Amerykańskie służby inwestują w firmy analizujące social media [część 2]

 

Koniec zimnej wojny przyniósł nowe wyzwania dla CIA. W lipcu 1997 r. George Tenet przejął kierownictwo nad CIA, która zmagała się z kryzysem tożsamości. Zimna wojna nie stanowiła już usprawiedliwienia dla ogromnego budżetu CIA. W rezultacie federalny rząd obniżył budżet i zatrudnienie w agencji. Był to również czas druzgocący dla „biznesu” szpiegowskiego. Stało się jasne, że główną rolę zacznie odgrywać technologia informacyjna (IT) i systemy komputerowe opracowane przez młodych przedsiębiorców na rynek komercyjny, a nie kosmiczna technologia militarna powstająca w tajnych laboratoriach na potrzeby zimnej wojny. Tak powstał In-Q-Tel…

Zobacz także część pierwszą tekstu

Ponadto problem stwarzały procedury, jeśli CIA miało potrzebę wsparcia ze strony sektora prywatnego, musiało „uruchamiać” przetarg. Zanim kontrahent wyprodukował i dostarczył technologie,   stawały się one przestarzałe i proces trzeba było zaczynać od nowa. CIA nie mogła też konkurować o kreatywne talenty informatyczne tak jak rynek komercyjny, którego działalność napędzała zysk i czas spędzony w Internecie. Uwagę Teneta zwróciło to co, mówił szef Dyrektoriatu Nauki i Technologii (w tym czasie komórka w CIA) dr. Ruth David, który zaproponował, aby CIA zlecała część swoich prac badawczo – rozwojowych sektorowi prywatnemu.

Po wielu dyskusjach w CIA i rozmowach z liderami sektora prywatnego, koncepcja przedsiębiorstwa kapitału podwyższonego ryzyka wspieranego przez CIA i wykorzystująca błyskotliwość młodych innowatorów w branży IT doszła do skutku. Zwrócono się do Normana Augustine’a, byłego dyrektora generalnego (CEO) firmy lotniczej i obronnej Lockheed Martin i poproszono aby był założycielem firmy, ponieważ miał doświadczenie i wiedzę niezbędną do założenia korporacji. W lutym 1999 r. CIA wprowadziła na rynek In-Q-Tel jako prywatną, niezależną organizację non-profit. Nowy podmiot opisywał swą misję w następujący sposób: „eksploatować i rozwijać nowe i istniejące technologie informacyjne oraz realizować prace badawczo-rozwojowe, które produkują innowacyjne rozwiązania najtrudniejszych problemów stojących przed CIA i społecznością wywiadowczą.” Miesiąc później In-Q-Tel otrzymała swoją pierwszą umowę z CIA. W ten sposób „Firma CIA” weszła w biznes.

Zdefiniowanie In-Q-Tel wyłącznie jako firmy typu venture capital jest nieco niedokładne. In-Q-Tel nazywał siebie dość trafnie „akceleratorem technologii” oraz „prywatnym, niepublicznym przedsiębiorstwem typu venture capital”. W odniesieniu do prac B+R firma ta opisywana była jako „strategiczna firma inwestycyjna”. Najlepsza jednak definicja dla tego modelu biznesowego została przygotowana przez przez BENS (Business Executives for National Security – organizację, która wspiera wymianę pomysłów między sektorem prywatnym i publicznym): „In-Q-Tel to ewoluujące połączenie różnych firm, non-profit oraz rządowych modeli badań i rozwoju (B+R). To model najbardziej zbliżony do korporacyjnego, strategicznego podmiotu typu venture capital – jak te utrzymywane przez duże firmy technologiczne”.

Bez względu na etykietę ważne jest, że In-Q-Tel jest niezależna od CIA i legalnie dokonuje inwestycji kapitałowych w firmy z sektora prywatnego, korzystając z funduszy rządowych. Oczywiście, In-Q-Tel wymagał finansowania i o ile fundusze kapitałowe same zbierają pieniądze zabezpieczając zaangażowany kapitał, to In-Q-Tel otrzymuje roczne około 37 milionów USD z budżetu CIA. Pieniądze te są inwestowane w kilkadziesiąt projektów. Chociaż może się to wydawać dziwne, takie wykorzystanie pieniędzy podatników, mieści się w ramach prawnych.

Zazwyczaj In-Q-Tel tworzy 12 – 15 inwestycji rocznie. Kiedy znajdzie firmę, która posiada ciekawą technologię i jest gotowa do jej dostarczenia, zazwyczaj zainwestuje w nią od 500 tysięcy do 3 milionów USD. Przy czym około 15-20% tej sumy inwestowanych jest w przedsiębiorstwo, a pozostała kwota w umowy licencyjne i dostosowanie technologii do konkretnych potrzeb CIA. Podobnie jak inne firmy typu venture capital, In-Q-Tel posiada stanowiska doradcze w zarządach spółek portfelowych. Jest to wymierna korzyść z pełnienia funkcji inwestora oraz realna możliwość wpływu na decyzje w zakresie wprowadzania zmian do firmy i jej produktów. Łącznikiem z In-Q-Tel jest komórka w CIA, zwana Centrum Interfejsu In-Q-Tel (QIC). Pozornie nienastawiony na zysk, In-Q-Tel generuje ze swoich spółek portfelowych zwrot. Kiedy realizuje zysk z wyjścia ze spółki portfelowej, zarząd może ponownie przydzielić fundusze na nowe projekty. Od 20% do 40% wynagrodzenia pracownika wpłacane jest do obowiązkowego funduszu pracowniczego. Z każdych trzech dolarów z tego funduszu In-Q-Tel inwestuje jednego dolara. Menedżerowie In-Q-Tel są wynagradzani inaczej niż zarządzający tradycyjnymi funduszami venture capital, ale mogą inwestować w firmy portfelowe.

Komentarz:

CIA poszukuje skutecznych rozwiązań, które będą mogły wspierać ją w realizacji misji. Czy jednak korzyści z tego wynikające są większe niż straty? Czy to właściwy model biznesowy, jeżeli większość zasiadających w radzie nadzorczej ma powiązania finansowe z firmami, w które inwestuje? To samo dotyczy członków Zarządu. Należy zadać poważne pytania o konflikt interesów osób, które są odpowiedzialne za inwestowania milionów dolarów rocznie z pieniędzy podatników. CIA prowadzi działalność „non profit”, ale lokuje państwowe pieniądze w prywatne firmy. Z drugiej jednak strony In-Q-Tel jest uczestnikiem życia gospodarczego capital venture  i zarząd spółki powinien dbać o interesy firmy i jej akcjonariuszy. Podobne zjawisko możemy zaobserwować w Polsce i być świadkiem emocji i problemów etycznych wiążących się z nim. Czy zatem podmiot działający w opisanym modelu posiada możliwość odniesienia „sukcesu” gospodarczego? Czy fakt zaangażowania finansowego administracji rządowej w startupy nie jest odczytywane przez innych jak swoistego rodzaju legitymizacja i zachęta do inwestowania, która stawia „wybrańca” w uprzywilejowanej sytuacji?  Z całą pewnością tak jest. Istnieją również poważne zagrożenia dla samej administracji, wynikające z zaangażowania międzynarodowego In-Q-Tel, które „wystawia” CIA na problemy z tego wynikające. Nie mam tu na myśli jedynie ujawniania zainteresowań i aktywów, ale sytuacje np. związane z arbitrażem, prawami autorskimi, postępowaniami odszkodowawczymi czy wreszcie prawem międzynarodowym i wojennym.

W czerwcu 2017 roku izraelska agencja wywiadowcza, Mossad, uruchomiła własny fundusz venture capital i zamierza inwestować w startupy. Libertad Ventures Fund – taką ma nazwę – przyznano do wydania 2,85 mln USD.  Pieniądze są przeznaczone dla firm pracujących nad technologiami, które mogą pomóc Mossadowi w jego działalności, ale to już inna historia, o której z pewnością usłyszymy niebawem od dziennikarzy śledczych i ekspertów bo zakres problemów do rozwiązania wynikający z opisywanego modelu biznesowego jest tak samo duży jak obszar do nadużyć.

Na podstawie: Northwestern Journal of International Law&Business

Fot. Pixebay

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: