PRANIE PIENIĘDZY WYZWANIEM NIE TYLKO DLA WIELKIEJ BRYTANII

W październiku 2017 roku w krajowej ocenie ryzyka prania pieniędzy i finansowania terroryzmu (NRA) Wielkiej Brytanii, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Ministerstwo Skarbu uznały, że pranie pieniędzy na rynkach kapitałowych (rynki, na których pozyskuje się kapitał i obraca papierami, a także instrumentami finansowymi, walutami oraz towarami) było nowym znaczącym ryzykiem.

Financial Conduct Authority (FCA), jako organ regulujący rynki kapitałowe w Wielkiej Brytanii potwierdziło tę tezę. Pogląd sformułowany jest w oparciu o głośny przypadek Deutsche Banku, który w styczniu 2017 roku otrzymał największą karę, jaka kiedykolwiek została nałożona w Wielkiej Brytanii za naruszenia w obszarze przeciwdziałaniu praniu pieniędzy (AML). W ostatecznej decyzji FCA opisuje, w jaki sposób bank pozwolił klientowi z Moskwy na konwersję rubli o wartości co najmniej 6 miliardów dolarów na dolary amerykańskie przy użyciu “transakcji lustrzanych” (ang. mirror trades). Środki te zostały następnie przekazane na konta zagraniczne w krajach takich jak Cypr, Estonia i Łotwa.

Takie przypadki w sposób naturalny dotykają Wielką Brytanię. Londyn bowiem jest światowym hubem dla rynku kapitałowego. Pranie pieniędzy na taką skalę naraża na kolejną wielomiliardową dziurę w brytyjskim systemie przeciwdziałania praniu pieniędzy, zagrażając integralności i skuteczności zarówno krajowych, jak i międzynarodowych systemów finansowych. Z tego względu, w latach 2018/19 FCA koncentrowała się na tej kwestii.

Budujące jest postrzeganie tego jako nieodłącznego elementu dążenia rządu Wielkiej Brytanii do zajęcia się skutkami bezpieczeństwa miasta w wielkiej korupcji. System przeciwdziałania praniu pieniędzy i sankcje finansowe, które ograniczały dostęp rosyjskich instytucji państwowych do rynków kapitałowych Unii Europejskiej, pojawiły się obok siebie w informacji FCA w grudniu 2017 roku w sprawie systemów i środków kontroli. W raporcie opublikowanym w maju 2018 roku Komisja Spraw Zagranicznych Izby Gmin opowiedziała się za wykluczeniem z brytyjskich rynków kapitałowych „kleptokratów” z Kremla w ramach skoordynowanej reakcji na rosyjską agresywną politykę.

Jednak jest to zjawisko trudne do zwalczenia. Raporty na ten temat od Międzynarodowej Organizacji Komisji Papierów Wartościowych i Financial Action Task Force (FATF) zauważają między innymi zagrożenia płynące z rynków kapitałowych, jeśli chodzi o maskowanie i legitymizację środków pochodzących z poważnych przestępstw i korupcji (innymi słowy, ukrywanie ich źródeł pochodzenia i powiązania z legalnymi wartościami majątkowymi). Odnotowują również, że oprócz możliwości prania pieniędzy, rynki kapitałowe zapewniają środki (poprzez nadużycia na rynku, wykorzystywanie poufnych informacji i oszustwa związane z papierami wartościowymi) do dalszego generowania nielegalnych środków finansowych. Obecnie, pomimo pracy wykonanej przez te organizacje i niepotwierdzonych informacji o praniu pieniędzy na londyńskiej giełdzie już pod koniec lat 90., rynki kapitałowe nawet nie zasługiwały na wzmiankę w pierwszej brytyjskiej krajowej ocenie ryzyka, opublikowanej w 2015 roku.

Organy nadzoru, analitycy oraz śledczy walczą by poradzić sobie z tego rodzaju przestępczością. Klasyczny paradygmat prania pieniędzy — środków pieniężnych pochodzących z nielegalnej działalności (takiej jak handel narkotykami) wpłacanych do banku i przemieszczanych w systemie finansowym przed ich wypłatą oraz spożytkowaniem na dobra luksusowe, nie dotyczy rynków kapitałowych. Większość brokerów nie akceptuje gotówki, więc nie są zaangażowani we wprowadzanie środków pochodzących z przestępstw do systemu finansowego. Z drugiej strony tego procesu, rezultat prania pieniędzy na rynkach kapitałowych wygląda zupełnie inaczej niż, na przykład zakup posiadłości w Knightsbridge. Wartości tak niematerialne jak egzotyczne instrumenty finansowe z rajów podatkowych, dla organów ścigania są trudne do ustalenia lub zajęcia.

W rzeczywistości środki, które rozpływają się na rynkach kapitałowych, mogą stać się wręcz niemożliwe do wyśledzenia bez pomocy eksperta z branży. Produkty i usługi oferowane na rynkach kapitałowych są różnorodne, liczne i często bardzo złożone. Są również ciągle tworzone od nowa, w odpowiedzi na zapotrzebowanie inwestorów, warunki rynkowe i postęp technologiczny. Rynki kapitałowe oferują przestępcom dodatkową anonimowość przy transakcjach transgranicznych realizowanych natychmiastowo, elektronicznie i/lub o ogromnych wolumenach.

W nawiązaniu do krajowej oceny ryzyka z 2017 roku, rynki kapitałowe mają relatywnie słabe mechanizmy kontrolne oraz niski poziom raportowania o transakcjach podejrzanych. Jednym z powodów tego stanu rzeczy, jak wskazuje FATF, jest brak świadomości AML-owej wśród specjalistów rynku kapitałowego, w połączeniu z ograniczoną liczbą „wskaźników i studiów przypadków dotyczących papierów wartościowych”. Te obiegowe przykłady są zwykle związane z innymi formami przestępstw finansowych, a zatem są mało szczegółowe. Te z kolei mogą być typologiami prania pieniędzy, z którymi konkretna instytucja raczej się nie spotka (na przykład niewłaściwe wykorzystanie niezarejestrowanych papierów wartościowych w Wielkiej Brytanii, gdzie akcje na okaziciela nie są już legalne).

„Luka w percepcji” skali i charakteru prania pieniędzy na rynkach kapitałowych nie pomaga. FCA ma nadzieję uzupełnić tę lukę, bowiem nie jest przypadkiem, że zrozumienie prania pieniędzy na rynkach kapitałowych zostało dodane do priorytetów operacyjnych brytyjskiej wspólnej grupy zadaniowej ds. prania pieniędzy. Jednak pewne cechy rynków kapitałowych utrudniają stosowanie takich procedur jak AML, zwykle wykorzystywanych w bankach, które są przede wszystkim istotne w przypadku wprowadzania środków do systemu finansowego — momentu, w którym przestępcy są najbardziej narażeni na wykrycie. W większości przypadków na rachunkach papierów wartościowych znajdują się środki pochodzące od innych instytucji finansowych. Jako takie, są uzależnione od środków bezpieczeństwa finansowego stosowanego przez daną instytucję finansową.

.

Również nieczęsto zdarza się, żeby uczestnicy rynku kapitałowego mieli wgląd do transakcji dotyczącej papierów wartościowych, niezbędnych do wykrycia sygnałów ostrzegawczych związanych z wprowadzaniem środków pochodzących z przestępstw do systemu finansowego i ich legitymizacją. Takie transakcje zwykle obejmują kilku pośredników, pełniących różne role, w sektorze obejmującym szeroki wachlarz firm, produktów, usług, typów inwestorów, platform transakcyjnych i metod płatności. Ogólnie rzecz biorąc, niezależnie od międzynarodowego charakteru tej branży, nie ma wspólnych definicji, nie mówiąc już o normach regulacyjnych, dotyczących papierów wartościowych lub rynków kapitałowych, co nieuchronnie komplikuje transgraniczną współpracę między organami regulacyjnymi i instytucjami.

Biorąc pod uwagę te kwestie, trudno się dziwić, że FCA chce wspierać brytyjskie firmy działające na rynku kapitałowym, które teraz muszą martwić się praniem pieniędzy, a nie innymi, przeważającymi, przestępstwami finansowymi na rynku kapitałowym. FCA spodziewa się opublikować wyniki swoich inspekcji diagnozujących pranie pieniędzy na rynkach kapitałowych w czerwcu 2019 roku. W międzyczasie zaktualizowany przewodnik FCA dotyczący przestępczości finansowej, rekomenduje technologię jako sposób na usprawnienie ich działalności w obszarach AML i zapewnienia o reasekuracji w związku z wszczęciem śledztw dot. potencjalnych kryminalnych naruszeń pod reżimem nowych przepisów dotyczących prania pieniędzy. W dłuższej perspektywie okaże się, jakie rozwiązania problemu prania pieniędzy na brytyjskich rynkach kapitałowych zostaną zaproponowane. Uznając, że pranie pieniędzy jest znaczącą problemem, Wielka Brytania może nie pozwolić sobie na pozostawienie tej sprawy bez nadzoru.

Komentarz Redakcji

Przy tej okazji dla naszych czytelników podjęliśmy wysiłek intelektualny aby zobaczyć jak mają się sprawy w Polsce. Wnioski dedykujemy również licznym służbom w tym specjalnym i “niespecjalnym”, bowiem naszym zdaniem jest ciekawie. Temat jest złożony i dlatego dla zobrazowania sytuacji posłużyliśmy się konkretnym przykładem.

Polski rynek kapitałowy jest znacznie mniejszy od brytyjskiego – zarówno jeśli chodzi o obrót na warszawskiej GPW, rynek regulowany, czy obrót pozagiełdowy, jak i jego złożoność. W Polsce, działalność instytucji funkcjonujących na rynku kapitałowym (m.in. firm inwestycyjnych, towarzystw funduszy inwestycyjnych i domów maklerskich, a także podmiotów infrastruktury rynku kapitałowego), nadzoruje Komisja Nadzoru Finansowego.

W ramach nadzoru, od lat podmioty takie poddawane są corocznemu procesowi BION, którego celem jest identyfikacja zagrożeń dla stabilności danego podmiotu poprzez określenie poziomu i charakteru ryzyk, na jakie narażony jest dany podmiot, ocenę jakości procesów zarządczych (w tym systemu zarządzania ryzykiem), ocenę adekwatności kapitałowej, oraz ocenę modelu biznesowego. Procesowi BION poddawane są również podmioty z sektora bankowego. KNF publikuje metodyki BION dla poszczególnych sektorów, wskazując, że problem prania pieniędzy jest adresowany—i jako jedyny blok jest adresowany tylko w trybie inspekcji. W całym 2017 roku, KNF przeprowadziła czynności kontrolne tylko w 3 domach (biurach) maklerskich i 3 TFI. Jednocześnie wskazano, że prawie wszystkie kontrole (niezależnie od sektora) ujawniły nieprawidłowości i uchybienia.

Kontrole KNF w podmiotach funkcjonujących na rynku kapitałowym odbywają się często. Rzadko jednak dotyczą problemu prania pieniędzy. Zdarza się, że KNF identyfikuje podejrzaną aktywność na rynku akcji,  stwierdza nieprawidłowości w funkcjonowaniu instytucji bądź identyfikuje podmioty działające bez wymaganych zezwoleń, i w ślad za tym składa zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa („czarna lista” KNF jest na bieżąco aktualizowana).

Zdarza się też, że nie pociąga to za sobą refleksję organu nadzoru oraz organów ścigania, że czyny takie mogą przynosić korzyści konkretnemu podmiotowi, a korzyści pochodzące z tego rodzaju przestępstw nie są wolne od problemu prania pieniędzy. Można przypuszczać, że naświetlona przez Brytyjczyków “luka w percepcji zjawiska prania pieniędzy” na rynkach kapitałowych, dotyczy również polskich organów nadzoru.

Kolejną instytucją, która mogłaby zająć się problemem prania pieniędzy na polskim rynku kapitałowym, jest Generalny Inspektor Informacji Finansowej (GIIF). Podmioty takie jak domy maklerskie oraz fundusze inwestycyjne są instytucjami obowiązanymi. Podlegają tym samym przepisom związanym z przeciwdziałaniem praniu pieniędzy, co m.in. banki. Dotyczą ich więc procedury związane z identyfikacją klienta, stosowaniem środków bezpieczeństwa finansowego, monitorowaniem transakcji, raportowaniem transakcji ponadprogowych i podejrzanych. Jednak podmioty takie jak domy maklerskie, stanowią marginalne źródło w transakcjach podejrzanych. Trudno natomiast domniemywać, że polskiego rynku kapitałowego problem prania pieniędzy nie dotyczy. Jednak KNF oraz organy ścigania, myśląc o przestępczości na rynku kapitałowym zauważają przede wszystkim insider trading, piramidy finansowe, podmioty działające bez zezwolenia (głównie na tzw. rynku forex) oraz problemy związane z papierami dłużnymi. Problem prania pieniędzy za pośrednictwem warszawskiej GPW oraz poza rynkiem regulowanym w Polsce, pozostaje niezaadresowany przez kompetentne instytucje.

W marcu 2012 roku, na spółkę T.S.A. z Warszawy, prowadzącą działalność maklerską od 2005 roku, nałożona została kara pieniężna w wysokości 625 tys. zł, co stanowiło niewiele ponad 1,15% dochodu spółki po opodatkowaniu z lat 2009 i 2010, podczas gdy maksymalny wymiar kary wynosił wówczas 750 tys. zł, za niedopełnienie obowiązku rejestracji transakcji. Naruszenia dotyczyły okresu jednego roku (od kwietnia 2010 roku do kwietnia 2011 roku), i miały polegać na braku rejestracji i nieprzekazywaniu do GIIF informacji o transakcjach dokonywanych w imieniu klientów instytucji obowiązanej na rynku nieregulowanym (OTC)—kontraktów opcyjnych bądź na różnicę, w których instytucja była drugą stroną transakcji.

Kontrola KNF wykazała, że instytucja finansowa nie zarejestrowała i nie przekazała informacji na temat 1849 transakcji dotyczących pozycji otwieranych i zamykanych na instrumentach CFD i opcyjnych. Jak wskazano, okoliczność, iż niedopełnienie obowiązku nastąpiło z powodu błędnego przekonania, że tego typu transakcje nie podlegają rejestracji, oraz że nie mogło narazić Skarbu Państwa na jakiekolwiek niebezpieczeństwo lub uszczerbek, pozostaje bez znaczenia. Co więcej, spółka T.S.A. wskazała, że stwierdzone naruszenia nie spowodowały żadnych negatywnych skutków, a żadna wewnętrzna transakcja nie może powodować „wyprania brudnych pieniędzy”. Ponadto, ukarany podmiot w tym samym okresie przekazał do GIIF informacje o 56.838 – z tym, że dotyczyło to każdej wpłaty i wypłaty ponadprogowej, oraz argumentował, że posiadał pełną wiedzę o każdej dokonanej transakcji.

Instytucje takie jak T.S.A., poza rachunkiem, na którym zapisywane są m.in. papiery wartościowe i instrumenty finansowe, powinny prowadzić osobny rachunek – tzw. rachunek pieniężny, na którym rejestrowane są środki pieniężne powierzone przez klienta, który służy do dokonywania rozliczeń w następstwie czynności mających za przedmiot instrumenty finansowe lub związanych z prawami wynikającymi z instrumentów finansowych. Oznacza to w uproszczeniu, że za każdą transakcją zawartą przez klienta (otwarcia lub zamknięcia pozycji), powinien znajdować się zapis również na rachunku pieniężnym klienta. Co więcej, niektóre transakcje, m.in. transakcje zawierane na rynku regulowanym giełdowym, rozliczane są poza domami maklerskimi — w Polsce obsługą tego procesu zajmuje się Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych. Ponadto, firmy takie jak T.S.A., jako instytucje zobowiązane z ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, od lat mają obowiązek rejestracji przeprowadzenia transakcji — wykonania zlecenia lub dyspozycji klienta, czyli nie tylko wpłat i wypłat w formie gotówkowej lub bezgotówkowej, ale też przeniesienie własności lub posiadania wartości majątkowych, którymi są nie tylko środki płatnicze, ale również papiery wartościowe i instrumenty finansowe, jak w przypadku T.S.A.

Monitorowaniem przepływów pieniężnych innych niż “zwykłe” przelewy, nie przejmowały się również banki brytyjskie. W 2010 roku brytyjski regulator ukarał grupę bankową Royal Bank of Scotland rekordową wtedy karą ponad 5 milionów funtów brytyjskich za naruszanie sankcji. Wskazano, że RBS jako podmiot przetwarzający największy wolumen transakcji zagranicznych w Wielkiej Brytanii, nie monitorował transakcji zarówno przychodzących do klientów RBS, jak i wychodzących od klientów banków z grupy RBS. Wyjaśniono szczegółowo, że w przypadku transakcji transgranicznych, nie monitorowano żadnych transakcji przychodzących, transakcji wychodzących w funtach (za wyjątkiem tych wychodzących do instytucji w Stanach Zjednoczonych) ani żadnych transakcji w euro. Poza problemami związanymi z dopasowywaniem nazw (tzw. fuzzy matching), brytyjski organ nadzoru ustalił, że RBS sprawdzał pod kontem list sankcyjnym niewiele ponad 20% transakcji, które dotyczyły handlu międzynarodowego, w tym akredytyw. Według regulatora brytyjskiego, RBS nie monitorował pod kątem list sankcyjnych około 75% transakcji przychodzących i wychodzących, co spowodowało nieakceptowalne ryzyko możliwości procesowania transakcji dla osób i podmiotów objętych sankcjami, włączając w to podmioty podejrzewane o finansowanie terroryzmu.

Wracając do T.S.A.— podmiot zapewniał również, że wcześniejsza kontrola GIIF z 2007 roku, nie wykazała nieprawidłowości w tym zakresie, pomimo że sposób rejestracji transakcji był identyczny co w kwestionowanym okresie. Okazało się jednak, że kontrolerzy nie sprawdzają tego, jakie transakcje przeprowadzane są przez dany podmiot i czy powinny być rejestrowane, tylko odnoszą się do sposobu wypełniania poszczególnych pól rejestru transakcji.

Przypadek T.S.A. nie jest odosobniony. Inspekcje w zakresie przeciwdziałania prania pieniędzy w Polsce od lat wyglądają podobnie—kontrolowane są te obszary, które łatwo sprawdzić, czyli na przykład sposób uzupełniania pól w rejestrze transakcji, zamiast skupiać się na kwestiach merytorycznych. Kontrolerzy rzadko zastanawiają się, jakie transakcje nie są wprowadzane do rejestru oraz jakie informacje nie są przekazywane do GIIF. Jednak nawet w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości w tym zakresie, trudno było poprawić jakość danych wprowadzanych do rejestru i przekazywanych do GIIF, ponieważ KNF przez lata stała na stanowisku—na przykład w kwestii transakcji przychodzących z zagranicy—że instytucje obowiązane nie miały obowiązku rejestracji transakcji przychodzących z zagranicy, a nawet jeśli je rejestrowały, nie musiały wykazywać rachunków bankowych biorących udział w transakcji. Co więcej, również problem dostosowania polskich instytucji procesujących transakcje międzynarodowe do polityki sankcyjnej Unii Europejskiej oraz ONZ, nadal pozostaje niezaadresowany.

Przekazywanie do GIIF istotnych danych o transakcjach, które były niepełne, wprowadzające w błąd lub po prostu nieprawdziwe, nie było sankcjonowane przez lata. Inne, poważne naruszenia w obszarach rejestracji transakcji i ich monitorowania, dotyczące największych banków w Polsce, sankcjonowane były rzadko. Być może właśnie dzięki temu z taką łatwością w Polsce można było prać pieniądze pochodzące z przestępstw i transferować je do Chin, nie narażając się przez lata na żadne negatywne konsekwencje prawne.

W kolejnym artykule opiszemy ten proceder i jego skutki, na przykładzie prania pieniędzy pochodzących z przestępstw popełnianych w Polsce oraz poza jej granicami, gdzie korzyści pochodzące z przestępstw transferowane były między innymi do Chin za pośrednictwem dużych i bardzo dużych banków w Polsce—to jest sytuacji, na którą administracja amerykańska otwarcie wskazywała już wiele lat temu, a który w Polsce nadal pozostaje nie do końca rozwiązany.

Źródło: RUSI/własne

Fot. Pixabay

Podobne artykuły

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: