ZACHODNIE SŁUŻBY POSZUKUJĄ CYFROWYCH CIENI. OFICEROWIE NOWEGO TYPU

Zachodnie agencje szpiegowskie są „zawalone” [przyp. red. pracą] do tego stopnia, że przeciwnicy mogą praktycznie działać bezkarnie, twierdzi wysokiej rangi były agent CIA.

James Olson, były szef kontrwywiadu w Centralnej Agencji Wywiadowczej, twierdzi, że technologie cyfrowe sprawiają, że tradycyjne narzędzia pracy używane przez agentów w terenie są mniej skuteczne.

Kraje takie jak Rosja, Chiny i Kuba wyprzedzają sojusz „Five Eyes” – złożony z Australii, USA, Wielkiej Brytanii, Kanady i Nowej Zelandii – powiedział. „Zaliczamy kilka trafień tu i tam i neutralizujemy część operacji, ale myślę, że to tylko kropla w morzu”, powiedział dla RN’s Future Tense (australijski nadawca radiowy). „Myślę, że działalność przez nas nie wykryta, przypuszczalnie jest daleka od naszych wyobrażeń”.

Profesor Olson, który jest obecnie zatrudniony w Bush School of Government and Public Service w Teksasie, twierdzi: „Myślę, że profesjonaliści w krajach zachodnich są świadomi tego, co się dzieje, ale prawda jest taka, że jesteśmy zasypani pracą. Nikt z nas nie dysponuje takimi zasobami, które mogłyby odpowiadać zagrożeniu, jakie pochodzi tylko z samych Chin. Nie robimy wystarczająco dużo, nie angażujemy wystarczających zasobów i nie określamy właściwych priorytetów.”

Szpiegostwo czwartej generacji

Część problemu polega na tym, że w miarę jak świat stawał się bardziej złożony, zmieniała się również istota szpiegostwa. W grudniu ubiegłego roku szef brytyjskiej tajnej służby wywiadowczej Alex Younger werbował do pracy nowe pokolenie kandydatów, którzy dysponują umiejętnościami technicznymi większymi od wymaganych wcześniej przez MI6.

W incydentalnym publicznym wystąpieniu mówił o tym, co nazwał „szpiegostwem czwartej generacji”: „Stopień wzajemnych powiązań między nacjami, ludźmi i systemami, wszechobecna informacja i gwałtowne tempo zmian technologicznych sprawiają, że świat jest radykalnie bardziej skomplikowany. Ta złożoność podważyła granice, na których tradycyjnie opieraliśmy nasze bezpieczeństwo: granice między bezpieczeństwem wirtualnym i rzeczywistym, krajowym oraz międzynarodowym, między państwami i podmiotami niepaństwowymi oraz między wojną, a pokojem. Rezultatem jest świat o wiele większej dwuznaczności”.

Younger ostrzegł, że wrogowie Zachodu udowadniają, iż potrafią wykorzystać tę dwuznaczność, by „sondować nasze instytucje i obronę w sposób, który nie odpowiada regułom tradycyjnej wojny”.

Rozpoznawanie twarzy i śmierć agenta terenowego

Profesor Olson twierdzi, że wszechobecna możliwość identyfikacji twarzy i zaawansowana technologia śledzenia stanowi największe zagrożenie. Podkreślił, że dotąd Chiny zainwestowały masowo w nowy sprzęt do monitoringu, podważając dotychczasową skuteczność tradycyjnych narzędzi.

„Kiedy byłem w służbie czynnej, mogłem podróżować za granicę. Mogłem pojechać na rekonesans lotniska z fałszywymi dokumentami, a znudzony urzędnik paszportowy spojrzałby na mnie przelotnie, a następnie podstemplował mój paszport i byłem w kraju. Teraz nawet kraje trzeciego świata mają dostęp do skanerów i baz danych. To nas zabija.”

Ekspert ds. polityki wywiadowczej i bezpieczeństwa Edward Lucas przewiduje koniec profesjonalnego agenta w terenie. Mówi, że nie tylko rezygnuje się z nadzoru agenta, ale musi on teraz mieć przekonującą cyfrową legendę. Wszelkie niespójności można łatwo wykryć.

„Dysponujemy elektronicznymi sygnalizatorami śledzenia nazywanymi telefonami komórkowymi, które nosimy przy sobie, a jeśli nie będziemy ich mieć, to będzie to również podejrzane. A potem jest mnóstwo innych informacji na temat płatności i tym podobnych, ratingów kredytowych i tak dalej. Mamy więc za naszymi plecami coś w rodzaju niewidzialnej cyfrowej postaci. A ktoś bez tego jest jak człowiek bez cienia.”

Lucas twierdzi, że jednym ze sposobów, w jaki zachodni wywiad może rozwiązać ten problem, to wykorzystanie bardzo młodych szpiegów, prosto z uniwersytetu, którzy jeszcze nie nabyli zauważalnych wzorców zachowań. „To może być wystarczające do tego by załatwić sprawę i uciec, opróżnić martwą skrzynkę lub coś w tym stylu, ale prawdopodobnie można to zrobić raz czy dwa w życiu” – powiedział. Dodał, że kiedy ich przykrywka zostanie spalona, skutki mogą być tragiczne.

„Kilka lat temu cała siatka CIA w Chinach została ujawniona i wszyscy zostali zabici, często w dość brutalny sposób. Więc ludzie, którzy są naprawdę zagrożeni, to nie tylko oficerowie wywiadu, ale też ludzie, którzy ich rekrutują”. W tym miesiącu Teheran twierdził, że aresztował 17 obywateli Iranu zwerbowanych przez CIA. USA zaprzeczają oskarżeniu.

Najlepszą formą obrony jest atak

Profesor Olson uważa, że kraje zachodnie muszą być znacznie bardziej proaktywne i agresywne. Pierwsze przykazanie kontrwywiadu mówi: nieustannie bądź w ofensywie.

„Pierwszym celem jest penetracja” – mówi profesor Olson. „Musimy przeniknąć do obcych służb wywiadowczych i znaleźć tych, którzy wiedzą, kim są nasi szpiedzy”. Drugim jest „działanie podwójnego agenta. Boję się powiedzieć, że w społeczności Five Eyes jest to niedostatecznie wykorzystana metodologia. Chciałbym zalewać służby wroga, a zwłaszcza Chiny, podwójnymi agentami, aby ich wykurzyć, aby zdemaskować ich potrzeby, ujawnić ich oficerów, ujawnić ich narzędzia pracy.”

Własne cele polityczne

Donald Trump od początku swojej prezydentury wielokrotnie chwalił przywódców państw autorytarnych, krytykując jednocześnie kompetencje zachodnich agencji wywiadowczych. W styczniu na Twitterze były dyrektor CIA, Johna Brennana udzielił mu emocjonalnej reprymendy.

W Australii szefowie wywiadów również wystąpili z ostrą krytykę przede wszystkim byłego premiera Australii Paula Keatinga, który obecnie pełni funkcję specjalnego doradcy China Development Bank. Podczas telewizyjnego wywiadu w maju zaatakował on szefów australijskiej społeczności wywiadowczej, nazywając ich anty-chińskimi „wariatami”, szkodzącymi w stosunkach z Pekinem.

Profesor Olson opisuje komentarze Keatinga i Trumpa jako „demoralizujące”. „Podważają naszą motywację i nasze umiejętności”, powiedział. „Trump, oczerniał nasze informacje i naszych ludzi, ale myślę, że w Australii lub w Stanach Zjednoczonych, my, profesjonaliści… zrealizujemy naszą misję, mimo że jesteśmy krytykowani”. Lucas martwi się jednak, że możemy mieć do czynienia z szerszy m problemem politycznym.

Dwa lata temu były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder po przyjęciu wysokiego stanowiska w rosyjskim gigancie naftowym, Rosneft, był zmuszony publicznie bronić się przed zarzutami o brak lojalności.Wśród jego krytyków była obecna kanclerz Angela Merkel, ale sprawa Schroedera nie jest odosobniona. Lucas wskazuje na dużą liczbę emerytowanych zachodnich polityków, którzy teraz zajmują stanowiska w firmach powiązanych bezpośrednio lub pośrednio z Kremlem lub Komunistyczną Partią Chin.

Takie kontakty, mówi, są sprzeczne z interesem narodowym i są wykorzystywane przez Rosjan i Chińczyków jako część szerszej strategii kupowania wpływów i szacunku w krajach demokratycznych.„Jednym ze sposobów, w jaki to robią jest umieszczanie ludzi, którzy mają rzekomo dobrą reputację, na liście płac” – mówi Lucas. „Jedną z rzeczy, które chcą zrobić, to odeprzeć wszelkie zarzuty ze strony służb wywiadowczych i wyśmiać te ostrzeżenia. „Ci dawni ludzie elit stoją w pierwszej linii obrony Rosjan i Chińczyków przed krytyką. Właśnie za to im się płacą i myślę, że to haniebne”.

Lucas wzywa do zaostrzenia przepisów dotyczących „konfliktu interesów” i jak mówi, że dezaprobata społeczna musi również dotyczyć byłych polityków i urzędników, którzy akceptują pracę z firmami związanymi z niedemokratycznymi, autorytarnymi reżimami.

„Powinno to być postrzegane nie tylko jako koniec kariery, ale także jako absolutna hańba społeczna, aby iść i pracować dla jednej z tych firm. I to dotyczy każdego z nas.”

Źródło: abc.net

Fot. Pixabay

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: