Tajemnica lotu MH370. „Wątek amerykańskiej bazy szpiegowskiej”

 

Rząd Malezji, pod naciskiem opinii publicznej i prawników reprezentujących ofiary,  powrócił w styczniu do poszukiwań zaginionego Boeinga 777 200 ER malezyjskich linii lotniczych, z lotu MH370. Działania realizowane są we współpracy z wyspecjalizowaną amerykańską firmą badawczą. Premier Malezji spodziewa się konkretnych wyników poszukiwań „najpóźniej do czerwca”.

Tajemnica lotu MH370

Sprawa zniknięcia samolotu nie daje spokoju światowym mediom, wręcz staje się niedorzeczna w czasach, w których ludzie mogą śledzić smartfony w czasie rzeczywistym, a sektor transportu nadal nie jest zobligowany do wprowadzenia podobnych zasad dla statków powietrznych przewożących około 4 mld pasażerów rocznie. Zasada „jednej minuty” (monitorowania położenia statków powietrznych co minutę) wejdzie w życie dopiero w 2021 roku i będzie obowiązująca tylko dla nowych samolotów. Nie obejmie zatem floty 23.500 starszych samolotów pasażerskich. Obecnie obowiązujący standard to monitoring położenia co kwadrans, co przy szybkości poruszania się samolotów jest dalece niewystarczające (znacznie zwiększa potencjalny zakres poszukiwań).

Przypomnijmy podstawowe fakty. Do zaginięcia samolotu doszło 8 marca 2014 roku, a więc już ponad 4 lata temu. Lecący z Kuala Lumpur do Pekinu samolot zniknął z radarów nad Morzem Południowochińskim. Maszyna jednak nie rozbiła się i prawdopodobnie po wykonaniu skrętu w kierunku Oceanu Indyjskiego, kontynuowała lot przez kolejnych 7 godzin. Na pokładzie znajdowało się 227 pasażerów i 12 członków załogi.

Samolot, który realizował lot MH370 został wyprodukowany w 2002 roku i zarejestrowano go pod numerem 9M-MRO. Była to jednocześnie 404. maszyna tego typu wyprodukowana przez Boeing.

Zaginięciu samolotu towarzyszyło wiele sensacyjnych doniesień, spekulacji, teorii spiskowych i domysłów. Większość miała niewiele wspólnego z rzeczywistością. Nas jednak interesują przede wszystkim wątki związane ze służbami.

Pasażerowie ze skradzioną tożsamością

Już w kilka godzin po zniknięciu MH370 z radarów podano informację, że tożsamość co najmniej dwóch pasażerów przebywających na pokładzie nie pokrywa się z danymi osobowymi zawartymi na liście pasażerów. Austriak Christian Kozel oraz Włoch Luigi Maraldi znajdowali się na liście pasażerów, ale nie podróżowali tym rejsem. Obydwaj natomiast stracili swoje paszporty podczas wakacji w Tajlandii w 2012 i 2013 roku. Okazuje się, że na skradzionych tożsamościach podróżowali dwaj obywatele Iranu (19 i 29 letni) , którzy chcieli się dostać do Europy w celu uzyskania azylu. Obydwaj zostali gruntowni sprawdzeni przez służby (także Interpol) i okazało się, że w żadnych bazach danych nie funkcjonowali dotychczas jako osoby podejrzane lub mające związek z terroryzmem. W toku śledztwa udało się także nawiązać kontakt z matką jednego z nich przebywającą już w Niemczech, potwierdziła tę wersję zdarzeń. Drugi z podróżujących miał zamiar dotrzeć do Danii gdzie także przebywała już jego rodzina.

Miejsce katastrofy – Ocean Indyjski

29 lipca 2015 na plaży wyspy Reunion na Oceanie Indyjskim (terytorium zamorskie Francji) odnaleziono dwumetrową część skrzydła (klapolotka), fragment fotela oraz okna samolotu. Zarówno premier Malezji jak i francuscy eksperci potwierdzili, że szczątki należały do Boeinga 777 realizującego rejs MH370. Kolejne części odkryto na Mauritius oraz na Malediwach i Madagaskarze. To pozwala przypuszczać, że samolot rzeczywiście dokonał skrętu i znalazł się nad Oceanem Indyjskim.

O ile radary, także wojskowe, okazały się mało pomocne, to brytyjski system firmy Inmarsat wskazał, że zaginiony samolot logował się kilkukrotnie za pośrednictwem łączności satelitarnej po zniknięciu z radarów.  Oznacza to, że po utracie łączności samolot znajdował się w powietrzu jeszcze ponad 7 godzin. Nie wiemy jakie były przyczyny ani w jakim stanie znajdowali się pasażerowie i załoga. Pośród wielu teorii pojawiły się dwie, najbardziej prawdopodobne: na pokładzie doszło do dekompresji lub na skutek pożaru łatwopalnych baterii litowych doszło do zatrucia i w konsekwencji do śmierci pasażerów i załogi a samolot kontynuował podróż na „autopilocie” i rozbił się po wyczerpaniu paliwa.

Wątek amerykańskiej bazy szpiegowskiej

Ale media francuskie (tygodnik Paris Match) zwracają uwagę na jeszcze dwa ciekawe fakty.

Wkrótce po zniknięciu samolotu, służby przeprowadziły przeszukania w domach obydwu pilotów. W domu kapitana odnaleziono symulator, na którym pilot trenował manewry lądowania. Okazało się, że w ostatnim czasie przed zaginięciem maszyny kaptan koncentrował się na lądowaniu charakterystycznym dla krótkich pasów startowych. Pośród portów docelowych znalazły się Malediwy i Diego Garcia. Dodajmy, że ta ostatnia znajduje się w archipelagu wysp, w środkowej części Oceanu Indyjskiego i stanowi jedną z potężniejszych baz wywiadowczych USA. Prowadzi się stamtąd nie tylko nasłuch, ale także koordynuje prace satelitów szpiegowskich, wreszcie na wyspie mają swoja bazę bombowce strategiczne B2.

Śledczy z FBI po zbadaniu symulatora ustalili, że dane dotyczące lądowań zostały usunięte miesiąc przed feralnym lotem. Być może całkiem przypadkowo. Możliwe także, że wybór pasów do lądowania nie był determinowany lokalizacją tylko długością pasa.

Idźmy dalej. Mieszkańcy wyspy Kudahuvadhoo, w skrajnej, południowej części archipelagu należącego do Malediwów, znaleźli gaśnicę z Boeinga. Było to dwa tygodnie po zaginięciu maszyny. Została ona szybko odzyskana przez wojsko a władze ucięły temat, odmawiając odpowiedzi na pytania. Rankiem 9 marca, tuż przed 7 rano, mieszkańcy wyspy widzieli przelatujący na niewielkiej wysokości duży samolot. Zwrócono na niego uwagę ponieważ nikt wcześniej nie widział podobnego. Ich zeznania zostały zebrane przez policję i wojsko, jednak władze ponownie odmówiły odpowiedzi na pytania co z tych zeznań wynika. Armia wyraźnie prosiła, aby ludzie nie rozmawiali z mediami. Może dlatego, że samolot zmierzał do Diego Garcia, bazy oddalonej o około 1000 km na południe od Kudahuvadhoo?

I jeszcze jeden element. Badacze historii MH370 zwracają uwagę, że to mało prawdopodobne aby w takiej bazie jaką jest Diego Garcia nie zwrócono uwagi na samolot lecący „poza planem” w odległości zaledwie 1000 km (godzina lotu), choćby z obawy o możliwy zamach.

Czyżby zatem samolot został zestrzelony przez amerykańskie lotnictwo po tym, jak milczał wzywany przez radio?

I na koniec chyba najmniej znany element być może mający jednak związek ze sprawą. Otóż we wrześniu 2017 roku na Madagaskarze zastrzelony został konsul Malezji – Zamid Raza. Dyplomata był zaangażowany w badanie sprawy MH370, współpracował z wynajętym przez rodziny ofiar, prywatnym detektywem. Przed śmiercią twierdził, że jest bliski rozwiązania zagadki, a część dowodów miał przekazać bezpośrednio do Malezji. Sprawców jego zabójstwa nie udało się ująć. Podobnie jak nieznane pozostały motywy zbrodni.

Niestety, w sprawie MH370 każda z wersji jest prawdopodobna, ale będziemy się tej sprawie przyglądać ze szczególną uwagą.

Fot. Wikipedia

Podobne artykuły

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: