Polskie służby łamią prawo w zakresie inwigilacji obywateli?

Sąd uznał, że rząd brytyjski złamał prawo, zezwalając służbom wywiadu na gromadzenie danych masowych dotyczących obywateli Wielkiej Brytanii bez odpowiedniego nadzoru ze strony MSZ. Jak prezentuje się podobna sytuacja w kontekście polskim?

GCHQ, brytyjska agencja do spraw rozpoznania elektronicznego, uzyskała po atakach terrorystycznych z 9 września 2001 roku większe możliwości w zakresie pozyskiwania i analizy informacji dotyczących obywateli Wielkiej Brytanii, pod warunkiem rygorystycznego nadzoru ze strony ministra spraw zagranicznych.

Zgodnie z orzeczeniem właściwego w sprawach służb sądu, tzw. Investigatory Powers Tribunal, brytyjski MSZ kilkakrotnie dał GCHQ „carte blanche” w kwestii występowania z wnioskami o uzyskanie dostępu do danych od telekomów i firm internetowych, które mogły obejmować historię odwiedzanych witryn, informacje lokalizacyjne i kontakty mailowe.

W treści wyroku opublikowanego 23 lipca 2018 roku, trybunał stwierdza, co następuje: „W przypadkach, gdzie minister spraw zagranicznych wyznaczył ogólny kierunek, który znajdował zastosowanie odnośnie do wszystkich środków komunikacji poprzez sieci zarządzane przez [dostawcę usług komunikacyjnych], wystąpiło bezprawne delegowanie uprawnień. Tam, gdzie nie sporządzono konkretnego wniosku o dostęp do określonych danych, wystąpił brak kontroli zgodności z prawem działania podejmowanego według uznania GCHQ”.

Wyrok ten jest efektem pozwu złożonego przez Privacy International, organizację zaangażowaną w obronę prywatności obywateli brytyjskich przed służbami specjalnymi. Ma on ogromne znaczenie, gdyż aktualnie Wielka Brytania stara się przekonać Unię Europejską że jest krajem, w którym transfer danych będzie adekwatnie chroniony po odłączeniu się od Unii w marcu 2019 roku.

Rzecznik brytyjskiego rządu komentując wyrok stwierdził, że niezgodne z prawem praktyki będące przedmiotem wyroku przestały być stosowane: „Przyjmujemy do wiadomości treść dzisiejszego wyroku, który stanowi iż uprawnienia służb bezpieczeństwa i wywiadu muszą być proporcjonalne i spełniać wymogi Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Służby te  podlegają rygorystycznym ograniczeniom prawnym i surowemu nadzorowi. Jesteśmy dumni z tego, że zasady te zapewniają bezpieczeństwo Wielkiej Brytanii”.

Zasada „adekwatności” przetwarzania danych dla prawa europejskiego i polskiego jest  pojęciem znanym. Znalazła swoje miejsce w art. 51 Konstytucji RP jako ustanawiająca zakaz pozyskiwania przez organy publiczne danych obywateli, z wyłączeniem przypadków określonych ustawą – i w tym przypadku w możliwie ograniczonym zakresie. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE  (RODO) również wymaga przetwarzania danych osobowych tylko w zakresie niezbędnym dla osiągnięcia zamierzonego celu. Art. 5 ust.1 lit. c definiuje, że „Dane osobowe muszą być adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów, w których są przetwarzane” (minimalizacja danych). Adekwatność tym samym, to gromadzenie danych jedynie w zakresie wystarczającym do realizacji celu danego przetwarzania.

Czy zatem służby przestrzegają w Polsce tego prawa? Mamy wątpliwości, bo chociaż uprawnienia służb w Polsce w zakresie gromadzenia danych na temat obywateli wzrosły na przestrzeni ostatnich lat to już

W 2014 roku NIK stwierdził, że kontrola nad służbami Premiera jako Przewodniczącego Kolegium do Spraw Służb Specjalnych jest iluzoryczna Click To Tweet

i to ze względu na obowiązujące przepisy prawa, a nie brak dobrej woli.

Wydaje się również, że

Nadzór Komisji do Spraw Służb Specjalnych także pozostawia dużo do życzenia skoro zatwierdza ona kandydatury np. legitymizujące się brakiem znajomości języka obcego. Click To Tweet

Przypomnę, że w innych służbach wymogiem jest znajomość co najmniej dwóch języków obcych lub więcej i to nie tylko od kandydatów na stanowiska szefa służby lub jego zastępcy.  Jeżeli zatem w Polsce komisja sejmowa nie może lub nie chce budować podstawowych standardów kwalifikacji zawodowych funkcjonariuszy to nie będzie dbała również o to w innych sferach nadzoru nad działaniami służb.

 Tymczasem tak zwana ustawa inwigilacyjna umożliwiła pozyskanie informacji, dotyczących korzystania z Internetu, a ustawa antyterrorystyczna – mniej restrykcyjny reżim dla Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego związany z zakładaniem podsłuchów. Warto też przypomnieć, że sąd oddalił wniosek Fundacji Panoptykon, która w sierpniu 2016 r. w trybie dostępu do informacji publicznej zwróciła się do ABW o udostępnienie danych dotyczących tego, jak często Agencja korzystała z nowych uprawnień nadanych przez tzw. ustawę antyterrorystyczną, czyli ustawę o działaniach antyterrorystycznych z 10 czerwca 2016 roku.  W tym kontekście niestety nie mamy dobrych wiadomości dla tych, którzy walczą o prywatność dla siebie i innych.

Źródło: Financial Times

Fot. Pixabay

Maciej Sankowski

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *