Pakistański wywiad zainteresowany realizacją gazociągu uderzającego w Iran

 

Władze w Kabulu ogłosiły rozpoczęcie budowy gazociągu TAPI. Kosztem 22,5 mld $ połączy on Turkmenistan, Afganistan, Pakistan i Indie. Ukończenie inwestycji przewidziano na rok 2020. Projekt ma oczywiście poparcie Waszyngtonu, który upatruje w nim realną przeciwwagę dla rozpatrywanego wciąż połączenia Iran – Pakistan – Indie.

Gazociąg o długości 1800 km i przepustowości 33 mld metrów sześciennych gazu rocznie miałby połączyć Pendżab w północnych Indiach z polami gazowymi Galkynysh zlokalizowanymi na pustyni we wschodnim Turkmenistanie, przechodząc przez Afganistan i Pakistan. Plany przewidują także położenie wzdłuż rurociągu nowoczesnych kabli światłowodowych.

Czy ów ambitny projekt ma szanse przezwyciężyć odwieczne konflikty? Pytanie na ile dyplomacja ekonomiczna i potencjalne zyski będą w stanie je przysłonić.

Nieprzypadkowo na miejsce podpisania umowy wybrano zachodnioafgańskie miasto Herat. To tędy przebiegać będzie trasa gazociągu z Turkmenistanu, który następnie obierze kierunek dalej na południe, a więc w stronę najbiedniejszych prowincji: Farah Nimruz, Helmand i Kandahar. Warto pamiętać, że rejon ten od lat uważany był za kolebkę Talibów, którzy do dziś zachowali tu silne wpływy. Rejon ten był także polem aktywności pakistańskich służb specjalnych, które traktowały Afganistan przez pryzmat tzw. „głębi strategicznej”.

Jednak stan na dziś jest taki, że Talibowie popierają inwestycję, mało tego, zadeklarowali gotowość do zapewnienia jej bezpieczeństwa na południowym obszarze Afganistanu. Nieoficjalnie można usłyszeć, że to nie tylko wizja czysto ekonomiczna, ale silny wpływ Islamabadu, któremu na połączeniu bardzo zależy.

Dlatego można uznać, że projekt ten będzie nie tylko interesujący z ekonomicznego punktu widzenia, ale także stanowić będzie niezwykle ciekawy eksperyment dyplomatyczny. Dotychczas bowiem podobne inicjatywy kończyły się fiaskiem – także z powodu gry wielkich mocarstw.

Afganistan jest krajem o szczególnym położeniu geograficznym. Wciśnięty między Iran i Pakistan, w bezpośredniej bliskości Chin, a od północy sąsiadujący z miękkim podbrzuszem Rosji a więc byłymi republikami ZSRR. Nieprzypadkowo prezydent Afganistanu tak mocno podkreślał, że liczy, iż w końcu Azja Południowa połączy się
z Azją Środkową przez Afganistan, po stuleciu separacji.

Gazociąg jest oczywiście mocno promowany, także od strony finansowej przez USA, którym zależy na wspieraniu wszystkich tych inicjatyw, które omijać będą Rosję.
Z drugiej strony powstaje inwestycja, która ma szansę stworzyć realną, tak społeczną jak i ekonomiczną propozycję dla młodych ludzi w południowym Afganistanie, którzy do tej pory stawali się albo łupem ideologii Talibów, ale niewolnikami mafii narkotykowych. Trzeba pamiętać, że Afganistan stał się największym producentem opium (z którego produkuje się heroinę). Amerykanie przyznali, że przed półtorej dekady wydali przeszło 8,5 mld $ na walkę z narkobiznesem, ale bez sukcesów. Oczywiście naiwnością byłoby stwierdzenie, że gazociąg odmieni ten zatrważający stan rzeczy, ale może być zwiastunem zmian w regionie.

Władze w Afganistanie wierzą bowiem, że dostęp do taniego paliwa, budowa infrastruktury energetycznej, będą stanowić silny bodziec prorozwojowy. Poza tym Afganistan znowu ma szanse stać się państwem tranzytowym. Dotychczasowe konflikty zbrojne nie pozwalały na rozwinięcie potencjału w tej dziedzinie.

Władze w Kabulu szacują, że z tytułu samego tranzytu uda im się zarobić nawet
500 milionów $ rocznie. W kraju zostanie także 1,5 mld m 3 gazu

Jak już wspomniałem projekt silnie popierają Amerykanie, ale nie tylko. Turkmengaz, państwowa firma Turmeńska – będąca większościowym udziałowcem przedsięwzięcia poinformowała, że gazociąg będzie w dużej części sfinansowany z kredytów gwarantowanych przez Arabię Saudyjską, choć nie tylko. Saudom – podobnie jak Amerykanom, zależy, aby maksymalnie opóźnić a w najlepszym wypadku zablokować budowę alternatywnego połączenia z Iranu.

Fot. oilgas.gov.tm

Podobne artykuły

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: