ZEŁEŃSKI ZREFORMUJE SBU? „ZARZĄD K” SYMBOLEM PATOLOGII

Ewentualne uzdrowienie sytuacji w SBU przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i jego młody zespół reformatorów będzie papierkiem lakmusowym określającym determinacje administracji w skracaniu dystansu Ukrainy do zachodnich demokracji.

Brak reformy SBU może spowolnić szersze wysiłki na rzecz ograniczenia korupcji i przestępczości gospodarczej, ponieważ działania agencji mają wiele wspólnego z wysiłkami Ukrainy na rzecz umacniania praworządności.

„Teraz jest prawdziwa okazja do zreformowania (służby bezpieczeństwa)” – powiedział w rozmowie z RFE/RL William Taylor, obecny charge d’affaires ambasady USA w Kijowie i były ambasador na Ukrainie w latach 2006-2009. Taylor dodał, że jest „ostrożnie optymistyczny” co do szans Zełeńskiego, biorąc pod uwagę, że agencja okazała się w przeszłości odporna na zmiany. Taylor był częścią międzynarodowej grupy doradczej złożonej z przedstawicieli Unii Europejskiej, NATO i Stanów Zjednoczonych, która 13 sierpnia br. uczestniczyła w spotkaniu z pełniącym obowiązki szefa służby bezpieczeństwa Iwanem Bakanowem i szefem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Narodowej (NSDC) Ołeksandrem Danyłukiem, w celu omówienia reformy SBU.

Danyłuk, były minister finansów powołany do NSDC przez Zełeńskiego, powiedział ukraińskiemu serwisowi BBC, że na ukończeniu jest ustawa mającą na celu dokonanie przeglądu służby bezpieczeństwa i „wzmocnienie jej podstawowych funkcji kontrwywiadowczych i tych mających na celu zwalczanie terroryzmu …”

„Bardzo ważne jest, aby tym razem reforma była udana i skuteczna” – powiedział Danyłuk, podkreślając, że jest to „najwyższy priorytet” administracji Żełeńskiego.

„Najpotężniejsza instytucja na Ukrainie”

Służba bezpieczeństwa jest bezpośrednim potomkiem radzieckiego KGB. Pomimo prawie trzydziestu lat niezależnej działalności „to rodzaj zreformowanej radzieckiej służby specjalnej” – powiedział Ołeksij Melnyk, specjalista ds. polityki zagranicznej i programów bezpieczeństwa międzynarodowego w centrum Razumkowa w Kijowie.

„SBU jest bardzo podobna do KGB, a nawet NKWD” – dodał, odnosząc się do tajnej policji radzieckiego dyktatora Józefa Stalina.

Zatrudniając ponad 30 000 pracowników, SBU jest ponad siedmiokrotnie większa od wewnętrznej służby bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii MI5 i ponad czterokrotnie większa od izraelskiej agencji wywiadowczej Mossad.

Oprócz pełnienia tradycyjnych funkcji polegających na gromadzeniu danych wywiadowczych i kontrwywiadu tak jak większość służb zachodnich demokracji, tysiące agentów SBU prowadzi również działania, które wchodzą w zakres egzekwowania prawa takie jak zwalczanie przestępstw gospodarczych i korupcji.

Przez lata nadużywanie siły agencji oraz podejrzenia o szantaż, korupcję, handel bronią, tajne więzienia, tortury i powiązania z rosyjskimi służbami bezpieczeństwa – rzucały cień na SBU. Według Ihora Smeszko, który był szefem SBU w latach 2003-2005, właśnie to sprawiło, że agencja stała się „najpotężniejszą instytucją w kraju”.

Jednak przez to wszystko – a także przez konieczność pozyskiwania danych wywiadowczych podczas trwającej wojny z Rosją i siłami separatystycznymi wspieranymi przez Moskwę we wschodniej Ukrainie – SBU stała się odporna na reformy.

„Ukraina wykorzystała wojnę jako wymówkę, by nie zreformować SBU” – powiedział Mark Galeotti, współpracownik londyńskiego Royal United Services Institute (RUSI) i autor niedawno opublikowanej książki Armies of Russian’s War In Ukraine.

„Odpowiedzialny tylko przed prezydentem”

Innym powodem, dla którego wysiłki reformatorskie są opóźnione, jak twierdzili eksperci i dyplomaci udzielający informacji RFE/RL jest niechęć poprzednich prezydentów Ukrainy do rezygnacji z bezpośredniej kontroli nad potężną służbą.

„SBU odpowiada tylko przed prezydentem” – powiedział Smeszko, były szef SBU.

Rzeczywiście to prezydent mianuje szefa SBU, chociaż parlament musi ostatecznie wyrazić zgodę. Najczęściej oznaczało to postawienie sojuszników politycznych na tej pozycji.

Smeszko był jednym z niewielu wyjątków. Szanowany w Waszyngtonie profesjonalny żołnierz i naukowiec wojskowy, przez wielu nazywany po prostu „generałem”, został mianowany przez ówczesnego prezydenta Leonida Kuczmę do zreformowania SBU i polepszenia jej wizerunku po tym, gdy stwierdzono, że poprzedni szef agencji zorganizował sprzedaż systemów radarowych Kolczuga do Iraku rządzonego przez Saddama Husseina, z naruszeniem międzynarodowych sankcji.

Podczas swojej kadencji Smeszko zwolnił dziesiątki wysokich rangą urzędników i uwolnił agencję od pełnienia służby w stylu KGB.

„Uwierzcie mi, to była prawie niemożliwa do realizacji misja” – powiedział Smeszko.

Jednak większość zmian została wycofana po tym, jak Wiktor Juszczenko został prezydentem w 2004 roku i zastąpił Smeszkę Ołeksandrem Turczynowem, sojusznikiem politycznym, który pomógł w prowadzeniu jego kampanii.

Smeszko powiedział, że przerwa nastąpiła po tym, jak nie udało mu się przekonać Juszczenki do podpisania zarządzenia wykonawczego „wzmacniającego kontrolę cywilną nad służbą bezpieczeństwa i agencjami wywiadowczymi”.

„Zachęta Zachodu”

W ostatnich latach UE i Stany Zjednoczone zdecydowanie zachęcały przywódców Ukrainy do rozwiązywania problemów w SBU. Wysłannicy NATO i członkowie Misji Doradczej Unii Europejskiej na Ukrainie (EUAM) opracowali nawet propozycję reformy w 2016 roku, która miała na celu nakreślenie wstępnych działań niezbędnych do jej naprawy i dostosowania do standardów NATO.

Propozycja sugerowała pozbawienie SBU funkcji związanych z egzekwowaniem prawa, które zostałyby przekazane nowo utworzonemu krajowemu biuru antykorupcyjnemu (NABU) i policji krajowej. To pozwoliłoby SBU działać wyłącznie jako agencja wywiadowcza, koncentrując się na kontrwywiadzie, przeciwdziałaniu terroryzmowi, cyberbezpieczeństwie i analizie bezpieczeństwa.

Wniosek przewidywał zreformowanie SBU do 2020 roku, co jest mało prawdopodobne.

Eksperci twierdzą, że wstrzymywał to poprzednik Zełeńskiego, były prezydent Petro Poroszenko, któremu brakowało woli politycznej do przeprowadzenia reformy. Poroszenko nie chciał komentować sprawy.

Krytycy twierdzili, że choć publicznie popierał reformę SBU to rzeczywiście nie chciał zrzec się kontroli nad służbą ponieważ walczył o reelekcję.

„Wygodnie jest mieć tajne służby o wielkiej sile, które mogą działać przeciwko wrogom politycznym” – powiedziała Tetiana Szewczuk, radca prawny z kijowskiej grupy Watchdog Anti-Corruption Action Center (AntAC).

„Wszyscy poprzedni prezydenci mieli lojalistów jako szefów SBU” – dodał zachodni dyplomata, który był zaangażowany w rozmowy z Kijowem na temat reformy SBU, ale nie jest upoważniony do oficjalnego komentowania tej sprawy, powiedział RFE/RL zastrzegając anonimowości, że w przeszłości SBU „była używana jako osobista straż prezydenta”.

Zarząd K

Krytycy twierdzili, że w zamian za służenie prezydentowi agenci SBU mogli wykorzystywać swoje uprawnienia, aby przez lata wzbogacać się.

„Swoimi uprawnieniami mogą ingerować w pracę przedsiębiorstw, zatrzymywać produkcję w fabrykach … (i) kontrolować operacje eksportowe i importowe” – powiedział Szewczuk.

W SBU istnieje jeden zarząd, który jest najbardziej kontrowersyjny i spowodował wielkie szkody w reputacji, to jednostka, która walczy z korupcją i przestępczością zorganizowaną. Znany jako Zarząd K, który powstał w burzliwej erze prywatyzacji w latach 90.

„Było to uzasadnione ponieważ jeśli celem (SBU) jest zapewnienie bezpieczeństwa państwa to gospodarka kraju jest jednym z obszarów, w którym źli gracze mogą próbować osłabić to bezpieczeństwo” – powiedział Melnyk z Centrum Razumkowa. „Ale już wkrótce (Zarząd K) nauczył się, jak zarabiać pieniądze” – dodał.

Wiadomo, że agenci z Zarządu K trzęsą firmami za łapówki i dokonują najść na biura firm, które konkurują z osobami związanymi z prezydentem. Takie naloty stały się znane jako „pokazy masek”, ponieważ agenci zwykle zakładają podczas akcji kominiarki.

Melnyk powiedział, że dzięki swoim fantazyjnym ubraniom członkowie jednostki byli łatwo identyfikowalni w obliczu hiperinflacji z lat 90-tych.

„Skarpety kapitana Zarządu K były droższe niż garnitury agentów w innych departamentach” – powiedział.

Dzisiaj pracowników Zarządu K i innych najwyższych rangą urzędników SBU – których oficjalne miesięczne wynagrodzenie wynosi mniej niż 1000 USD miesięcznie – można dostrzec nie tylko w fantazyjnych ubraniach, ale także jako kierowców luksusowych pojazdów w tym w jednym przypadku Mercedesa SUV wartego 155 000 USD. W 2017 r. Zastępca szefa SBU Pavlo Demczyna i jego rodzina zostali oskarżeni o posiadanie luksusowych posiadłości wartych miliony dolarów.

Aktywiści z grupy Watchdog stwierdzili, że jest to dowód szalejącej korupcji w agencji.

Andy Hunder, prezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Kijowie, powiedział, że działania Zarządu K odstraszyły potencjalnych inwestorów. Powiedział, że spotkał się z członkami zespołu Zełeńskiego, aby zachęcić ich do zreformowania SBU i ostrzec ich, że „pokazy masek” utrudnią krajowi przyciągnięcie nowych firm.

„Rosyjska infiltracja”

Infiltracja SBU przez rosyjską agenturę była również przeszkodą dla reformy i prawdopodobnie będzie to aktualna kwestia choć może w mniejszym stopniu niż w przeszłości.

Obecni urzędnicy SBU, z którymi rozmawiano prosili aby ich tożsamość nie została ujawniona ze względu na charakter pracy, ale powiedzieli RFE/RL, że SBU od dziesięcioleci jest usiana rosyjskimi szpiegami pracującymi dla Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB).

„FSB miała pełny dostęp do SBU” przed powstaniem Euromajdanu 2013–2014, który obalił przyjaznego Moskwie prezydenta Wiktora Janukowycza – powiedział Smeszko.

Człowiekiem, który, przyznał, że taki dostęp miał miejsce był ówczesny szef SBU Ołeksandr Jakimienko, mianowany przez Janukowycza, powszechnie podejrzewany o bycie zakładnikiem FSB.

Według urzędników SBU, w następstwie chaosu spowodowanego powstaniem na Euromajdanie w lutym 2014 roku tysiące sklasyfikowanych akt zostało skradzionych i zabranych do Rosji na rozkaz Jakimienki, który uciekł do Rosji z Janukowyczem oraz czterema innymi wyższymi urzędnikami SBU i tuzinem doświadczonych podwładnych.

Mówiąc o zasięgu rosyjskiej infiltracji i sympatiach prorosyjskich, Melnyk wskazał na aneksję Krymu przez Kreml kilka tygodni później.

Gdy niezidentyfikowane rosyjskie siły specjalne szturmowały ukraiński półwysep Morza Czarnego, tysiące ukraińskich agentów bezpieczeństwa zmieniło stronę i zadeklarowało lojalność wobec Moskwy.

Trend ten utrzymał się w następnym miesiącu, kiedy dziesiątki regionalnych szefów SBU we wschodniej Ukrainie dołączyło do wspieranych przez Rosję powstańców, którzy zajęli budynki i wzniecili trwający do dziś konflikt zbrojny.

„Czy powinniśmy powiedzieć, że zdradzili Ukrainę? Nie, prawdopodobnie służyli swojemu krajowi – Rosji” – powiedział Melnyk.

Źródło: RFE/RL

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: