PODOLSKI: KONTRWYWIAD UE? JESZCZE NIE TERAZ, A I TAK BEZ NAS

Były wiceminister spraw wewnętrznych odpowiedzialny m.in. za ochronę granic, Antoni Podolski, przedstawia swoje refleksje dot. idei utworzenia europejskiego kontrwywiadu.

Zachęcony przez Pawła Białka i jego tekst w sprawie ewentualności utworzenia europejskiego kontrwywiadu, powstałego na tle propozycji francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona, chciałbym podzielić się z czytelnikami portalu kilkoma refleksjami.

Po pierwsze chciałbym wskazać skąd moim zdaniem wywodzi się pomysł utworzenia Europejskiej Agencji Ochrony Demokracji, zawarty w liście francuskiego prezydenta do Obywateli Europy. Aby uniknąć nieporozumień warto zacytować fragment, do którego się odnosimy:

„Obrona naszej wolności: Model europejski opiera się na wolności człowieka, różnorodności opinii i tworzeniu. Naszą fundamentalną wolnością jest demokratyczna wolność wyboru naszych przywódców i to wtedy, podczas każdego głosowania, obce mocarstwa próbują wpływać na nasze głosy. Proponuję utworzenie Europejskiej Agencji Ochrony Demokracji, która zapewni każdemu Państwu członkowskiemu europejskich ekspertów dla ochrony procesu wyborczego przed cyberprzestępczością i manipulacjami. W tym duchu niezależności, musimy również zabronić finansowania europejskich partii politycznych przez obce mocarstwa. Musimy usunąć z Internetu, zgodnie z przepisami europejskimi, wszelkie przejawy mowy nienawiści i przemocy, ponieważ poszanowanie jednostki jest podstawą naszej cywilizacji godności.”

Jak widać proponowana Agencja unijna ma służyć pomocą ekspercką ściśle w zakresie ochrony procesu wyborczego przed cyber i zwykłą manipulacją. Co więcej, propozycja francuska wypływa z innych inicjatyw francuskich w tej dziedzinie, tak na forum europejskim jak i przede wszystkim wewnątrzkrajowym.

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku francuski, rządowy think-tank IRSEM opublikował raport na temat manipulacji i fake newsów, a wcześniej Macron osobiście wskazał rosyjskie Russia Today i Sputnik jako „organy kłamliwej propagandy”. Prezydent próbował nawet wprowadzić ustawowo dość drakońskie penalizowanie dezinformacji i manipulacji informacją, ale został zablokowany przez Senat i skrytykowany przez lewicowe media. Wspomniany raport IRSEM zawiera liczne rekomendacje, które miały by zostać realizowane przez Francję i jej partnerów w następnych latach. Szczególnie Paryż może tu liczyć na poparcie Berlina. Warto zresztą, aby portal Osluzbach, zapoznał polskiego czytelnika z tym raportem.

W skrócie jego najciekawsze rekomendacje to m.in. wskazanie czterech trendów w zakresie dezinformacji i manipulacji: kinetyzacji (ataki fizyczne na infrastrukturę), personalizacji (z wykorzystaniem mediów społecznościowych w dotarciu do indywidualnego odbiorcy, co zastosowano m.in. w kampanii za Brexitem), mainstrymizacji (z wykorzystaniem głównych mediów, nie związanych oficjalnie np. z Rosją) i proxymityzacji (wykorzystania pośredników z państw trzecich do zaatakowania właściwego celu).

Dodam, że choć moim zdaniem francuskiemu prezydentowi jeszcze nie o europejski kontrwywiad chodzi, a raczej o działania eksperckie i prawne, to jeśli projekt „Odbudowy” Europy ma się udać, to zgadzam się z płk Białkiem, iż nie da się takiego kierunku uniknąć, zwłaszcza w kontekście innej propozycji Macrona z tego samego listu, powołania Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Co więcej nie będzie to propozycja nowa, bowiem już w 2004 roku, po szoku bezbronności Europy wobec fali islamskiego terroryzmu, pojawiła się propozycja powołania europejskiej „CIA”, czyli wspólnotowej Agencji Wywiadu. Wtedy pomysł wspierały małe państwa, duże były przeciwko, głównie ze względu na ryzyko utraty dwustronnych mechanizmów wymiany informacji z USA. Teraz, gdy z UE wypada Wielka Brytania, a relacje Paryża i Berlina z Waszyngtonem przypominają zimną wojnę temat zapewne może powrócić. I akurat polskie zdanie w tej sprawie będzie najmniej ważne z dwóch powodów.

Po pierwsze Polska tradycyjnie, od lat, niezależnie od ekip rządzących jest przeciwna tego typu inicjatywom. Byliśmy przeciwko Europejskiej Straży Granicznej, Europejskiej Agencji Informacyjnej (Wywiadowczej), wyłączyliśmy się z mechanizmu Prokuratury Europejskiej, wycofaliśmy z Eurokorpusu. Przyczynami są zawsze ignorancja i arogancja doradzających politykom środowisk służb „tajnych, jawnych i dwupłciowych”, cytując poetę.

Ignorancja, bo jak słusznie zauważył płk Białek, polska niechęć do tego typu inicjatyw wynika z błędnego poglądu o elitarności i ekskluzywności naszych służb, które deklarują, że jakoby mogłyby na tej europejskiej wymianie informacji wywiadu i kontrwywiadu tylko stracić. Tymczasem raczej okazałoby się że król jest nagi i nie ma nie tylko nic do ukrycia ale i do pokazania.

Arogancja, bo od lat nasze służby i eksperci są przekonani o wielkiej kompetencji, wiedzy i doświadczeniu na tematy b. ZSRR. Rzeczywiście, tak było jeszcze kilkanaście lat temu, zwłaszcza gdy był to temat zapomniany przez państwa „starego” Zachodu. Zresztą kolejne Białe Księgi oraz raporty rozmaitych komisji śledczych i weryfikacyjnych skutecznie skompromitowały polskie służby jako atrakcyjnego i wiarygodnego partnera czy operatora na Wschodzie.

I tutaj przechodzimy do drugiej przyczyny braku znaczenia polskiego stanowiska w tej sprawie. Polskie służby w ciągu ostatnich czterech lat zatraciły jakiekolwiek zaufanie, wiarygodność i zdolności kooperacyjne. Dość wspomnieć dosłownie siłowe, rozwalenie przez MON wspólnego, polsko-słowackiego Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO i zastąpienie w nim oficera politykiem. Dość wspomnieć sprawę wpisania przez Szefa ABW Ludmiły Kozłowskiej do Systemu Informacyjnego Schengen jako osoby niepożądanej w UE i swoiste, bezprecedensowe „olanie” tegoż zapisu przez kluczowe państwa unijne (a więc i ich wywiady i kontrwywiady), ukoronowane ostatnim przyznaniem tej osobie prawa pobytu w Belgii.

Można jeszcze przypomnieć dialog polskiego wysokiego urzędnika z martwym kontem na Twitterze w sprawie polsko-brytyjskiej współpracy wywiadowczej dotyczącej zamachu na rodzinę Skripalów, czy też pomysł zaproponowania na kierownicze stanowisko w wywiadzie NATO prawicowego publicysty. I tę negatywną opinię nie będzie możliwe ani łatwo, ani szybko zmienić. Tak więc możemy co najwyżej kibicować europejskiej ofensywie francusko-niemieckiej i czekać, aż pomyślniejsze warunki polityczne w Polsce pozwolą nam do nich dołączyć, także w dziedzinie bezpieczeństwa i wywiadu.

Antoni Podolski: Mgr historii Uniwersytetu Warszawskiego, były oficer UOP, stypendysta NATO, od ponad 25 lat zajmuje się praktycznie i analitycznie problematyką bezpieczeństwa narodowego ze szczególnym uwzględnieniem problematyki wschodniej, europejskiej i energetycznej. Były urzędnik państwowy, m.in. dwukrotny wiceminister spraw wewnętrznych i administracji odpowiedzialny za zarządzanie kryzysowe, migrację i ochronę granic i przygotowania do SIS UE; twórca i pierwszy dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Były Sekretarz Programu dla Zagranicy Polskiego Radia; były Dyrektor Programowy i członek Zarządu Centrum Stosunków Międzynarodowych; były wiceprezes zarządu Polskiego LNG SA. W latach 2010-2015 członek Rady Konsultacyjnej COS ABW i redakcji Przeglądu Bezpieczeństwa Wewnętrznego ABW.

Fot. Pixabay

Podobne artykuły

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: