SANKOWSKI: DLACZEGO TRUMP UKRYWA TREŚĆ ROZMÓW Z PUTINEM?

Od momentu zaprzysiężenia amerykański prezydent Donald Trump spotkał się ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Władimirem Putinem aż pięć razy. Jednak szczegóły tych rozmów pozostają nieznane.

Biały Dom robi wszystko, aby informacje na ten temat nie wypłynęły na zewnątrz. Mało tego, większość wyższych urzędników Departamentu Stanu także nie może liczyć na dostęp do treści rozmów. Taki stan rzeczy niepokoi Demokratów, którzy podejrzewają, że Trump może ukrywać prawdziwą naturę swoich relacji z Putinem. Zapowiadają przy tym, że wystąpią (korzystając z faktu uzyskania większości w Izbie Reprezentantów) o szereg dodatkowych dokumentów, które rzucą trochę więcej światła nie tylko na relacje obydwu prezydentów, ale także ich zaplecza i współpracowników.

Steven Pifer, były amerykański ambasador na Ukrainie, a także członek rady Bezpieczeństwa Narodowego (za czasów Clintona), zajmujący się Rosją i Ukrainą pyta wprost na łamach The Wall Street Journal: „Jak bardzo wrażliwe problemy musiały być przedmiotem dyskusji przywódców obydwu państw, skoro prezydent USA nie chce się nimi z nikim podzielić”?

Co ciekawe nikt nie dysponuje także notatkami z rozmów, choć przepisy federalne są w tej sprawie jasne – nie ma czegoś takiego jak prywatne notatki. Tymczasem są one za każdym razem zabierane przez Trumpa – tak było zarówno podczas spotkań w Helsinkach jak i w Hamburgu. Zakaz notowania dotyczy także…tłumaczy. To tylko podsyca spekulacje o „nienaturalnym charakterze” relacji Trumpa z Putinem.

Nieprzypadkowy wydaje się w tym kontekście opór prezydenta Trumpa w sprawie wprowadzenia sankcji przeciwko Rosji w 2016 roku. Tu jednak zdecydowana postawa Kongresu przeważyła. Ale Prezydent USA opierał się także wprowadzeniu nowych sankcji po atakach z użyciem broni chemicznej w Syrii, która mogła liczyć na wsparcie Kremla.

Prezydent bagatelizował także ostrzeżenia, płynące z amerykańskich służb, dotyczące potencjalnych możliwości wpływania przez Rosjan na przebieg wyborów w Stanach Zjednoczonych. Szef Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, Admirał Mike Rogers, zeznał przed Kongresem w ubiegłym roku, że administracja nie robi wystarczająco dużo, aby utrudnić przeprowadzanie rosyjskich cyberataków w przyszłości. Po części dlatego, że prezydent nie traktował tej kwestii priorytetowo. Mało tego, podczas szczytu w Helsinkach Trump powiedział wprost, że w jego opinii nie może być mowy o rosyjskiej ingerencji w proces wyborczy, co spotkało się rzecz jasna z bardzo ciepłym przyjęciem ze strony Putina. Amerykańska społeczność wywiadowcza uznała te słowa za niezwykle szkodliwe, ale także odebrała je jako dowód całkowitego braku zaufania.

W tej sprawie jest zdecydowanie za dużo zaskakujących przypadków. O co może więc chodzić?

Były prawnik Trumpa, Michael Cohen zeznając przed komisją ds. wywiadu Izby Reprezentantów, przedstawił szereg nowych dokumentów, które rzucają więcej światła na relacje Trumpa i jego najbliższego otoczenia z Rosjanami. Przede wszystkim w sprawie negocjacji towarzyszących planom budowy Trump Tower w Moskwie. Przypomnijmy, współpracownicy Trumpa mieli pozyskać przychylność Putina dla tego projektu w zamian za nieodpłatne przekazanie apartamentu w budynku o wartości 50 mln $.

Cohen, który został skazany na trzy lata więzienia, powiedział, że otrzymał poufne zlecenie od Trumpa – miał w tej sprawie okłamywać Kongres. Prezydent oczywiście zaprzecza. Jednak były prawnik prezydenta zeznał również, że był świadkiem rozmów Ivanki Trump i jej męża na temat przebiegu moskiewskich negocjacji, choć obydwoje utrzymywali, że ich wiedza w tym obszarze jest żadna. Zapowiedział przedstawienie twardych dowodów w postaci korespondencji. Demokraci będą chcieli w najbliższym czasie przesłuchać wieloletniego współpracownika Trumpa – Felixa Satera, który odpowiedzialny był za negocjacje w Rosji.

Demokraci twierdzą także, że należy zbadać czy relacje otoczenia Trumpa z ludźmi Kremla nie miały wpływu na linię polityczną ówczesnego kandydata na prezydenta USA Donalda Trumpa, który nie szczędził pochwał Putinowi i opowiadał się za poprawą stosunków USA-Rosja. Działo się to w czasie, kiedy projekt budowy Trump Tower był cały czas poważnie rozważany – innymi słowy, kiedy ludzie Trumpa zabiegali o możliwość jego wybudowania. Pytanie, które pozostawiamy na razie bez odpowiedzi brzmi nie czy, ale jak rosyjskie służby specjalne, wykorzystały tę okazję do zdobycia materiałów obciążających prezydenta Trumpa i jego najbliższych współpracowników.

Fot. Kremlin.ru

Podobne artykuły

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: