BROCHWICZ: O SĄDZENIU KOMBATANTA PRZEZ MON

Wojciech Brochwicz w swoim felietonie dla portalu O służbach odnosi się do głośnej sprawy, w której weteran Wojska Polskiego poszkodowany w Afganistanie domagał się od państwa środków na rehabilitację. MON postanowił walczyć z nim w sądzie.

„Wszystko przecież należy do sądu“.
Franz Kafka, Proces

Twórca jednostki wojskowej GROM, generał Sławomir Petelicki, był nazywany przez swoich żołnierzy Ojcem. Tę ksywkę nadali mu podkomendni za to, jak ich traktował.

Uczył życia przed walką, w jej trakcie i po walce. Doradzał w sprawach życiowych. Troszczył się o nich i o ich rodziny. W pełni zasługiwał na miano Ojca. A kiedy kończyli służbę wojskową, szukał dla nich pracy, pomagał zdobywać wykształcenie cywilne, organizował leczenie, pomagał, jak własnym synom.

Pamiętacie tę słynną przed laty operację przeszczepu obu dłoni poszarpanego przez materiał wybuchowy żołnierza? To Sławek za nią stał. Zdobył środki i znalazł lekarzy. Udało się, przeszczep pozwolił poszkodowanemu na powrót do normalnego życia. Pisano: pionierska operacja! Taki powinien być dowódca.

A teraz czytam: „Mariusz Mańczak pełnił służbę w Afganistanie (…) pod Rosomakiem, którym jechali żołnierze eksplodował ładunek wybuchowy (…) Złamanie kręgosłupa, otwarte złamania rąk i nóg w wielu miejscach, uszkodzenia wiązadeł i ścięgien, rozległe ubytki mięśni ud i łydek, uraz głowy, termiczne uszkodzenie dróg oddechowych oraz poparzenia twarzy i powiek“- cytuję za portalem Onet. Uszczerbek na zdrowiu na ponad sto procent (tak, przy tego rodzaju obliczeniach może być ponad sto procent).

Weteran występuje do Sądu. Domaga się od Ministerstwa Obrony Narodowej przyznania świadczeń na rehabilitację i leczenie.

Teraz następuje coś, co się normalnemu człowiekowi w głowie nie może zmieścić. Przed warszawskim Sądem Okręgowym staje wynajęty przez MON prawnik. Ma za zadanie…. nie dopuścić do uznania roszczeń żołnierza. Jeszcze raz: polskie Ministerstwo Obrony Narodowej procesuje się z ciężko poszkodowanym podczas służby wojskowej kombatantem o potrzebne mu leki i rehabilitację!

Prawnik z MON podnosi zarzut przedawnienia. Zgodnie z prawem, na dochodzenie roszczeń żołnierz miał trzy lata. Nie wiedział, nikt go nie pouczył, nie zmieścił się w tym terminie. Leczył się z ran, dochodził do siebie, nie miał pojęcia, że Państwo, któremu oddał zdrowie, szuka pretekstu aby się uwolnić od odpowiedzialności.

To nie koniec tej odrażającej historii. Sąd Okręgowy bez zbędnej zwłoki oraz refleksji uznał zarzut przedawnienia i oddalił powództwo żołnierza.

Czy nie było innego wyjścia? Uważam że było. Artykuł piąty Kodeksu Cywilnego stanowi: “Nie można czynić ze swojego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony“.

W moim rozumieniu Ministerstwo Obrony Narodowej stając przeciwko wojskowemu inwalidzie przekroczyło wszelkie zasady współżycia społecznego. Myślę, że widzi to gołym okiem nie tylko adwokat, ale i każdy inny czytelnik. Tylko Sąd Okręgowy nie zauważył, że Państwo nie powinno tu korzystać z ochrony.

W doktrynie prawa cywilnego różnie się ocenia zakres stosowania przez sądy art.5 k.c. Są poglądy traktujące ten przepis jako swego rodzaju ozdobnik, bez większego znaczenia dla orzecznictwa. Są też takie, i im przyznaję rację, według których przywilejem i obowiązkiem sądu jest zawsze ważyć, czy bezduszne stosowanie ustaw nie prowadzi do pogwałcenia ducha prawa. Tak jak w omawianym przypadku.

Tyle o prawie. Jak wspomniałem na wstępie, Generała Sławomira Petelickiego żołnierze nazywali Ojcem. Nasuwa się pytanie, jakie miano nadaliby osobom, które odmówiły okaleczonemu na służbie żołnierzowi prawa do godnego życia?

Wojciech Brochwicz: w 1990 współtworzył specjalną jednostkę „Grom”. Był doradcą ministra spraw wewnętrznych, prezesa Rady Ministrów, prezesa Narodowego Banku Polskiego. Pełnił funkcje dyrektora w Urzędzie Ochrony Państwa, zastępcy Komendanta Głównego Straży Granicznej oraz Wiceministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w Radzie Ministrów Jerzego Buzka, gdzie odpowiadał za przygotowanie ustawodawstwa antyterrorystycznego. Po 2001 był członkiem komitetu konsultacyjnego przy szefie ABW Andrzeju Barcikowskim. Po odejściu z administracji państwowej został partnerem w firmie prawniczej R. Smoktunowicz & L. Falandysz. Obecnie prowadzi własną kancelarię prawniczą.

Fot. Wikipedia/na podstawie licencji isaf.wp.mil.pl

Podobne artykuły

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: