MACIĄŻEK: CYBERWERBUNEK ZAGRAŻA BEZPIECZEŃSTWU POLSKI

Działania werbunkowe ze strony rosyjskiego czy chińskiego wywiadu nie wymagają dziś spotkań i rozmów w cztery oczy. Wszystko odbywa się w Internecie. To olbrzymie wyzwanie dla polskiego kontrwywiadu.

Dzień jak co dzień pomiędzy „realem” i siecią

Cyberświat staje się nierozłącznym elementem naszego życia. Wstając rano zerkamy na smartwatch , który dzięki odpowiedniej aplikacji przeanalizował jakość naszego snu. Następnie ruszamy na trening – inteligentny zegarek monitoruje naszą trasę, tempo biegu, tętno. Wracamy do domu, a Google na ekranie smartfona informuje nas ile minut zajmie nam dojazd do pracy, a także podpowiada jak dojechać najszybciej. Wysiadamy z samochodu i przed biurem wita nas nietypowy widok – protest pstrokato ubranych mieszkańców dzielnicy. Robimy im zdjęcie i wrzucamy na Instagrama z zabawnym podpisem. Pierwsza kawa przy biurku to z reguły przeglądnięcie Facebooka i Twittera, krótkie komentarze pod wpisami znajomych, czasem kilka zdań od siebie na własnym profilu, częściej polubienie przeglądanych w strumieniu informacji. Potem czas na biznesowy LinkedIn. Przed południem ruszamy na biznesowe spotkanie. W restauracji irytuje nas kelner więc w Google Maps komentujemy to pod profilem lokalu. A wieczorem mamy ochotę na seks więc wchodzimy na Tindera…

Obce służby kochają nasze e-życie

Działania człowieka, nawet najbardziej ekstrawaganckiego, charakteryzują się dużą powtarzalnością. Dzięki temu założeniu oraz dostępowi do masy danych, które codziennie generujemy, obca służba może stworzyć dość dokładny profil osobowy kandydata na przyszły werbunek.

Rozpracowując polityka, dziennikarza, eksperta bardzo łatwo sięgnąć dziś do wielu informacji (a w przyszłości będzie to jeszcze prostsze dzięki rozwojowi Big Data). Dzieje się tak z powodu braku odpowiedniej cyberhigieny – nie dbamy o odpowiednie ustawienia prywatności aplikacji, ustawiamy zbyt proste hasła, nie aktywujemy uwierzytelnienia dwuetapowego w usługach, z których korzystamy.

A jak to wygląda w praktyce?

Liczne udostępnienia tej samej trasy treningowej na Endomondo? Wiadomo już, że lubisz biegać i gdzie to robisz, a także w jakiej okolicy mieszkasz. Dla obcej służby ustalenie hobby i stworzenie okazji do spotkania z figurantem to już naprawdę coś.

Dzięki Instagramowi dość łatwo można określić w jakich miejscach bywasz, a także gdzie pracujesz – to naprawdę bezcenne.

Facebook i Twitter to kopalnia wpisów ułatwiających identyfikację Twoich znajomych, poglądów, stylu życia, upodobań kulinarnych, książek, które czytasz, oglądanych filmów – stajesz się otwartą księgą.

Tinder i LinkedIn – czyli wisienka na torcie

Jednak najwdzięczniejszymi narzędziami dla obcych służb są dziś Tinder i LinkedIn.

Pierwsza z wspomnianych aplikacji służy dziś bardzo często do umawiania się na tzw. seks bez zobowiązań. Już pobieżny „research” pokazuje, że z Tindera korzysta mnóstwo polskich urzędników i dziennikarzy, często bardzo wpływowych. Dla obcych służb to idealna sytuacja, którą może zwieńczyć wykreowanie zażyłej relacji bądź wygenerowanie kompromatów.

LinkedIn, a więc „biznesowy Facebook”, to z kolei chyba najbardziej perspektywiczny portal, z którego mogą korzystać obce służby celem nawiązania kontaktu z figurantem. W czasach coraz bardziej nieostrej definicji szpiegostwa łatwo wyobrazić sobie sytuację, w ramach której zagraniczny uniwersytet bądź think-tank nawiązuję poprzez wspomnianą platformę społecznościową kontakt z celem wytypowanym do werbunku. Na początku propozycja opiera się na napisaniu analizy na neutralny temat za satysfakcjonujące wynagrodzenie, w późniejszym okresie pojawia się możliwość odwiedzenia siedziby podmiotu na jego koszt za granicą. To moment finalizacji planów służby wobec rozpracowywanej osoby.

Cyberwerbunek

Działania werbunkowe ze strony rosyjskiego czy chińskiego wywiadu nie wymagają dziś już nawet spotkań i rozmów w cztery oczy. Wszystko odbywa się w Internecie. To olbrzymie wyzwanie dla polskiego kontrwywiadu. Tym bardziej, że dialog pomiędzy oficerem i figurantem szybko przenosi się na szyfrowane komunikatory takie jak Signal czy WhatsApp.

Co gorsze, ewentualna współpraca z obcą służbą w zarysowanym powyżej modelu i w świetle obecnych przepisów obowiązujących w Polsce jest w zasadzie bezkarna. Nie ma tu ani możliwości złapania kogokolwiek na gorącym uczynku, ani specjalistycznego sprzętu do łączności. Pozostaje jedynie domniemanie…

Fot. Pixabay

Piotr Maciążek

Piotr Maciążek

W 2018 r. był nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich jak Grandpress i Mediatory. Autor książki "Stawka większa niż gaz" (Arbitror 2018) i Młodej Myśli Wschodniej (Kolegium Europy Wschodniej 2014). Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej.
Follow Me: