Rodzina „ojca” syryjskiej broni chemicznej bezkarna. „Żyje na co dzień w Londynie”

 

Rodzina „ojca syryjskiej broni chemicznej”, którego objęto zachodnimi sankcjami żyje na co dzień w Londynie – informuje The Times. Artykuł na ten temat może być „karą” za niepodjęcie współpracy ze służbami przez bliskich zbrodniarza.

Amr Armanazi jest szefem syryjskiego programu chemicznego, realizowanego przez instytut SSRC, znajdujący się pod ścisłym nadzorem syryjskiego MON. Mówiąc wprost – SSRC pracuje nad nowymi rodzajami broni chemicznej dla syryjskiej armii. Dlatego Armanazi to niezwykle kontrowersyjna, ale i bardzo wpływowa w Damaszku postać, o czym świadczy fakt, że został on objęty sankcjami tak przez USA jak i UE.

Jednak okazuje się, że fakt, iż Armanazi znajduje się na czarnej liście w USA i UE nie oznacza, że jego najbliższa rodzina nie może funkcjonować bez przeszkód na Zachodzie. Brytyjski dziennik The Times opublikował artykuł, z którego wynika, że zarówno starszy brat Armanaziego jak i obydwaj synowie szefa syryjskiego programu chemicznego, mieszkają i pracują w Londynie.

Synowie Armanaziego, Zayd (37 lat) i Bisher (34 lata), przybyli do Wielkiej Brytanii na studia w Imperial College w Londynie – pisze The Times. Po ukończeniu szkoły podpisali lukratywne kontrakty w londyńskim City. Zajmują się ze sporym powodzeniem doradztwem inwestycyjnym. Natomiast jego starszy brat, Ghayth (75 lat), jest byłym ambasadorem Ligi Arabskiej i również mieszka w Londynie. Wszyscy trzej mają brytyjskie paszporty…

Amr Armanazi, został po raz pierwszy objęty sankcjami przez Amerykanów we wrześniu 2012 roku określając go mianem szefa syryjskiej agencji rządowej odpowiedzialnej za rozwój i produkcję niekonwencjonalnej broni oraz pocisków – pisał w uzasadnieniami Departament Stanu USA.

Armanazi nadzorował prace zakładu, który był zaangażowany w produkcję gazu sarin, użytego w ataku na Ghouta w sierpniu 2013 roku, w którym zginęło co najmniej 1400 osób. Armanazi został objęty brytyjskimi i unijnymi sankcjami w 2014 roku. W uzasadnieniu napisano, że nie tylko kieruje SSRC, ale jest także „odpowiedzialny za brutalne represje wobec ludności cywilnej w Syrii”.

Home Office nie komentuje indywidualnych przypadków. Podobnie jest w tej sprawie. Jednak w 2015 roku zmieniono przepisy, co oznacza, że odmowa nadania obywatelstwa może także dotyczyć rodzin osób zaangażowanych w działalność terrorystyczną lub inną, objętą sankcjami.

Skąd to nagłe zainteresowanie synami szefa programu chemicznego? Być może ujawnienie faktów i nazwisk to swego rodzaju „kara” za odmowę z ich strony podjęcia aktywnej współpracy z zachodnimi służbami… ale to tylko spekulacje…

Źródło: The Times

Fot. Pixebay

Podobne artykuły

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: