BROCHWICZ: KONTRWYWIADOWCZE MARZENIA

W najnowszym felietonie dla portalu O służbach Wojciech Brochwicz stawia pytania o przyszłość ABW, które jest dziś traktowane „jak śmietnik, do którego wrzuca się sprawy, z którymi nikt nie wie co robić”. Ekspert podkreśla, że dopóki nie zreformujemy tej instytucji nie ma mowy o partycypacji Polski w projektach takich jak kontrwywiad UE.

„Kukliński: Czołem, Majorze! Jak kontrwywiad ocenia nastrój szefa?
Putek: Kontrwywiad operacyjnie nie rozpracowuje Ministra Obrony Narodowej.
Kukliński: To był żart.
Putek: Żarty kontrwywiadu kończą się na podpułkownikach.”

„Jack Strong”

Z dużym entuzjazmem śledzę dyskusję dotyczącą ewentualnego powołania kontrwywiadu Unii Europejskiej. Też dostrzegam taką potrzebę, zwłaszcza jak popatrzę przez pryzmat mojego rachunku bankowego. Powiem więcej: wizja powstania takiej organizacji, a zwłaszcza wyobrażenie mojego w niej udziału, pobudza we mnie niezwykle pozytywne uczucia. Marzenia o wysokich zarobkach wolnych od podatków. I o prestiżu lepszym niż w kancelarii adwokackiej.

Zaraz potem jednak daje o sobie znać ta cholerna paranoja, którą zaraziłem się w Zarządzie II UOP, nieuleczalna na resztę życia. Wracam na ziemię. No i są pytania…

Na przykład, jak mamy dzielić się wiedzą operacyjną z partnerami z UE skoro nie potrafimy bez bólu oddać podstawowych informacji innej, własnej, krajowej służbie, z którą powinniśmy współdziałać w sposób najbardziej naturalny? Pamiętacie jaki jazgot wywołała próba odtworzenia koordynacji w 1998 roku? Kto nie pamięta, nie ma czego żałować.

Największy problem jest na naszym podwórku. No bo z czym mielibyśmy wmaszerować do tej unijnej służby kontrwywiadu? Z tym molochem pod nazwą ABW, który przez lata upychał w swoich kompetencjach absolutnie wszystko, co tylko się dało, nie bacząc na dublowanie się z innymi służbami, na niewydolność organizacyjną i na braki w merytorycznym przygotowaniu ludzi? I nie wynikało to bynajmniej z ambicji kolejnych szefów tej instytucji, a z przyzwyczajenia polityków. Agencję traktowano jak śmietnik, do którego wrzucano sprawy, z którymi nikt nie wiedział co robić. Dziś kontrwywiad tonie w morzu innych tematów. Jest częścią ogromnej służby odpowiedzialnej i za operacje, i za realizacje. Za narkotyki, za terroryzm, za ekonomię państwa, za mafie i za ekstremizmy polityczne. Za zatrzymania, przesłuchania, podsłuchiwania. Za ochronę informacji niejawnych i za proliferację . I tak dalej…

A powinien odpowiadać wyłącznie za informacje. Za zdobywanie najbardziej wartościowych danych. Tylko wtedy będzie wolny od medialnych i politycznych obciążeń kiedy przestanie istnieć politycznie. Nie do tego powinien służyć kontrwywiad, jeśli chcemy jeszcze marzyć o stawianiu czoła najsilniejszym agencjom wywiadowczym świata. I jeśli chcemy być partnerem w jakichś międzynarodowych strukturach dla profesjonalistów.

No tak, ale tak jak w PRL dążyli do komunizmu, tak my dążymy dzisiaj do profesjonalizmu. Tylko ważne, aby dążeń nie pomylić z rojeniami…

Fot. Materiały własne

Podobne artykuły

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: