SANKOWSKI: AGENT CIA W GABINECIE PUTINA

CIA ewakuowała w 2017 roku swoje najcenniejsze aktywo wywiadowcze z Rosji – poinformował wtorkowy „New York Times”.

Amerykańskie służby zdecydowały się na tak radykalny krok ze względu na obawy o bezpieczeństwo agenta, który miał mieć dostęp do najbliższego otoczenia Prezydenta Putina.

Według źródeł wywiadowczych agent został zwerbowany przez CIA „dekady temu”, kiedy był jeszcze dobrze zapowiadającym się urzędnikiem średniego szczebla. Okazało się, że decyzja werbunkowa była jedną z bardziej owocnych, bo źródło szybko pięło się po szczeblach kariery, zyskując przy tym zaufanie wielu wpływowych ludzi Kremla.

Punktem zwrotnym okazała się rosyjska ingerencja w amerykańskie wybory prezydenckie w 2016 roku. agent nie tylko potwierdził podejrzenia amerykańskich służb w tym zakresie, ale podał także wiele nietypowych szczegółów rosyjskiej aktywności w USA. Wówczas także sprawą zaczęły się interesować amerykańskie media.

Według NYT kierownictwo CIA, analizując na bieżąco sytuację agenta, z obawy o jego bezpieczeństwo, rozważało pod koniec 2016 roku ewakuację z Rosji. Jednak informator odmówił wyjazdu, powołując się na skomplikowaną sytuację rodzinną. Miało to wywołać sporą irytację na najwyższych kręgach amerykańskich służb. Zaczęto wręcz analizować czy przypadkiem źródło nie zaczęło pracować również dla strony rosyjskiej. Wątpliwości co do wiarygodności agenta badano zresztą drobiazgowo w kolejnych miesiącach.

W 2017 roku media coraz szerzej informowały o rosyjskich próbach wpływania na kampanię wyborczą a także o docieraniu wysłanników Kremla do najbliższego otoczenia Donalda Trumpa. Obawy CIA znowu mocno wzrosły, bo podawane przez dziennikarzy okoliczności, teoretycznie mogły ujawnić źródło pochodzenia informacji. Szczególnie biorąc pod uwagę wysoki stopień aktywności kontrwywiadowczej FSB.

Media, co wydaje się oczywiste, do dziś nie znają ani tożsamości agenta ani jego nowego miejsca pobytu (Kommersant sugeruje, że był to Oleg Smelonkow).

Nietrudno się domyślić, że grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony rosyjskich służb, które w ostatnim czasie bardzo aktywnie działają na terenie zachodniej Europy, nie wahając się eliminować przeciwników. Dziennikarze “NYT” podkreślają, że informator pomógł amerykańskim służbom ostatecznie rozwiać wątpliwości ws. prawdziwości zarzutów co do ingerencji Rosji w amerykańskie wybory prezydenckie.

Nie jest wykluczone, że agent dostarczył twardy materiał dowodowy, który wskazywał, że akcję zaplanował i zlecił sam Prezydent Władimir Putin. Jest to o tyle prawdopodobne, że choć źródło było poza najbliższym kręgiem współpracowników Putina, to regularnie go widywał i miał dostęp do procesu podejmowania decyzji na wysokich szczeblach Kremla – informuje dziennik. Agent miał być ulokowany na wysokim szczeblu w rosyjskiej infrastrukturze bezpieczeństwa, bywał w gabinecie Prezydenta Rosji i był w stanie zrobić zdjęcie dokumentów leżących na jego biurku.

Jest także wątek polityczny sprawy, którym zajmują się dziś amerykańskie media. Dziennikarze sugerują, że jedną z przyczyn wycofania moskiewskiego aktywa wywiadowczego miał być fakt „nieostrożnego” obchodzenia się z informacjami tajnymi tak przez Prezydenta Trumpa jak i jego najbliższe otoczenie. O podobnej sytuacji pisaliśmy między innymi tu.

Jednak środowisko wywiadowcze, z którymi rozmawiali dziennikarze “NYT” nie potwierdzają by działania Donalda Trumpa wpłynęły bezpieczeństwo agenta.

Komentarz:

Decyzja o wycofaniu tak wysoko ulokowanego agenta musiała być niezwykle trudna, ale i bardzo odpowiedzialna.

Amerykański wywiad utracił bowiem aktywo, które nie tylko potrafiło zdobyć i przetworzyć cenne informacje, ale co ważniejsze, było w stanie zinterpretować zachowanie Kremla. Zrozumienie mechanizmów i motywów procesu decyzyjnego w obozie największego wroga to broń nie do przecenienia. Możemy przypuszczać, że agent był także w stanie naszkicować mapę aktualnych wpływów na Kremlu wraz z przewidywaniami co do szans polityków aspirujących do najwyższych stanowisk w Moskwie.

Dziś, z perspektywy czasu wydaje się, że decyzja o ewakuacji agenta była jedyna słuszną. Amerykanie byli bowiem świadomi nie tylko wysokiego ryzyka związanego z dekonspiracją. Obawiali się także działań kontrwywiadu FSB, który – analizując materiały publikowane w prasie za oceanem, doszedł do wniosku, że na Kremlu prawdopodobnie działa kret. Pytanie jak blisko rozwiązania zagadki byli rosyjscy oficerowie?

Dla samej służby skuteczna ewakuacja tak cennego agenta to z jednej strony powód do dumy, bo operacja musiała być przeprowadzona w ścisłej tajemnicy i pod presją czasu oraz rosyjskiej obserwacji. Z drugiej zaś to utrata oka i ucha. Podobny ruch z ulokowaniem równie cennego agenta – o ile w ogóle będzie możliwy, zajmie lata. Tymczasem orientacja, ale przede wszystkim zrozumienie filozofii działania rosyjskiego przywództwa pozwalało Amerykanom działać szybko i sprawnie, eliminując konieczność przeprowadzenia wielu żmudnych prac analitycznych.

Trzeba także podkreślić, że rosyjskie kierownictwo, powracając do polityki imperialnej, coraz częściej sięga po służby specjalne, które wspierają działania dyplomatyczne. Dlatego właściwa interpretacja zachowania Kremla to w dużej mierze klucz do zrozumienia procesów rozgrywających się w wielu zapalnych regionach świata.

Naturalnie kluczowe pytanie brzmi: dlaczego akurat teraz ujawniono te trudne dla Rosjan informacje. Oczywiście część znawców świata służb odpowie – to była tylko kwestia czasu a media i tak domyślały się o co tu chodzi. Ja jednak uważam, że sprawa ma drugie dno a jej ujawnienie właśnie teraz jest nieprzypadkowe. Opublikowane przez NYT informacje na pewno nie poprawią i tak napiętych już relacji na linii Waszyngton – Moskwa. Być może wkraczamy w nowy wymiar rywalizacji, związany z ponadstandardowym zaangażowaniem Rosji w pomoc reżimowi w Teheranie, ale o tym dowiemy się zapewne w niedługiej przyszłości.

Fot. Pixabay

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: