SZEF MOSSADU: HISTORYCZNA ZMIANA UKŁADU SIŁ NA BLISKIM WSCHODZIE

Nieczęsto zdarzają się publiczne wystąpienia szefów służb wywiadowczych, izraelskich zaś w szczególności. Jeszcze rzadziej zdarza się, że urzędujący szef opisuje sytuację geopolityczną w regionie, uchylając również rąbka kuchni dyplomatyczno – szpiegowskiej.

Yosef „Yossi” Cohen, podczas konferencji naukowej zorganizowanej przez Uniwersytet w Herzliya, przyznał, że Bliski Wschód jest świadkiem historycznego przewartościowania sojuszy. Podkreślił, że wiele państw arabskich nie tylko potrafiło w ostatnich latach wytworzyć platformę porozumienia z Izraelem, ale także zaakceptowały jego obecność na mapie świata.

Mossad zidentyfikował obecny czas jako „szczególnie rzadką okazję, pierwszą w historii Bliskiego Wschodu, umożliwiającą osiągnięcie regionalnej stabilizacji, która może doprowadzić do trwałego porozumienia pokojowego między Izraelem a większością państw arabskich”. Yossi podkreślił, że wiele państw arabskich woli koncentrować się na realizacji wspólnych przedsięwzięć gospodarczych niż przymykać oko na terroryzm. Cohen zasugerował również, że Iran jest coraz bardziej marginalizowany również w świecie arabskim.

Te epokowe zmiany nie byłyby możliwe, gdyby nie dwa elementy. Pierwszy, to niezmiennie bliskie sojusznicze relacje łączące Izrael z USA. Drugi to utrzymywanie otwartych, nieformalnych kanałów komunikacji z Kremlem i rosyjskimi służbami.

Czynniki te „tworzą być może niepowtarzalną możliwość” zawarcia przez Izrael strategicznego sojuszu z większością swoich arabskich sąsiadów – powiedział Cohen.

Szef Mossadu odniósł się również do ostatnich ataków na tankowce w zatoce Perskiej. Szef służby powiedział, że z pełną odpowiedzialnością może wskazać na Korpus Strażników Rewolucji jako odpowiedzialnych za przeprowadzenie zamachów. Co więcej, podkreślił, że izraelskie i amerykańskie służby wywiadowcze dysponują dowodami potwierdzającymi, że były one zatwierdzone przez irańskich przywódców.

Z wystąpienia Cohena wynika, że głównym zagrożeniem dla Izraela i jego obywateli jest dziś Iran, którego służby specjalne wciąż planują ataki na żydowskie cele w wielu miejscach na świecie – nawet tak odległych jak Ameryka Południowa.

Bardzo wyraźnie też odniósł się do irańskich ambicji atomowych. Powtórzył, co nie jest nowością, że Izrael nie pozwoli na rozwój irańskiego arsenału nuklearnego. Jednak w kontekście wcześniejszych wypowiedzi, dotyczących normalizacji stosunków z innymi krajami arabskimi, widać wyraźnie, że duża praca dyplomatyczna wykonana przede wszystkim przez Waszyngton, zaczyna przynosić wymierne efekty.

Realnym wydaje się scenariusz, w którym politycznie osamotniony Iran, napotka również na problemy we współpracy z Moskwą, kalkulującą w znacznie szerszym aspekcie. Tym bardziej, że agresywna postawa Teheranu nie zjednuje mu zwolenników w świecie arabskim. To sytuacja bez precedensu. W co więc gra Iran?

Izraelscy analitycy twierdzą, że Teheran w ten sposób, paradoksalnie, szuka drogi do negocjacyjnego stołu. Oryginalna metoda, znana choćby z przykładu Korei Północnej, która regularnie używała straszaka rakietowego, prowokując w ten sposób kolejne tury pomocy humanitarnej.

Teheran musi jakość wyjść z twarzą z obecnej, coraz trudniejszej sytuacji. Stąd te nieracjonalne zachowania, które działają w zasadzie wyłącznie na potrzeby wewnętrzne. Bowiem świat arabski jest już poważnie zmęczony irańskim problemem.

Źródło: własne
Fot. Pixabay

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: