Polski dziennikarz uwięziony w Syrii: Nasze władze nie zapłaciły za mnie okupu


W rozmowie z portalem O służbach, polski dziennikarz porwany w Syrii w 2015 r., podkreśla, że nie zapłacono okupu za jego uwolnienie. Pomogły w tym jego prywatne znajomości z Czeczenami – jak sam podkreśla.

W niedawnym artykule przypominaliśmy, że: w 2015 roku udało się uwolnić z rąk terrorystów dwóch polskich dokumentalistów. „Tomasz Głowacki i Marcin Mamoń mieli zamiar zrealizować materiał o rosyjskiej interwencji w tym kraju. Przekroczyli granicę nielegalnie i zostali porwani. Jedna z wersji mówi, że odzyskali wolność dzięki pomocy zaprzyjaźnionych Czeczenów, którzy negocjowali z terrorystami. Oczywiście wtedy, jak zwykle w takich przypadkach stwierdzono, że „okupu nie zapłacono”, co raczej należy traktować jak rytualne stwierdzenie, a nie komunikat potwierdzający stan faktyczny” – pisaliśmy.

W odpowiedzi na nasz tekst jeden z porwanych wysłał do nas wiadomość, którą chcielibyśmy tu przytoczyć:

„Prawdą jest, że uwolnili mnie ludzie pochodzący z Kaukazu, to jedyna wersja tego wydarzenia. Nie zapłacono za mnie żadnego okupu” – twierdzi Mamoń.

„Żeby kogoś odnaleźć, mieć dowód, że żyje, wynegocjować kwotę okupu, zorganizować pośredników, potrzebny jest czas. Nie tygodnie, ale miesiące. Tymczasem po porwaniu mnie w Syrii byłem przetrzymywany przez zaledwie 6 tygodni, a prokurator w Polsce założył sprawę dopiero po 2 tygodniach” – dodaje polski dziennikarz w rozmowie z portalem O służbach.

Prawdą jest, że uwolnili mnie ludzie pochodzący z Kaukazu, to jedyna wersja tego wydarzenia. Nie zapłacono za mnie żadnego okupu – twierdzi polski dziennikarz porwany w Syrii w 2015 r. Click To Tweet

Mamoń podkreśla, że szczegóły swojej historii w Syrii opisał w książce, którą napisał po powrocie do Polski.

Fot. Pixabay

 

Podobne artykuły

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: