SANKOWSKI: DLA KOGO TAK NAPRAWDĘ PRACOWALI BRACIA R?

Dzisiejsza publikacja „Rzeczpospolitej” dotycząca Afery Podkarpackiej rodzi ważne pytania. Czy Bracia R pracowali dla polskich służb a później „zerwali się ze smyczy”? Kto był promotorem przyznania im obywatelstwa RP? Dlaczego czuli się tak bezkarnie prowadząc swój „biznes”?

Przypomnijmy, o sprawie afery podkarpackiej, także w kontekście braci R pisaliśmy tu. Dzisiejszy artykuł w „Rzeczpospolitej”, autorstwa Izabeli Kacprzak i Grażyny Zawadki potwierdza nasze przypuszczenia. Autorki publikacji przeanalizowały jawną część akt afery podkarpackiej i zwróciły uwagę na zeznania, jakie bracia R złożyli w krakowskiej delegaturze ABW. Jewgienij R miał wówczas przyznać, że już od 2007 roku ich działalnością aktywnie interesowała się SBU (ukraiński odpowiednik ABW). Ukraińców szczególnie interesowały oczywiście relacje z politykami oraz innymi wpływowymi gośćmi agencji.

Naszym zdaniem, nie tylko jest wielce prawdopodobne, że materiały z podsłuchów istniały, ale także że trafiły na Ukrainę, a stamtąd dalej do Rosji.

Tego typu materiał jest dla każdej służby bezcenny i co ważniejsze, ponadczasowy – w tym sensie, że zawsze się przyda.

Po raz kolejny natomiast warto zadać pytanie, w jaki sposób realizowany był nadzór nad braćmi, jeżeli, a wiele na to wskazuje, współpracowali oni z polskimi spec służbami. Najwyraźniej coś poszło nie tak. Pytanie, czy bracia R informowali oficerów polskiego kontrwywiadu o zabiegach czynionych przez SBU? Należało jednak założyć, że taki kontakt wcześniej czy później nastąpi, także z kierunku rosyjskiego, a brak odpowiednich działań zapobiegawczych wobec źródeł, prowadzących swoją działalność w Polsce, powinien zatem szczególnie niepokoić.

Na tym tle pojawia się jeszcze jedna kwestia. Obydwaj bracia otrzymali polskie obywatelstwo. Nie bez znaczenia była tu zapewne ich wcześniejsza, wieloletnia współpraca z polskimi służbami specjalnymi. Pytanie brzmi, kto zabiegał o nadanie im obywatelstwa? I drugie pytanie, co spowodowało, że czuli się tak bardzo bezkarni na polskiej ziemi. Relacje z nagranymi wcześniej politykami, czy silna kooperacja z CBŚP?

Odpowiedzi poznamy zapewne dopiero za jakichś czas, bo oczywistym jest, że to nie jest koniec sprawy podkarpackich nagrań.

Fot. Pixabay

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: