chińskiego problemu dla USA. CIA począwszy od 2017 roku skupiła swoją uwagę na działaniach Chin, zmierzających do budowy sojuszu, dającego de facto kontrolę nad strategicznym węzłem komunikacyjnym nie tylko na lądzie, ale i na wodzie (Morze Arabskie, Ocean Indyjski).

Zwrócono przy tym uwagę na rosnący wolumen środków inwestowanych przez Chiny w Pakistanie, w ramach programu CPEC. W kolejnych latach ma to być nawet 60 mld $ na poprawę infrastruktury. O tym, że zbliżenie obydwu państw wchodzi w nową fazę świadczy także fakt, że Pakistan zgodził się na używanie w handlu dwustronnym chińskiego Yuana, eliminując tym samym amerykańskiego Dolara. To nie tylko praktyczne, ale i prestiżowe osiągnięcie Chin.

Prezydent Trump domagał się od Departamentu Stanu konkretnych propozycji rozwiązań. Nie otrzymał ich. A groźby związane z ograniczeniem pomocy wojskowej dla Pakistanu nie pomogły. Mike Pompeo stojący na czele amerykańskiej dyplomacji ma zmienić ten stan. Z jednej strony będziemy zatem obserwować próby wciągnięcia Pakistanu i Afganistanu w projekty energetyczne, z drugiej CIA pracować będzie nad zrębami planu B. Na czym mógłby on polegać? W skrócie – na wywołaniu destabilizacji sytuacji politycznej w Pakistanie, w wyniku której doszłoby do rozbicia państwa, bądź przejęcia kontroli nad jego południową częścią przez polityków przyjaznych USA. Brzmi abstrakcyjnie, ale czy na pewno?

Podobno czarę goryczy w Waszyngtonie przelały informacje dotyczące rozbudowy lotniska i portu w niewielkim mieście Gwadar, położonym blisko granicy z Iranem, u wejścia do Zatoki Omańskiej. Ma to być chińskie okno na Ocean Indyjski i Zatokę Perską. Amerykanie są także przekonani, że to zapowiedź współpracy energetycznej w trójkącie Chiny – Pakistan – Iran…

Fot. Pixebay

Maciej Sankowski

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.