PISARZ POWIEŚCI SZPIEGOWSKICH ZAMORDOWANY. BYŁ OFICEREM DGSE

Ciało byłego oficera francuskiego wywiadu, znaleziono z pięcioma ranami postrzałowymi nieopodal alpejskiej miejscowości, w której mieszkał.

Zwłoki Daniela Forestiera zostały znalezione na parkingu, obok rzadko używanej drogi, w Górnej Sabaudii, niedaleko Jeziora Genewskiego. Policja twierdzi, że zabójstwo nie miało charakteru rabunkowego i było bezpośrednio związane z zawodową przeszłością ofiary.

57. letni Forestier, znany szerszej publiczności przede wszystkim jako autor kilku powieści szpiegowskich, pracował wcześniej dla francuskiego wywiadu DGSE. Czym się tam zajmował? Szczegółów oczywiście nie znamy, ale w środowisku francuskich służb mówi się, że z DGSE związany był 14 lat, z czego lwią część czasu służył w specjalnym oddziale, realizującym ściśle tajne, „najwrażliwsze” działania poza terytorium Francji.

Po rozstaniu z wywiadem Foreistier zaszył się wraz z żoną i dziećmi w Lucinges – niewielkiej, liczącej 1640 mieszkańców, alpejskiej miejscowości. Choć może słowo „zaszył” nie jest najwłaściwsze, bo zawodowa przeszłość ofiary nie była żadną tajemnicą dla społeczności lokalnej. Tym bardziej, że były oficer zaczął pisać powieści szpiegowskie. Ba, był nawet lokalnym radnym i prowadził niewielki sklep z wyrobami tytoniowymi.

O co więc może chodzić? Daniel Foreister pół roku temu został objęty śledztwem dotyczącym spisku na życie generała Ferdinanda Mbahou, który w latach 1992-1997 był niezwykle istotną i wpływową figurą na politycznej mapie Konga, odpowiadał między innymi za bezpieczeństwo ówczesnego Prezydenta Pascala Lissouba. Jednak po obaleniu Lissouba w 1997 roku, Foreister zmuszony był do ucieczki z Konga i osiadł we Francji, w Val d’Oise, na północ od Paryża.

Tymczasem dziennik Le Monde, powołując się na tajne szczegóły śledztwa poinformował, że Forestier był członkiem specjalnej grupy utworzonej przez DGSE, której celem miało być zabójstwo Mbahou. Co więcej, z dokumentów zgromadzonych przez Prokuraturę wynika, że Foreister w pierwszej fazie przesłuchań przyznał się nie tylko do tego, że spec grupa istniała, ale także potwierdził, że rzeczywiście otrzymał polecenie opracowania planów zamachu na Mbahou. Dlaczego do zabójstwa nie doszło? Bo sprawcy mieli uznać, po dokonaniu rozpoznania, że przyjęte założenia taktyczne są „niepraktyczne”.

Komu zależało na pozbyciu się Mbahou? Przede wszystkim władzom Konga. Nie trzeba dodawać, że francuskim służbom zależało na zachowaniu tam strategicznej pozycji. Szczególnie po zainstalowaniu się nowego reżimu. Być może stąd przysługa polegająca na pomyśle pozbycia się zajadłego krytyka Prezydenta Konga, jakim był Mbahou.

Komu w takim razie zależało na pozbyciu się Daniela Foreistera? Nasze źródła jednomyślnie wskazują na DGSE. Już samo przyznanie – do protokołu, potwierdzające istnienie grupy było trochę jak wyrok śmierci. Po tych zeznaniach w agencji wzrosła nerwowość. Kierownictwo było zaskoczone postępowaniem Foreistera. Obawiano się, czy nie będzie on chciał wykorzystać sprawy Mbahou do jakichś swoich gier medialnych, co mogłoby doprowadzić do poważnego kryzysu w samym DGSE.

Poza tym grupa, w której działał Foreister w ramach DGSE, operowała przede wszystkim poza terytorium Francji. Gdyby upubliczniona została wiedza na temat tego typu operacji specjalnych, realizowanych na terenie kraju, wybuchłby zapewne spory skandal. Czy zatem byłego agenta postanowili uciszyć byli koledzy. Niewykluczone. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na losy innego członka tej grupy, który również składał zeznania w sprawie. To Bruno Susini – miał być odpowiedzialny za prowadzenie rozpoznania i logistyczne przygotowanie zamachu. Według naszych informacji to jedyny świadek, jaki został prokuraturze, który może mieć bezpośrednią wiedzę w tej kwestii…

Fot. Pixabay

Podobne artykuły

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: