SANKOWSKI: UPADEK BOLTONA MOŻE BOLEŚNIE DOŚWIADCZYĆ POLSKĘ

Kolejna rewolucja kadrowa w Białym Domu. Ze stanowiskiem żegna się Doradca ds. Bezpieczeństwa Narodowego John Bolton. To już trzecia zmiana personalna w tym newralgicznym obszarze.

Nieoficjalnie wiadomo, że już od kilku tygodni „akcje” Boltona spadały. Miał być marginalizowany, a jego „jastrzębi” głos był coraz częściej odosobniony. Czarę goryczy miała przelać koncepcja porozumienia z talibami. Bolton uważał, że nie można traktować ich po partnersku, a sam fakt zaproszenia delegacji do Waszyngtonu uznał za poważny błąd. Tymczasem prezydent podkreślał, że dotychczasowa polityka wobec Afganistanu nie przyniosła pożądanych efektów, natomiast kosztowała miliardy dolarów.

Czy odejście Boltona oznacza korektę w polityce bezpieczeństwa Waszyngtonu?

Amerykańscy analitycy są zgodni – odszedł doradca, który był zdecydowanym zwolennikiem twardego kursu wobec oponentów USA. Czego można się spodziewać teraz? Zapewne złagodzenia kursu. Nie jest wykluczone, że już w najbliższym czasie będziemy świadkami zaskakujących wydarzeń, które jeszcze kilka tygodni temu byłyby niemożliwe do zrealizowania.

W kuluarach wywiadowczych Waszyngtonu panuje dość powszechna opinia, że jeszcze w tym roku dojdzie do spotkania prezydenta Trumpa z przywódcą Iranu, które otworzy możliwość rozmów bilateralnych i obniży dwustronne napięcie. Do spotkania obydwu przywódców miałoby dojść podczas posiedzenia ONZ. Trump jest pragmatykiem i wbrew pozorom (i tweetom) uważa, że konflikt zbrojny to ostateczność i…trudne do oszacowania koszty. Na razie Waszyngton poważnie rozważa złagodzenie sankcji wobec Iranu jako gest dobrej woli, czemu zdecydowanie sprzeciwiał się Bolton.

Odejście Boltona to także nowe spojrzenie na wojnę handlową i rywalizację cyfrową z Chinami. Dziś wygląda na to, że Waszyngton chętnie zawarłby stosowne porozumienie, dzięki czemu udałoby się podtrzymać giełdową hossę na okres prezydenckiej kampanii wyborczej. Z kolei Pekin wydaje się grać na zwłokę. Chińczycy stymulują akcje kredytową dając tym samym do zrozumienia, że szykują się na długie negocjacje z USA. Trump tymczasem wolałby szybko podpisać dokument tak, aby móc opowiadać Amerykanom jak poprowadził kraj do zwycięstwa. Bolton był niewątpliwie hamulcowym procesu negocjacji. Wskazywał przy tym, że USA nie mogą ugiąć się pod presją lobbystów Huawei, szczególnie w przeddzień rozstrzygnięć dotyczących architektury internetu przyszłości – jak mawia się o sieci 5G.

Skoro Donald Trump może zmienić podejście do kwestii bezpieczeństwa narodowego, to czy oznacza to pełzający reset relacji z Rosją?

Władimir Putin od lat imponuje Trumpowi i nie tylko o wymiar czysto polityczny tu chodzi, ale przede wszystkim o zdolność do sprawnego sprzężenia kontroli nad aparatem państwa z pomnażaniem własnych zasobów finansowych. Amerykański prezydent, oskarżany przecież o inspirowanie swojego najbliższego otoczenia do kontaktów ze współpracownikami Putina miał w jakiejś mierze związane ręce. Każdy serdeczny gest wobec Moskwy byłby bowiem interpretowany jednoznacznie przez pryzmat tych oskarżeń.

Mimo to prezydent Trump stara się co pewien czas „puszczać oko” do przywódcy Rosji, jak choćby w sprawie możliwości powrotu do grona państw G8…

Jeżeli amerykański prezydent rzeczywiście skoryguje dotychczasowy kurs to pojawią się pytania o Europę Środkowo-Wschodnią, a szczególnie o Polskę.

Nasz kraj jawi się jako jeden z najbardziej lojalnych sojuszników USA, na dodatek chętnie zaopatrujący się w amerykański sprzęt wojskowy.

Polska odgrywała też kluczową rolę w procesie odciągania Ukrainy i Białorusi od Rosji. W ostatnim czasie intensyfikacji uległy działania zmierzające z jednej strony do zacieśnienia współpracy gazowej w trójkącie USA – Polska – Ukraina, z drugiej zaś oferta alternatywnego zaopatrzenia Białorusi w ropę, także przy udziale Polski o czym pisaliśmy tu.

Pytanie jak bardzo korekta polityki bezpieczeństwa USA wpłynęłaby na te plany no i na naszą pozycję u boku Waszyngtonu.

Naturalne jest także pytanie o motywację Trumpa, któremu wojownicze rady Boltona zaczęły nagle mocno przeszkadzać. Czy chodzi jedynie o biznes? Nie sądzę. Wielu analityków związanych ze środowiskiem wywiadowczym podkreśla, że już jakichś czas temu Donald Trump autentycznie uwierzył, że może zostać laureatem pokojowej nagrody Nobla. W Langley (siedziba CIA) poważnie badano tę sprawę pod kątem rosyjskiej inspiracji. Przewidywano bowiem, że jeżeli prezydent Trump złapie ten pomysł, będzie gotów na wiele by odnieść końcowy sukces, nawet jeżeli oznaczałoby to potężne przetasowania w talii światowych kart.

Fot. Flickr/ USA Mission Geneva

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: