Tajne służby Wietnamu uprowadziły biznesmena przez terytorium Polski

Niemiecki sąd aresztował obywatela Wietnamu, legitymującego się również obywatelstwem czeskim, za udzielenie pomocy wietnamskim tajnym służbom w porwaniu na terenie Niemiec byłego wysoko postawionego biznesmena z branży naftowej (Trinh Xuan Thanh), który został w ubiegłym roku schwytany na ulicy, a następnie przemycony do Wietnamu.

Thanha oskarżono o spowodowanie strat i niewłaściwe zarządzanie w PetroVietnam Construction JSC, gdzie był przewodniczącym Rady Dyrektorów. W ramach antykorupcyjnej akcji wietnamskiego rządu w stan oskarżenia postawiono ponad 100 osób. Zostali oni uwięzieni, a w niektórych przypadkach nawet skazani na karę śmierci. Thanh złożył w Niemczech wniosek o przyznanie mu azylu, zaś jego zniknięcie, a także zniknięcie jego partnerki skutkowało tym, że niemieckie MSZ zarzuciło Wietnamowi łamania prawa międzynarodowego.

Aresztowany – Long N.H., przyznał się do uczestnictwa w porwaniu Trinh Xuan Thanha, który w Wietnamie został skazany na dożywocie.  Berliński sąd skazał Long N.H. na trzy lata i 10 miesięcy pozbawienia wolności.

Rzeczniczka sądu – Lisa Jani,  komentując wyrok stwierdziła, że sędziowie byli przekonani, że oskarżony brał udział w dużej operacji wywiadowczej Wietnamu i że działania te stanowiły „bezprecedensową ingerencję w suwerenność Niemiec”.

Long N.H., wynajął w Pradze dwa samochody, jeden do obserwacji ofiary, drugi do wykorzystania w porwaniu. Obydwa, po zakończeniu operacji, odwiózł z powrotem do Czech.

Lisa Jani powiedziała też, że sąd ustalił, iż w operacji tej odegrał pewną rolę rząd Słowacji jako, że porwany Wietnamczyk przewieziony został do Wietnamu słowackim samolotem rządowym. Nie są jasne okoliczności i świadomość uczestnictwa zaangażowania słowackiego rządu w porwaniu Trinh Xuan Thanha. Wcześniej, po ujawnieniu sprawy przez media słowacki premier Peter Pellegrini zaprzeczał udziałowi Słowacji w przemycie Thanha z Niemiec. Ambasador Wietnamu w Bratysławie Minh Trong Duong twierdził, że Thanh nigdy nie przebywał na terytorium Słowacji. Jednak ustalenia berlińskiego sądu stoją w sprzeczności z tymi deklaracjami.

W sprawie występuje też polski wątek, o którym pisali dziennikarze Onetu i Rzeczpospolitej. Aby dolecieć do Moskwy, słowacki samolot musiał otrzymać zgodę na przelot przez terytorium Polski. Dziennikarze odkryli, że na podstawie fałszywej dokumentacji przedstawionej polskiemu MSZ przez Słowację, samolot rządowy przewoził Wietnamczyków, wśród których znajdował się prawdopodobnie porwany Trinh Xuan Thanh.

Jednak tak naprawdę nie wiadomo, jaki faktycznie był stan wiedzy MSZ ponieważ, ministerstwo nie odpowiadało na pytania skierowane do niego przez Onet. Czy zatem MSZ złamało prawo, występując do Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego o wydanie zgody na lot nad terytorium Polski przedkładając fałszywe i niezweryfikowane dokumenty? Zgodnie bowiem z art. 148 Prawa Lotniczego Słowacy „nie później niż na 10 dni przed planowanym rozpoczęciem lotu” musieli przekazać stronie polskiej stosowne dokumenty wraz z listą pasażerów. Dopiero one powinny stanowić podstawę do uzyskania zgody na przelot samolotu.

W tej sytuacji należy postawić pytanie, czy wobec zgromadzonych przez sąd niemiecki dowodów strona polska wystąpi o ich przekazanie w ramach pomocy prawnej i będzie chciała wyjaśnić tą sprawę. Jeżeli tak, to mogło by znaczyć, że polscy urzędnicy państwowi nie mieli świadomości udziału w przestępstwie i mistyfikacji. Bez względu jednak na dalszy rozwój sprawy, należy zadać pytania o efektywność nadzoru nad lotami w dobie walki z terroryzmem.

Źródło: Reuters/własne

Fot. Pixabay

Redakcja

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl