MACIĄŻEK: UKRAINA OBAWIA SIĘ POWROTU SYBERYJSKIEJ BESTII

Jak informuje Sky News zima 2020 r. może być rekordowo mroźna. „Według analiz naukowców z University College London będzie się ona charakteryzować najniższymi temperaturami od 2013 roku”. Gazprom, któremu 31 grudnia kończy się umowa na tranzyt gazu przez Ukrainę do Unii Europejskiej spogląda na te prognozy z rosnącymi nadziejami.

Gazprom pomógł Europie gnębionej przez „Syberyjską Bestię”

Najostrzejsza zima od wielu lat to bardzo istotna informacja w kontekście bezpieczeństwa dostaw gazu, która rodzi oczywiste skojarzenia z 2018 r. To właśnie wtedy na przełomie lutego i marca Europę nawiedziła fala mrozów zwanych „Syberyjską bestią”. Spowodowała ona rekordowe zużycie gazu co szybko przełożyło się na jego ceny. Presja cenowa na lokalnych giełdach zmniejszyła atrakcyjność sprowadzania LNG. Tymczasem zapasy zachodnioeuropejskich magazynów gazu szybko się kończyły. 1 marca wd. informacji branżowego serwisu Platts, w krajach Beneluksu, we Francji i w Niemczech łącznie pozostawało w magazynach 10,3 mld m3 gazu. Były to poziomy siedmioletniego minimum w tym regionie. Sytuacja stawała się poważna ponieważ choć mrozy zelżały, prognozy pogody przewidywały utrzymywanie się niskich temperatur. Istniało poważne ryzyko, że błękitnego paliwa po prostu zabraknie, a przemysł krajów Europy Zachodniej poważnie ucierpi. Zjawisko to spowodowało rekordowy w historii Gazpromu eksport do UE, który w lutym wyniósł 17 mld m3 surowca. Rosjanie wybawili Francję, Niemcy i Beneluks z opresji. Szerzej o tej sytuacji pisałem w „Stawce większej niż gaz”.

POSŁUCHAJ PODCASTU: Nadchodzi ostatnia zima, podczas której Gazprom zakręci Polsce kurek?

Gazprom wykorzysta „Syberyjską Bestię” 2.0 ?

Prognozy dotyczące możliwości wystąpienia tej zimy zjawiska jeszcze ostrzejszego od słynnej „Syberyjskiej Bestii” są bardzo niepokojące. Gazprom może wykorzystać rekordowe mrozy do osiągnięcia swoich celów. Są one natomiast odmienne od tych z 2018 r. gdy bardzo zależało mu na eksporcie i poprawie wyników finansowych.

Przede wszystkim kontrakt tranzytowy na transport rosyjskiego gazu na Zachód przez terytorium Ukrainy funkcjonuje do 31 grudnia. W 2020 r. wygaśnie również analogiczna umowa z Polską. To zupełnie nowa sytuacja, z którą musi się zmierzyć rosyjski potentat. Czy tak jak to miało miejsce wielokrotnie w historii sięgnie po siłowe argumenty? To niewykluczone, tym bardziej, że to ostatni moment, w którym takie działania mogą przynieść efekt.

Władze w Warszawie zdają sobie sprawę, że przed ukończeniem projektu Baltic Pipe (gazociągu, który umożliwi import gazu z Norwegii) mimo działającego terminalu LNG w Świnoujściu mogą mieć problemy z zaspokojeniem potrzeb gazowych swojego przemysłu. Taki scenariusz może mieć miejsce np. w przypadku wstrzymania dostaw ze Wschodu i jednoczesnej „awarii” bałtyckiego gazociągu Nord Stream, co utrudniłoby kupno przez Polskę gazu z Niemiec.

Podobnie sytuacja wygląda dla Kijowa, który dotąd posiłkował się rewersem „błękitnego paliwa” ze Słowacji (w zasadzie były to odwrócone dostawy realizowane przez zachodnie firmy za pomocą rosyjskiego surowca z Nord Stream). W dodatku Ukrainę czeka liberalizacja rynku wymuszona przez Zachód w zamian za pomoc finansową, co może oznaczać kilkudziesięciu procentowe podwyżki cen gazu dla społeczeństwa, a w efekcie niepokoje polityczne.

W tym kontekście należy uznać za prawdopodobną opcję wybuchu dużego konfliktu gazowego w Europie Środkowo-Wschodniej tej zimy.

Znaki zwiastujące burzę

Zachodnioeuropejskie magazyny na błękitne paliwo są dziś zapełniane w rekordowym tempie i stopniu; pływający terminal LNG należący do Gazpromu wydzierżawiono spółce OMV i rozlokowano w Rotterdamie, co może złagodzić zimą wstrzymanie tranzytu surowca z Rosji na Zachód; głęboko zaniepokojona Komisja Europejska zamierza natomiast pośredniczyć w rozmowach pomiędzy Kijowem i Moskwą.

Co ciekawe również Amerykanie nie pozostają bierni. 31 sierpnia podpisano w Warszawie trójstronne porozumienie pomiędzy rządami Stanów Zjednoczonych, Polski i Ukrainy na rzecz wzmocnienia regionalnego bezpieczeństwa dostaw gazu. Będzie ono dotyczyć „współpracy w obszarze reform ukraińskiego rynku gazu, infrastruktury importowej gazu ziemnego Rzeczypospolitej Polskiej, infrastruktury magazynowej Ukrainy oraz eksportu amerykańskiego LNG, a także połączeń gazowych w regionie”.

Jak więc widać sytuacja powoli się zagęszcza. Będziemy z uwagą obserwować sytuacją na rynkach gazowych na przełomie 2010 i 2020 r.

Fot. Pixabay

Piotr Maciążek

Piotr Maciążek

W 2018 r. był nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich jak Grandpress i Mediatory. Autor książki "Stawka większa niż gaz" (Arbitror 2018) i Młodej Myśli Wschodniej (Kolegium Europy Wschodniej 2014). Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej.
Follow Me: