Francuski producent cementu finansował ISIS?

 

Financial Times wraca do niezwykle ciekawego procesu jaki trwa we Francji, a związany jest m.in. z finansowaniem międzynarodowego terroryzmu. Nie byłoby w tym może nic specjalnie porywającego, gdyby nie fakt, że na ławie oskarżonych zasiadają czołowi menadżerowie firmy Lafarge.

Lafarge miał nowoczesny zakład produkcyjny w Syrii (Jalabiya), który działał także po wybuchu wojny domowej, w latach 2011 – 2014. Prokuratura zarzuca, że w tym okresie firma płaciła spore sumy pieniędzy na rzecz różnych grup zbrojnych, w tym na rzecz Państwa Islamskiego, aby móc kontynuować działalność. Co ciekawe, organy ścigania twierdzą, że spółka dokonywała kontrowersyjnych płatności  również po zamknięciu fabryki, co nastąpiło dopiero we wrześniu 2014 roku. Z raportu wewnętrznego, opracowanego przez jedną
z renomowanych kancelarii prawnych wynika, że przelewy odnotowano także w 2015 roku.
W sumie wydano w ten sposób niebagatelną kwotę 12.946.000 Euro.

Jak podkreślają świadkowie, mimo chaotycznej sytuacji, fabryka zlokalizowana w pobliżu granicy syryjsko – tureckiej wciąż działała, narażając na niebezpieczeństwo pracujących tam ludzi.

W 2012 roku doszło zresztą do porwania dziewięciu pracowników firmy. Lafarge miał zapłacić okup za ich uwolnienie w wysokości 220 tys. USD.

Sprawa być może wcale nie wyszłaby na jaw gdyby nie fuzja ze szwajcarskim koncernem Holcim. Po połączeniu powstała największa na świecie firma produkująca cement. Część faktów ujrzała światło dzienne przy okazji badania dokumentacji właśnie na potrzeby fuzji.

Pod koniec ubiegłego roku, francuska prokuratura rozpoczęła formalne śledztwo a w stan oskarżenia postawiono sześciu byłych menadżerów Lafarge, zarzucając im finansowanie terroryzmu oraz stworzenie bezpośredniego zagrożenia utraty życia innych osób.

Fot. Pixebay

Podobne artykuły

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: