Europejskie służby specjalne: Malta centrum przemytniczym dla kradzionej libijskiej ropy

 

Malta stała się jednym z centrów przeładunku ropy przemycanej z Libii. Według libijskich władz, kraj traci na tym procederze co najmniej 750 mln euro rocznie. W przemyt zaangażowane są nie tylko lokalne milicje, ale także zorganizowane grupy przestępcze z Włoch i Hiszpanii. Według Mustafy Sanalla, który jest szefem National Oil Corporation,  nawet 40% importowanych do Libii paliw jest kradzionych. Część tego wolumenu trafia na czarny rynek w Europie, za pośrednictwem Malty. Sprawie przyglądają się europejskie służby.

Podczas genewskiej konferencji Oil & Fuel Theft, poświęconej m.in. przestępstwom paliwowym, poruszono opisany powyżej problem. Przemytnicy, którzy jeszcze do niedawna korzystali z kutrów morskich, przerobionych na transport paliwa, dziś coraz częściej przerzucają się na profesjonalne jednostki. Tankowce ze skradzionym paliwem rzucają kotwicę około 12 mil od wybrzeży Malty i tam dochodzi do przepompowania surowca na pokład statków należących do kupującego. Dlaczego 12 mil? Bo to strefa przybrzeżna Malty. Uczestnicy konferencji podkreślali, że władze maltańskie niewiele robią w sprawie ścigania paliwowych przestępców. Teoretycznie bowiem maltańska jurysdykcja sięga dalej, aż do 24 mil morskich. Zgodnie z prawem międzynarodowym, obszar 24 mil to tzw. „wody przyległe” i można na nich podejmować czynności m.in. w celu zapobieżenia „naruszeniu praw celnych, skarbowych, imigracyjnych lub sanitarnych i innych przepisów obowiązujących na terytorium lub morzu terytorialnym danego państwa”.

Informacje o przepompowywaniu skradzionego paliwa potwierdzają także włoskie służby, które dodają, że dzieje się to w warunkach daleko odbiegających od norm europejskich. Mówiąc zaś wprost, przy okazji niewielka część paliw dostaje się do Morza Śródziemnego i zanieczyszcza środowisko.

Dziennikarze śledczy pracujący w ramach OCCRP zwracają uwagę, że niektóre grupy ewidentnie korzystają lub korzystały z uprzywilejowanej pozycji. Firma należąca do byłego maltańskiego piłkarza – Darrena Debono, trudniąca się przemytem paliw, pozwalała sobie na cumowanie w co najmniej dwóch obiektach położonych na Malcie, niemalże pod nosem służb, które jednak nie przejawiały zainteresowania procederem. W ostatnim czasie maltańskie służby, znajdujące się pod presją swoich odpowiedników z Włoch, ale i Interpol, a także wobec rosnącego zainteresowania mediów, dokonały kliku aresztowań. jednak nie zmieniają one zasadniczo obrazu sytuacji. Przemyt nie byłby możliwy bez współpracy z Libijczykami.

A jak to wygląda z libijskiej perspektywy?

Po upadku reżimu Kadafiego w 2011 roku, wszystko, co dotyczy Libii uległo skomplikowaniu. Władze centralne nie panują nad sporą częścią kraju. W wielu regionach rządzą lokalni watażkowie. Problemem zajęła się m.in. ONZ. W raporcie organizacji z czerwca 2017 roku możemy przeczytać m.in., że różnorodność źródeł finansowania lokalnych grup zbrojnych pozwala im na „stabilną egzystencję”. Czterema podstawowymi źródła finansowania są: przemyt paliwa, handel ludźmi, haracze pobierane od przedsiębiorców (w tym zagranicznych firm) oraz lokalny handel bronią.

Jednym z centrów przemytu jest nadmorskie miasto Zuwara. W 2016 roku libijska straż przybrzeżna zatrzymała kilka statków na tym obszarze w incydentach związanych z przemytem paliwa, brakuje jednak bardziej szczegółowych informacji na ten temat. Nie wiemy, co stało się z zatrzymanymi statkami, paliwem, ani załogami.

Raport ONZ podkreśla liczne dysfunkcje państwa libijskiego i jego instytucji, takich jak Libijska Straż Graniczna, która z jednej strony bierze udział w szkoleniach, otrzymuje wyposażenie ze strony społeczności międzynarodowej, ale z drugiej strony system klanowy oraz silna pozycja grup przestępczych powodują, że Straż Przybrzeżna jest często stroną w walce pomiędzy rywalizującymi gangami. Nie jest wykluczone, że sukcesy w walce z przemytem są właśnie pochodną tej rywalizacji. Straż Przybrzeżna eliminuje konkurencję swoich lokalnych, samozwańczych przywódców.

Raport zauważa również, że libijska Izba Reprezentantów wydała oświadczenie w lipcu 2016 r skierowane do władz maltańskich przypominające, że produkty dotowane (a takim są paliwa w Libii) nie kwalifikują się do wywozu. Z kolei w październiku 2016 r National Oil Corporation wystosowała pismo do Ministerstwa Spraw Zagranicznych z prośbą o interwencję i przypomnienie sąsiednim krajom, że państwowa korporacja NOC jest jedynym podmiotem uprawnionym ustawowo do międzynarodowego obrotu ropą naftową i produktami pochodnymi.

Tymczasem wielu uczestników rynku wskazuje na Mohameda Koshlaf (Kishlaf), znanego także jako Kasib lub Gsab, uczestniczącego w nielegalnym obrocie paliwami. To przy okazji dowódca milicji Nasr w nadmorskim Az – Zawiyah. Jego brat, Walid Koshlaf, znany również jako Walid al-Hadi al-Arbi Koshlaf, zajmuje się stroną finansową przedsięwzięcia. Szef Straży Przybrzeżnej w Az – Zawiyah, Abd al-Rahman Milad (alias Bija), jest ważnym współpracownikiem braci Koshlaf – wskazują eksperci ONZ. I dodają, że ten układ jest przede wszystkim odpowiedzialny za większość wolumenu paliw przemycanych na Maltę.

Głównym miejscem „eksportu” ropy wydaje się być Sabrata, kurort, położony na zachód od Az – Zawiyah. Przemytnicy często wypływają z okolicy malowniczej plaży Talil Beach. Środki finansowe uzyskiwane z przemytu ropy częściowo przeznaczane są na łapówki. Jednak część pieniędzy trafia za pośrednictwem systemu Hawala (wciąż bardzo popularnego w państwach arabskich, a nie pozostawiającego żadnego śladu w systemie bankowym) poprzez Sudan do Dubaju. Tam dokonuje się rozliczeń za transakcje zakupu cięższej i nowocześniejszej broni oraz systemów łączności, które trafiają potem do grup zbrojnych w Libii. Prostszą broń można natomiast bez trudu kupić w średniej wielkości ośrodkach miejskich, przede wszystkim na lokalnych bazarach.

Brak szybkiego rozwiązania problemów północnej Libii wyklucza możliwość stabilizacji sytuacji w zakresie przemytu ropy do Europy Zachodniej. Z drugiej strony ważna jest też postawa władz maltańskich, które dotychczas nie były zainteresowane ściganiem tego rodzaju przestępstw. Eksperci ONZ i Interpol twierdzą, że ograniczenie popytu wpłynęłoby na zahamowanie lub co najmniej zmniejszenie wolumenu ropy płynącej do Europy. Malta jest bowiem najbliższym miejscem gdzie jednostki z Libii mogą dokonać bezpiecznej sprzedaży zrabowanego towaru.

Fot. Pixebay

Podobne artykuły

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: