SIUDA: OCHRONA KONTRWYWIADOWCZA VIPÓW NIE DZIAŁA

Ostatnimi czasy, w przestrzeni medialnej pojawia się często określenie „ochrona kontrwywiadowcza” Artykuł ten jest próbą ”zdefiniowania tego pojęcia oraz przybliżenia procesów z nim związanych. Jest to również próba odpowiedzi na pytanie dlaczego „ochrona kontrwywiadowcza” polskich vip-ów nie działa tak jak powinna – pisze Marcin Siuda w swoim komentarzu dla Osluzbach.pl.

Wśród komentarzy, które pojawiły się ostatnio w prasie, w związku z tzw. „Aferą Banasia” moją uwagę zwróciły te dotyczące braku dostatecznej ochrony kontrwywiadowczej najważniejszych osób w państwie. Ochrona kontrwywiadowcza to bardzo nośny termin ,niewątpliwie robiący spore wrażenie na czytelnikach i słuchaczach. W ferworze toczących się dyskusji nie sposób jednak usłyszeć odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące tejże ochrony: Czym jest ochrona kontrwywiadowcza? Kto powinien jej podlegać? W jaki sposób może być realizowana? Poniżej postaram się przedstawić możliwe odpowiedzi na te pytania. Spróbuję też, na podstawie przemyśleń opartych na moim własnym doświadczeniu zawodowym zidentyfikować „wąskie gardło” procesu.

Rozpoznawanie działań obcych służb specjalnych godzących w suwerenność i bezpieczeństwo polityczne, obronne i ekonomiczne państwa jest podstawowym zadaniem kontrwywiadu. W tym celu kontrwywiad realizuje przewidziane w przepisach ustaw kompetencyjnych czynności operacyjno – rozpoznawcze, dochodzeniowo – śledcze i analityczno – informacyjne. W praktyce oznacza to, że działania kontrwywiadu koncentrują się na monitorowaniu zainteresowania obcych wywiadów tymi instytucjami państwa, poprzez które mogą one uzyskać interesującą ich wiedzę. Źródłem tej wiedzy natomiast może być nie kto inny jak pracownicy tych instytucji. Ergo, działania kontrwywiadu koncentrują się w dużej mierze na monitorowaniu zachowań osób posiadających dostęp do informacji krytycznych dla bezpieczeństwa państwa. Do tego momentu możemy mówić o ochronie kontrwywiadowczej państwa. Ten sposób myślenia trąci jednak trochę zimnowojenno-stalinowską poetyką. Może bowiem pozwolić na założenie, że kontrwywiad traktuje każdego funkcjonariusza państwowego jako potencjalnego szpiega. A zatem ważne osoby w państwie prędzej mogły stać się podmiotem działań operacyjno-rozpoznawczych zmierzających do udokumentowania ich sprzecznej z prawem działalności, niż podmiotem ochrony przed działaniem wrogich wywiadów, na które były narażone z racji pełnionych funkcji lub posiadanych informacji.

Na szczęście wraz z demokratyzacją Polski, wzrostem szacunku dla swobód obywatelskich oraz wprowadzeniem zachodnich standardów pracy w instytucjach porządku publicznego, w tym służb specjalnych, pogląd ten uległ pozytywnej ewolucji. Wzorem zachodnich służb partnerskich uznano, że jednym z najbardziej efektywnych sposobów na minimalizację zagrożeń kontrwywiadowczych jest skuteczna prewencja. Tak oto jednym z ważniejszych elementów pracy kontrwywiadu stała się profilaktyka kontrwywiadowcza. W ten właśnie sposób, moim zdaniem, powinna być realizowana ochrona kontrwywiadowcza najważniejszych osób w państwie. Zakres działań prewencyjnych dotyczy ona również zagrożeń ze strony przestępczości zorganizowanej, czy organizacji terrorystycznych.

Programem profilaktycznym powinni być objęci wszyscy urzędnicy państwowi posiadający dostęp do informacji niejawnych, czyli tzw. Poświadczenia Bezpieczeństwa wystawione przez Krajową Władzę Bezpieczeństwa (KWB) – Szefa ABW lub w odniesieniu do Sił Zbrojnych Szefa SKW. W trakcie postępowania o wydanie Poświadczenia, KWB niezwykle dokładnie bada podatność osoby sprawdzanej na oddziaływanie organizacji przestępczych, w tym obcych wywiadów. Celem prowadzonych programów profilaktycznych powinno być uwrażliwienie na potencjalne zagrożenia oraz informacja o zasadach postępowania w sytuacjach kryzysowych.

Podstawowym zadaniem szkoleń profilaktycznych powinno być uwrażliwienie na kwestie związane z ochroną informacji stanowiących tajemnicę państwową, służbową lub zawodową. Na bazie doświadczeń kontrwywiadu słuchacze takich szkoleń powinni poznać metody stosowane przez obce wywiady w celu dotarcia do interesujących informacji, nauczyć się oceny ryzyka związanego z brakiem dostatecznej ochrony informacji, a co za tym idzie podatności na jej ujawnienie. W warstwie praktycznej urzędnicy powinni dowiedzieć się również jak zmniejszyć ryzyko wystąpienia sytuacji kryzysowych nie tylko w miejscu pracy, ale również podczas podróży służbowych czy w życiu prywatnym. Powinni zrozumieć też, że o wszelkich wątpliwościach dotyczących zagrożeń kontrwywiadowczych powinni zawiadamiać swoich przełożonych, lub bezpośrednio odpowiednie służby. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego traktowała elementy profilaktyki kontrwywiadowczej jako ważny element umacniania bezpieczeństwa państwa. Informacje na ten temat znajdują się na stronie internetowej ABW od ponad 10 lat w niezmienionej treści, co pozwala przypuszczać, że pogląd Agencji na te kwestie pozostaje taki sam bez względu na zmiany w kierownictwie instytucji.

Profilaktyka kontrwywiadowcza to podstawowy, ale nie jedyny element ochrony kontrwywiadowczej najważniejszych osób w Państwie. Szefowie służb mają również możliwość przekazania informacji mogących mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa i międzynarodowej pozycji Polski najwyższym władzom państwa, prezydentowi, premierowi oraz ministrom konstytucyjnym. Istnieje zatem możliwość działań wspomagających procesy decyzyjne na najwyższym szczeblu państwowym.

Tyle teoria. Jak wygląda praktyka i czy ochrona kontrwywiadowcza najważniejszych osób w państwie w postaci działań profilaktycznych naprawdę działa? Odpowiedź na to pytanie możemy znaleźć w doniesieniach medialnych ujawniających kolejne afery. Pozostawiając kontekst polityczny na boku, pozwolę sobie wymienić parę punktów, które stanowią „wąskie gardło” systemu i są niezależne od koniunktury politycznej:

1. Upolitycznienie kierownictwa służb. W okresie transformacji w opinii rządzących ważne było, by szefowie służb byli „ich” a wiec po „właściwej” stronie. To w pewnym sensie zrozumiałe, dla początkowego okresu przemian, kiedy organa odpowiedzialne za bezpieczeństwo i ład konstytucyjny były tworzone praktycznie od nowa w oparciu o kadry służące również poprzedniemu reżimowi. Jednak po 30 latach, jakie upłynęły od tego czasu aparat państwa powinien być już tak ukształtowany, by służbami mogli kierować sprawdzeni merytorycznie fachowcy realizujący wyznaczone przez państwo zadania zgodnie z uprawnieniami ustawowymi i podlegający ścisłej, demokratycznej kontroli. Zasady tej kontroli powinny być ustalane przez polityków piastujących swe funkcje w wyniku procesu wyborczego, a więc posiadający mandat społeczny do wyznaczania norm kontrolnych. W przeciwnym razie szefowie służb zawsze pomyślą dwa razy zanim zdecydują się przekazać swoim mocodawcom informacje niewygodne dla rządzącego ugrupowania.

2. Brak społecznego zaufania do służb specjalnych. Zjawisko spotęgowane w naszym kraju przykrymi doświadczeniami z historii. Odzwierciedla również funkcjonujące w świecie zachodnim opinie kwestionujące zakres ingerencji służb w prywatność obywateli. Temat stał się szczególnie nośny po ujawnieniu rewelacji Edwarda Snowdena. Na zachodzie były one szeroko komentowane w mediach oraz przez organizacje pozarządowe strzegące praw obywatelskich, przy niewielkim zaangażowaniu oficjalnych czynników rządowych. Należy bowiem pamiętać, że mówiąc o ochronie kontrwywiadowczej najważniejszych osób w państwie mówimy o grupie szczególnej – urzędnikach, którzy godząc się na postępowanie sprawdzające przed wydaniem Poświadczenia Bezpieczeństwa, czyli dopuszczeniem do informacji stanowiących tajemnice państwowe, wyrazili zgodę na ingerencję służb w ich prywatność. Zainteresowanych zakresem tej ingerencji odsyłam do Ankiety Bezpieczeństwa Osobowego, dokumentu, który wypełnia każdy starający się o dostęp do informacji niejawnych. Dokument ten znajduje się na stronie internetowej ABW w zakładce „pobierz”. Dlatego też poprawa komunikacji z tym środowiskiem powinna opierać się na uświadamianiu roli zadań służb w ochronie bezpieczeństwa Polski. Osoby te powinny rozumieć zasadę, że w trosce o dobro wspólne jakim jest państwo oraz ich własne dobro , zgodnie z z obowiązującymi przepisami , to one powinny dzielić się z kontrwywiadem wątpliwościami dotyczącymi bezpieczeństwa państwa, a nie czekać, aż kontrwywiad sam do nich przyjdzie, ponieważ zamiast „do” może przyjść „po nich”.

3. Przesada w utajnianiu działań kontrwywiadu. Niejednokrotnie na łamach niniejszego portalu pisano o przesadnym utajnianiu wszelkich działań podejmowanych przez służby zwłaszcza w zakresie ochrony kontrwywiadowczej. Przepisy regulujące sposób realizacji przez kontrwywiad czynności operacyjno-rozpoznawczych swoim duchem odpowiadają wspomnianej wyżej zimnowojenno-stalinowskiej poetyce, że każdy może być podejrzany, a wszelkie działania muszą być tajne. Ogranicza to w znacznej mierze możliwość dzielenia się przez służby wiedzą, która mogłaby zapobiec określonym zdarzeniom. Zasadnym jest, by w ewentualnej dyskusji na temat uregulowań normujących działania operacyjne odróżnić ochronę źródeł informacji od ochrony uzyskanych informacji, tak by te drugie mogły być lepiej wykorzystane do zabezpieczenia kontrwywiadowczego kraju.

Prewencja kontrwywiadowcza rozumiana jako zapobieganie przestępstwom, do zwalczania których ustawowo zobowiązane są służby specjalne w Polsce, a przede wszystkim największa z nich tj. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, mieści się w zakresie ich właściwości. Zastanawiam się tylko, czy po kolejnych politycznych zmianach, skutkujących ruchami kadrowymi, w wyniku których ze służbą żegnają się najbardziej doświadczeni funkcjonariusze, a ci którzy zostają chowają się po kątach, by nie narazić się nowym przełożonym pochodzącym z politycznego nadania, ktokolwiek w Agencji wie co to właściwie jest ochrona kontrwywiadowcza, kto powinien jej podlegać i w jaki sposób może ona być realizowana. Wydarzenia opisywane przez niezależną prasę i telewizję zdają się potwierdzać moje wątpliwości. Ponadto, w świetle tych doniesień można ze smutkiem skonstatować, że jeśli chodzi o standardy funkcjonowania państwa i jego służb oddalamy się od Zachodu w kierunku obszarów zdominowanych przez zwyczaje postsowieckie.

Marcin Siuda: podpułkownik rezerwy ABW. Absolwent Arabistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego (1991). Od 1991 do 2016 oficer Urzędu Ochrony Państwa i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Od 2007 roku zastępca Dyrektora Centrum Analiz ABW. Od 2011 Doradca Szefa Agencji. W latach 2011 – 2014 analityk w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli. Od 2014 – 2016 oficer łącznikowy ABW przy NATO. W roku akademickim 2017/2018 wykładowca na kierunku Bezpieczeństwo Narodowe w Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej. Ekspert Fundacji Polskie Centrum Analityczne.

Fot. Wikipedia

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: