SANKOWSKI: ROSYJSCY NAJEMNICY ZDECYDUJĄ O PRZYSZŁOŚCI LIBII?

W pierwszych dniach września w Libii wylądowało ponad 100 rosyjskich najemników – informują zachodnie służby wywiadowcze.

Rosjanie wywodzą się z grupy Wagnera, a ich głównym zadaniem będzie wsparcie wojsk Libijskiej Armii Narodowej dowodzonej przez Khalifa Haftara w ofensywie na Trypolis.

O samym Haftarze pisaliśmy już tu. Najwyraźniej były współpracownik CIA postanowił zmienić front i na dobre uwierzył, że jest w stanie opanować stolicę, a co za tym idzie podporządkować sobie Libię.

Jewgienij Prigozin – właściciel firmy nie komentuje tych informacji. Ale według doniesień zachodnich służb Wagnerowcy już od jakiegoś czasu wspomagają libijskiego watażkę. W walkach miało nawet polec kilku Rosjan, ale dotychczas ich udział nie był nazbyt widoczny.

Tymczasem nieoficjalnie wiadomo, że w najbliższym czasie można spodziewać się przybycia do Libii kolejnych grup Wagnera. Wszystko to dzieje się w przededniu międzynarodowej konferencji pokojowej, poświęconej sytuacji w tym kraju. Haftar, którego wojska ugrzęzły na przedmieściach stolicy, próbuje teraz intensyfikować działania ofensywne w celu wypracowania lepszej pozycji wyjściowej przed tymi rozmowami.

Rosja z jednej strony wsparła działania Haftara, ale jednocześnie stara się budować pozycję polityczną syna byłego libijskiego przywódcy. Saif al-Islam al-Kadafi, bo o nim mowa, nie kryje swoich ambicji i opowiada się za bliskimi relacjami z Kremlem. Warto w tym miejscu dodać, że Libia ma pokaźne złoża ropy naftowej, co stanowi dodatkowy argument skłaniający Rosjan do zaangażowania odpowiednich sił i środków w celu zainstalowania przyjaznego rządu w Trypolisie.

Saif al-Islam jest poszukiwany przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości za zbrodnie wojenne, w tym zabijanie demonstrantów podczas rewolucji przeciwko reżimowi ojca. Jego miejsce pobytu nie zostało publicznie ujawnione, ale libijskie służby twierdzą, że pozostaje w kraju, choć jego ruchy są mocno ograniczone.

Wokół Haftara powstała koalicja kilku państw: Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Egiptu i Rosji. Władze w Trypolisie mają z kolei poparcie ONZ i Turcji. Prezydent Erdogan stara się mocno wpływać na sytuację w Libii, choć unika sytuacji, które narażałyby Turcję na zarzut bezpośredniego zaangażowania w konflikt.

Jednak źródła wywiadowcze wskazują, że Turcy przeprowadzają ataki za pomocą dronów. Maszyny są dostarczane i obsługiwane przez firmę Baykar Insansiz Hava Aracı Sistemleri, która należy do rodziny zięcia prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana.

Libia stała się dziś pole nie tylko walk zbrojnych, ale także poważnych rozgrywek biznesowo politycznych. Jednak najjaskrawszy konflikt wybrzmiewa, choć nie bezpośrednio, pomiędzy Rosją a Turcją. Obydwie strony dbają przy tym o to, aby nie angażować w tę rywalizację aktywów państwowych.

Planowana na październik konferencja pokojowa ma być pierwszą od dawna poważną próbą pogodzenia rozbieżnych interesów kluczowych graczy. Coraz więcej obserwatorów jest przekonanych, że rząd w Trypolisie nie utrzyma się długo i jest prawdopodobne, że również niektóre państwa europejskie, w tym przede wszystkim Francja, zachowująca silne aktywa wywiadowcze w Libii, poprą w końcu Haftara.

Otwartym pozostaje kwestia relacji Haftera z synem Kadafiego. Dziś panowie trzymają wspólny front, ale wszystko do czasu. Trzeba pamiętać, że o ile Rosjanie widzieliby młodego Kadafiego w roli nowego przywódcy, o tyle nie jest do końca możliwe do przewidzenia zachowanie Haftera, który już kilkakrotnie zmieniał przecież front.

Pytanie jak w tej sytuacji zachowają się Amerykanie. Nie jest wykluczone, że CIA spróbuje po raz kolejny „odwrócić” Haftera wywołując w przyszłości jego konflikt z Kadafim.

Fot. Wikipedia

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: