Donald Trump – najbardziej nieprzewidywalny czynnik na rynku ropy

 

Międzynarodowa Agencja Energii alarmuje, że wojna handlowa USA z resztą świata miałaby zgubny wpływ na rynki finansowe, w tym przede wszystkim na ceny ropy naftowej. Z kolei ich załamanie byłoby groźne przede wszystkim dla Kremla, który dotychczas nie był w stanie przemodelować gospodarki w taki sposób, aby ograniczyć uzależnienie od węglowodorów.

Już dziś obserwujemy na rynku zachowania propodażowe, a wojny handlowe ograniczą popyt jeszcze bardziej. Rynek jest szczególnie wyczulony na gesty i słowa Donalda Trumpa bo to on jest dziś największym zagrożeniem dla stabilizacji sytuacji rynkowej – wskazują analitycy. Administracja prezydencka zamierza wywrzeć presje na OPEC w celu zwiększenia wydobycia ropy aż o 1 mln baryłek dziennie. Gdyby organizacja producentów uległa, to nawet zaostrzenie się sytuacji wokół Iranu nie będzie w stanie wpłynąć na utrzymanie cen na obecnym poziomie. Co zrobi OPEC? Przekonamy się na najbliższym posiedzeniu.

Tymczasem sektor naftowy dostrzega kolejne zagrożenie na horyzoncie i nie chodzi wcale o Iran (ten jest już w cenach surowca), ale o realną groźbę spowolnienia gospodarczego, które zapewne wpłynie na ograniczenie popytu. Spoglądając na wykres ropy typu Brent możemy dostrzec imponującą fale wzrostową, która wyniosła ceny z poziomu 44$ do 80$ za baryłkę. Co dalej? Rynek wydaje się mocno wykupiony i głębsza korekta powinna nadejść bardzo niedługo znosząc ceny nawet do 62$.

Przyglądając się cenom ropy warto także pamiętać, że im mocniejszy dolar amerykański tym słabsza ropa i odwrotnie. Wedle dużej części analityków cykl podwyżek stóp procentowych w USA, ale i wzrastające rentowności obligacji 10 letnich, oscylujące wokół 3% przyczynią się w dłuższym terminie do umocnienia amerykańskiej waluty. Szczyt jej notowań może pojawić się dopiero w I kwartale 2019 roku. Spoglądając z tej perspektywy ropa powinna mocno potanieć.

Jedyną niewiadomą pozostają: Iran i…Rosja. O ile Teheran już dziś szuka (z powodzeniem) chętnych na surowiec, którego nie kupią pewnie europejskie koncerny (w obawie przed gniewem Waszyngtonu i działaniami odwetowymi, choćby w postaci ceł na samochody) o tyle przecena ropy jest zawsze dużym zagrożeniem dla stabilności Rosji. I nie chodzi jedynie o kwestie budżetowe. Każdy spadek poniżej bariery 50$ jest bardzo odczuwalny we wszystkich regionach Rosji, także w Moskwie. Jeżeli dodamy do tego obrazu osłabienie koniunktury, to rosyjskie władze mają powód do niepokoju. Dlatego w mojej ocenie prawdziwym wyzwaniem będzie dopiero rok 2019 kiedy te dwa czynniki zaczną silniej oddziaływać, tworząc niebezpieczną dźwignię.

Fot. Pixebay

Podobne artykuły

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: