NIEMCZYK: SŁUŻBY – PARTYJNE CZY PAŃSTWOWE? CZY I JAK REFORMOWAĆ?

„12 lipca w Warszawie na konferencji programowej Koalicji Obywatelskiej, specjalny panel poświęcony był sytuacji w służbach specjalnych. Wnioski z panelu można przeczytać w programie koalicji. Chciałbym jednak przedstawić swój prywatny, własny punkt widzenia na temat celowości i kierunków reformowania służb” – pisze Piotr Niemczyk w komentarzu dla Osluzbach.pl.

Wśród uczestników panelu prowadzonego przez Adama Szłapkę, z udziałem posłanki Elżbiety Radziszewskiej (byłej przewodniczącej Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych) i posła Marcina Kierwińskiego (byłego członka tejże komisji), uczestniczyli gen. Krzysztof Bondaryk (były szef ABW), gen. Radosław Kujawa (były szef SWW) oraz niżej podpisany.

Wszyscy byli zgodni co do tego, że sytuacja w służbach jest fatalna i można się obawiać, że przestały one wykonywać swoją podstawową funkcję jaką jest dostarczanie informacji związanej z zagrożeniami dla bezpieczeństwa państwa.

Upartyjnienie służb

Żaden obserwator nie ma wątpliwości co do tego, że stanowiska kierownicze w służbach obsadzone są z klucza partyjnego i towarzyskiego. Dotyczy to nie tylko koordynatorów służb, ale także ich szefów i dyrektorów najważniejszych pionów.

Upartyjnienie kierownictwa służb rodzi obawy o to, że bardziej niż interesem społecznym kierują się oni politycznymi i prywatnymi porachunkami. Tym bardziej, że co najmniej kilka osób należących do ścisłego kierownictwa służb było wcześniej prawomocnymi lub nieprawomocnymi wyrokami sądowymi. Powoduje to szczególne obawy co do ich obecnego obiektywizmu.

Jak to możliwe, że w nadzorze nad służbami i w ich kierownictwie zasiadają osoby, które zgodnie z ustawą, w ogóle nie powinny się w tych służbach znaleźć? Warto się zastanowić, jakie procedury demokratycznego podobno państwa prawa na to pozwoliły. Niewątpliwie jedną z najpilniejszych rzeczy jaką należałoby zrobić, aby służby rzeczywiście stały na straży interesów społecznych, jest pilny audyt przepisów i procedur, które dotyczą powoływania najwyższych kadr w wywiadzie i kontrwywiadzie i kontroli praworządności ich działania.

Komisja ds. Służb Specjalnych – jej rola musi być większa

Dwa wnioski nasuwają się same. Po pierwsze warto wzmocnić te przepisy ustaw, które gwarantowałyby, że stanowiska kierownicze mogą pełnić wyłącznie osoby, które nie należały do partii politycznych, mają udokumentowane doświadczenie i kwalifikacje. Nadzór parlamentarny nie może się ograniczać do tego, że Sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych opiniuje kandydatów, ale opinia ta nie jest dla premiera wiążąca. Opinia negatywna komisji niewątpliwie powinna dyskwalifikować kandydata. Mało tego celowe wydaje się, aby kandydaci byli opiniowani przez zespół ludzi całkowicie niezwiązanych z jakąkolwiek partią. Na przykład sędziów Izby Karnej Sądu Najwyższego, których doświadczenie i świadomość konsekwencji najpoważniejszych przestępstw przeciwko państwu i prawom człowieka jest niezaprzeczalne.

Szczególne odium partyjności związane jest z CBA. Nie ma żadnych wątpliwości, że wiodąca rola biura w walce z korupcją jest fikcją. Służba prowadzi około tysiąca postępowań różnej rangi rocznie. Z czego nawet 60% dotyczy bezpieczeństwa obrotu gospodarczego, ale nie związanego wprost z korupcją. Tymczasem policja, spraw czysto korupcyjnych, prowadzi kilka-kilkanaście tysięcy rocznie. Niestety jedynym sposobem na przywrócenie sensownej równowagi w walce z łapownictwem, wydaje się rozwiązanie CBA. Sprawy przeciwko przestępstwom korupcyjnym, w gruncie rzeczy dość nieliczne, powinny być przekazane policji. Sprawy, w których przewijają się politycy szczebla krajowego, mogłyby trafić do ABW, ze względu na ochronę kontrwywiadowczą – nigdy nie można mieć pewności czy sprawa nielegalnego przekazania komuś pieniędzy nie łączy się z aktywnością obcych służb działających w RP.

Czy to znaczy, że większość polityków zostanie całkowicie poza kontrolą? Absolutnie nie. Oświadczenia majątkowe polityków zarówno szczebla krajowego, jak i lokalnego powinny być systematycznie kontrolowane przez służby skarbowe lub podatkowe. Dodatkowym zabezpieczeniem, że kontrola oświadczeń majątkowych odbywa się według w pełni transparentnych zasad (chociażby losowania), a nie klucza układanego w partii rządzącej celem dokuczenia opozycji, mogłaby być komisja składająca się z osób całkowicie niezależnych od partii politycznych, które sprawdzałyby obiektywizm i transparentność procedur. Ponownie: obecność sędziów Sądu Najwyższego w takim zespole wydaje się oczywistością.

Priorytety służb

Koordynacja i kontrola służb przez nadzór cywilny nie może pozostać fasadowa. Ręczne sterowanie ministra koordynatora musi mieć alternatywę w sprawnie i merytorycznie działającym kolegium ds. służb specjalnych. Także rola parlamentarzystów w tej instytucji powinna być wzmocniona. Nie tylko przewodniczący Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych powinien być jej członkiem. Również jeden z jego zastępców niewątpliwie mógłby zapewnić udział parlamentarzystów w opiniowaniu kierunków pracy służb i rozliczania z wykonywanych zadań.

Ze względu na podstawowe ekonomiczne interesy państwa, w szczególności bezpieczeństwo energetyczne i finansowe, rola resortów ekonomicznych w kolegium powinna zostać wzmocniona. Tworzenie piramid finansowych, struktura źródeł zaopatrzenia w paliwa i energię czy ogromne międzynarodowe transfery gotówki nie są przedmiotem szczególnie dobrze przygotowanych zajęć na kursach oficerskich. Ta wiedza musi być uzupełniana przez praktyków z urzędów rzeczywiście odpowiedzialnych za procesy gospodarcze.

Słuszne wydaje się również to, że rola parlamentarzystów w pracy nad kierunkami działań służb powinna się zwiększyć. Doświadczenie uczy, że posłowie i senatorowie mogą sobie wyrabiać zdanie na temat niektórych zagrożeń szybciej niż administracja państwowa. Przedsiębiorca, który zauważy zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego państwa, w obecnych realiach prędzej przyjdzie na dyżur parlamentarzysty niż do którejkolwiek ze służb. Chociażby dlatego, że nie chciałby ryzykować, że kiedyś jego nazwisko znajdzie się na jakiejś bezsensownie odtajnionej liście tajnych współpracowników. Tym bardziej do służb specjalnych nie zgłosi się internauta, który zauważy, że niewątpliwie szkodliwe dla integralności społecznej informacje rozpowszechniane są przez sieć zagranicznych botów.

Manipulacja środkami masowego przekazu i mediami społecznościowymi powinna niezwłocznie stać się jednym z priorytetów służb. Ze względu na wrażliwość tego rodzaju zadań, nadzór komisji parlamentarnej nad tymi kierunkami pracy powinien być szczególnie wzmocniony. Przynajmniej w zakresie analizy ryzyka i przydzielania środków do przeciwdziałania manipulacją i dezinformacją.

Także reforma procedur i pionów antyterrorystycznych wymaga starannego przemyślenia i poprzedzającego ją audytu. Wydaje się, że kierunki ich rozpoznania są tak wyznaczone, że każdy cudzoziemiec może w każdej chwili spodziewać się kontroli, a rodzime organizacje ekstremistyczne głoszące wolę stosowania przemocy i szkolące się w tym kierunku, wypadły z pola widzenia struktur odpowiedzialnych za zagrożenie ze stron zorganizowanych grup o charakterze radykalnym. Przeanalizowania wymagają rozwiązania przyjęte w ustawach tzw. inwigilacyjnej i antyterrorystycznej. Te regulacje, które są sprzeczne z wyrokami Trybunału Konstytucyjnego powinny być niezwłocznie uchylone. Podobnie jak te, które rodzą obawy co do zgodności z prawem międzynarodowym. Także tajemnica dziennikarska i tajemnice innych zawodów zaufania społecznego nie mogą być łatwe do uchylenia wyłącznie decyzją struktur państwa podlegających rządowi.

Przywróćmy poczucie bezpieczeństwa

I na zakończenie. Powszechne obawy o inwigilację i cyberataki, mniej lub bardziej uzasadnione przekonanie polityków i przedsiębiorców, że mogą być inwigilowani przez własny telefon lub komputer, wymagają działań przywracających poczucie bezpieczeństwa. Tym bardziej, że stroną inwigilującą rzadziej będzie służba państwowa niż zorganizowana grupa przestępcza. A gdyby w jednej, odpowiadającej tylko przed parlamentem instytucji skupić część uprawnień Rzecznika Praw Obywatelskich, Urzędu Komunikacji Elektronicznej i Najwyższej Izby Kontroli w zakresie ochrony prywatności i tajemnicy korespondencji to mogłoby się okazać, że zaufanie do państwa jako zleceniodawcy działań zwalczających przestępczość wzrośnie. A i obawy o to, że jakaś grupa hakerów wyczyści komuś konto w banku, albo ukradnie prywatność z mediów społecznościowych zmaleją. Nie da się prowadzić skutecznej polityki bezpieczeństwa bez zaufania społecznego. Trzeba je niezwłocznie zacząć przywracać.

Reformy służb to sprawa trudna i niewdzięczna. Rozszerzenie nad nimi kontroli nie może się zdarzyć kosztem skuteczności ich działania. Opinia publiczna w swojej masie nie może się włączyć do tej kontroli. Tym bardziej wiarygodną ocenę ich działania mogą prowadzić tylko instytucje cieszące się zaufaniem społecznym.

Piotr Niemczyk: były działacz opozycyjny i więzień polityczny. Od 1990 do 1994 r. Dyrektor Biura Analiz i Informacji i Zastępca Dyrektora Zarządu Wywiadu UOP. W latach 2000-2001 doradca Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji – organizator Krajowego Centrum Informacji Kryminalnej. Wieloletni ekspert Sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych. Obecnie wykładowca w Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas w Warszawie. Autor książki o reformie służb policyjnych i specjalnych w Polsce po 2015 roku: „Szósta rano kto puka? O tym jak ojczyzna Solidarności zmienia się w państwo policyjne”.

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: