Polski wątek w szwedzkiej aferze szpiegowskiej. “Na celowniku Tybet”

 

Pracownik protybetańskiej stacji radiowej „Głos Tybetu” został oskarżony o prowadzenie działalności szpiegowskiej od czerwca 2015 do lutego 2017 roku. Miał gromadzić informacje na temat Tybetańczyków, którzy zbiegli do Szwecji. Grozi mu wyrok do czterech lat pozbawienia wolności. Śledztwo wykazało, że był on łącznikowany między innymi w Polsce.

Akt oskarżenia zawiera informację, że Dorjee Gyantsan, 49-letni Tybetańczyk, udawał że „sympatyzuje z Tybetańczykami i ideą niepodległości Tybetu”, by rozpracowywać środowisko Tybetańczyków zamieszkałych w Szwecji. Daniel Stenling reprezentujący szwedzką służbę bezpieczeństwa SAPO potwierdził, że został on zatrzymany 26 lutego br.

Służba zakomunikowała, że przez pewien czas figurant był pod obserwacją i że w tym czasie pozyskiwał i gromadził  informacje od Tybetańczyków mieszkających w Szwecji, a następnie przekazywał je oficerowi wywiadu, nie wskazanego w komunikacie, „obcego państwa”.

Dane, którymi interesował się Gyantsan obejmowały sprawy osobiste – od adresu zamieszkania i relacji rodzinnych, do zaangażowania w działalność polityczną, udział w wyjazdach i spotkaniach.  W akcie oskarżenia zawarta jest też  informacja, że 10 marca 2014 r. podróżował do Norwegii tj. w czasie gdy  Dalai Lama, lider duchowy Tybetańczyków przebywał z wizytą w  Oslo. Legitymował się też kilkoma dowodami tożsamości –  na różne dane.

„To jest bardzo poważne przestępstwo, jako że szpiegostwo dotyka bezbronnych ludzi”, powiedział prokurator Mats Ljungqvist. Dodał, że uchodźcy muszą mieć pewność że mogą korzystać z praw konstytucyjnych, na przykład z prawa do protestów w stosunku do reżimu, bez ryzyka jakichkolwiek konsekwencji. Ljungqvist powiedział też w wywiadzie dla szwedzkiej telewizji SVT ,że podejrzany pozostawał w kontakcie z przedstawicielami Chin w Polsce i Finlandii. Gyantsan miał według niego przyjąć – przynajmniej raz,  korzyść finansową w wysokości 50,000 koron  szwedzkich ($ 6,000) oraz zwrot poniesionych wydatków.

Obrońca podejrzanego, Mikael Soderberg, powiedział, że jego klient nie przyznaje się do winy. Przedstawicielka społeczności tybetańskiej w Szwecji Jamyang Choedon stwierdziła: „To szokujące, że Chiny nas szpiegują (…), to jest nie do zaakceptowania. Słyszeliśmy, że tak się dzieje, ale po raz pierwszy zostało to wykazane w śledztwie.” Choedon stwierdziła, że w Szwecji przebywa około 140 Tybetańczyków, łącznie z dziećmi. „My się wszyscy znamy. Jego też znam” – powiedziała.

Źródło: Agencja AP

Fot. Pixebay

Podobne artykuły

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: