BROCHWICZ: WERBUNEK NA PODKARPACKI BURDELIK?

Wojciech Brochwicz, ekspert portalu Osłużbach, zastanawia się jaką rolę pełnią obecnie w polskim życiu politycznym kolejne afery taśmowe. Czy służby trzymają rękę na pulsie? – zastanawia się współtwórca jednostki GROM.

„Rybie trzeba dać to, co ona lubi – dżdżownicę. Jeżeli chcesz się z kimś zaprzyjaźnić, nie rozmawiaj z nim o truskawkach, które ty lubisz. Rozmawiaj o dżdżownicach, które on lubi”.

Wiktor Suworow

Ostatnio zaroiło się od sensacyjnych doniesień na temat pewnej niestosownej niespodzianki jaka miała spotkać wielu luminarzy naszego życia publicznego. Otóż owi mężowie stanu, ojcowie rodzin, pasterze bożej trzody oraz stróże prawa korzystali z usług młodych cichodajek zza wschodniej granicy, gdzieś w przytulnym burdeliku na Podkarpaciu. Nie tu jednak dopatrywałbym się niestosowności (bo przecież pochędożyć męska rzecz, uznawana zwłaszcza w ich kręgu kulturowym za coś fajnego), ale w okolicznościach towarzyszących tej zdrowej aktywności. Otóż w burdelu były kamery (czy kogoś to jeszcze dziwi?) i wszystkie wzniosłe akty znalazły się na przysłowiowych taśmach. A taśmy, jak wieść gminna niesie, pojechały na Ukrainę.

I tu jesteśmy, pardon, w domu.

Kiedy trząsł się w konwulsjach afery ośmiorniczkowej rząd PO, zadawałem sobie pytanie, kogo nie ujawnią? Bo ci bohaterowie tamtej historii taśmowej, których ujawniono i publicznie zlinczowano, nie wydawali się już szczególnie atrakcyjni z wywiadowczego punktu widzenia.

Można założyć, że opublikowano te nagrania tylko po to, aby wyłączyć ich na jakiś czas z bieżącej polityki.

I nastraszyć pozostałych…

Ciekawsze jest bowiem, czy powstały nagrania polityków, których nie ujawniono. Którym dysponent taśm złożył propozycję typu: albo publikacja nagrań, albo współpraca. I czy podobnych rozmów pozyskaniowych jak wówczas, nie przeprowadzili teraz z „gwiazdorami” studia nagrań na Podkarpaciu ci sami, obcy oficerowie?

Nie lubię takiego „gdybania” i „byćmożenia”. Może nikt nikogo nie werbował. Może nagrania były tylko po to, aby były. Jak tak dłużej nad tym myślę, to nawet podoba mi się ta koncepcja, że to wszystko czysty seks…

Nie śmiem też mieć wątpliwości, iż właściwe służby państwowe przeprowadziły w tym zakresie stosowne czynności sprawdzające (lub na odwrót).

A teraz na chwilę, i czysto teoretycznie: są trzy główne podstawy werbunku: podstawa patriotyczna (na Wallenroda), podstawa materialna (za kasę) oraz materiały kompromitujące (np. film z burdelu).

Złośliwie dodam, że co się tyczy polskich służb, to po rozlicznych publikacjach, od białej księgi Olina, poprzez raport w sprawie WSI aż do odtajnienia Zbioru Zastrzeżonego IPN, nie ma już czego zbierać. W tych szacownych publikacjach pokazano światu nie tylko metody i formy pracy operacyjnej, ale też nazwiska, daty urodzenia i dane legalizacyjne naszych oficerów oraz ich cudzoziemskiej agentury.

I tu pozostaje już tylko, młodym adeptom szpiegostwa, ostatnia, nieopisana dotąd w żadnej literaturze gatunku, czysto nasza, polska podstawa werbowania: na litość…

Wracając to materiałów kompromitujących osoby publiczne w domu publicznym. Może przydałby się jakiś jasny komunikat ze strony służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa? Na przykład, że badają, zbadali, że mamy problem bądź wręcz przeciwnie, nie mamy. Milczenie jest najgorszym rozwiązaniem. Milczenie jest wyzwaniem dla takich jak ja, by snuć domysły i paranoiczne koncepcje. I by o nich pamiętając, kiedyś powiedzieć: sprawdzam!

Wojciech Brochwicz: w 1990 współtworzył specjalną jednostkę „Grom”. Był doradcą ministra spraw wewnętrznych, prezesa Rady Ministrów, prezesa Narodowego Banku Polskiego. Pełnił funkcje dyrektora w Urzędzie Ochrony Państwa, zastępcy Komendanta Głównego Straży Granicznej oraz Wiceministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w Radzie Ministrów Jerzego Buzka, gdzie odpowiadał za przygotowanie ustawodawstwa antyterrorystycznego. Po 2001 był członkiem komitetu konsultacyjnego przy szefie ABW Andrzeju Barcikowskim. Po odejściu z administracji państwowej został partnerem w firmie prawniczej R. Smoktunowicz & L. Falandysz. Obecnie prowadzi własną kancelarię prawniczą.

Podobne artykuły

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: