SYN ROSYJSKICH NIELEGAŁÓW PODJĄŁ WALKĘ O POWRÓT DO KANADY

Tracy Foley – była rosyjska nielegał w USA ujawnia szpiegowską kuchnię. Ile w niej prawdy?

Pamiętają Państwo jak w 2010 roku amerykański kontrwywiad dokonał serii aresztowań wśród rosyjskich nielegałów działających w USA?

Pośród nich była między innymi Elena Wawilowa, zatrzymana przez FBI w czerwcu, wraz z mężem, Andreiem Bezrukowem. Okazało się, że małżonkowie działali od dwóch dekad pod głębokim przykryciem, stosując przy tym skradzione tożsamości zmarłych wcześniej obywateli Kanady.

Tracy Foley i Donald Heathfield – bo tak nazywali się na potrzeby swojej szpiegowskiej misji, nie tylko nie wyróżniali się niczym szczególnym, ale nawet w naturalny sposób wtopili się w lokalne środowisko.

Elena Wawilowa legendowała się pochodzeniem francusko-kanadyjskim, na co dzień pracując jako agent nieruchomości. Para nigdy nie używała języka rosyjskiego, nawet w sytuacjach intymnych, w zaciszu domowym. Podobnie postępowali w komunikacji z synami. Ani Alex ani Tim Foley nie byli świadomi prawdziwej tożsamości swoich rodziców. Stąd ogromny szok podczas aresztowania i kolejny, po wylądowaniu w Moskwie.

W rozmowie z rosyjską korespondentką brytyjskiego dziennika The Guardian, Elena Wawilowa odsłoniła nieco szpiegowskich tajemnic. Skąd ta nagła otwartość? Rozmowa odbyła się na potrzeby promocji książki, na napisanie której Wawilowa otrzymała zgodę przełożonych. Dlatego jej wypowiedzi przesycone są propagandowymi sloganami. Jednak po odsączeniu politycznego pijaru można spróbować zajrzeć za kurtynę oddzielającą szpiegowską prawdę od fikcji.

Wieloletni programu szkolenia rosyjskich nielegałów sięga jeszcze czasów radzieckich. Nasi „bohaterowie” zostają zwerbowani jeszcze jako studenci, na dalekiej Syberii, a dzieje się to blisko trzydzieści lat temu. Ostatecznie przechodzą przez gęste sito KGB i spędzają kilka następnych lat na specjalistycznych szkoleniach, w tym języków oraz technik szpiegowskich, przede wszystkim w zakresie kodowania i komunikowania.

Co ciekawe, część szkolenia obejmowała również mieszkanie w specjalnie zaprojektowanym domu KGB, ściśle odwzorowującym klimat podmiejskich, amerykańskich przedmieść… Musiało to być niezwykłe doświadczenie dla osób, które nie ruszały się wcześniej poza Syberię.

Szpiegowskie małżeństwo (bo Wawilowa wyszła za mąż za Bezrukowa) przeniosło się do Kanady osobno, używając fałszywych tożsamości. Obydwoje zalegendowali swoje spotkanie w Kanadzie. Związek zakończył się oczywiście „ponownym” ślubem, a stało się to zanim para przeniosła się do USA, aby rozpocząć tam prawdziwą pracę szpiegowską…

Wawilowa przyznała, że nielegałowie byli uczeni posługiwania się bronią oraz technik walki, ale dodała, że te umiejętności nigdy nie były stosowane ani potrzebne. Okazały się natomiast bardzo przydatne dla budowania pewności siebie, „szczególnie na niebezpiecznych, amerykańskich ulicach”.
Para uniknęła długoletniego więzienia i wróciła do Rosji dzięki wymianie jakiej dokonano w Wiedniu. 10 rosyjskich nielegałów wymieniono na grupę osób szpiegujących na rzecz USA i Wielkiej Brytanii. W grupie tej znalazł się między innymi Siergiej Skripal, zaś po przeciwnej stronie słynna Anna Chapman…

Dziś Elena Wawilowa najwyraźniej chce zrobić wokół siebie nieco rozgłosu, ale przede wszystkim pragnie podreperować domowy budżet – fabularyzowaną historią swojej szpiegowskiej aktywności. Andriej Bezrukow wykłada na moskiewskiej kuźni kadr – uniwersytecie MGIMO.

A synowie? Obydwaj mieli problem nie tylko z przyzwyczajeniem się do Rosji, ale także przeżyli poważny kryzys tożsamościowy. Starszy zajmuje się rynkami finansowymi i osiadł w Azji, młodszy zaś studiuje w jednym z zachodnioeuropejskich miast i toczy batalię prawną o możliwość powrotu do Kanady, argumentując swój wniosek niechęcią do odpowiadania za grzechy rodziców.

„Byliśmy do znudzenia zwykłą rodziną, wydawało mi się, że wszyscy sąsiedzi prowadzą znacznie bardziej ekscytujące życie. Do momentu aż w drzwiach naszego domu pojawiła się grupa realizacyjna FBI” – powiedział jeden z synów. Rzeczywiście, w późniejszych miesiącach emocji na pewno nie zabrakło, ale czy było warto?

Powroty bywają trudne, szczególnie, kiedy to nie jest nasz wymarzony dom.

Fot. Pixabay

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: