GAZPROM PRZYZNAJE: ZACHÓD MOŻE SPARALIŻOWAĆ NASZE GAZOCIĄGI

Stacje kompresorowe w rosyjskich systemach gazociągowych, a być może także inne strategiczne komponenty wpływające na ich poprawne funkcjonowanie, mogą zostać zdalnie sparaliżowane. Pełną kontrolę technologiczną nad wspomnianymi urządzeniami posiadają bowiem zachodnie przedsiębiorstwa, które zdaniem Rosjan mogą współpracować w tym zakresie z lokalnymi służbami.

Jak informuje rosyjska agencja informacyjna Prime: w 2012 r. Gazprom poddał testom dwie mobilne stacje kompresorowe służące remontowi gazociągów. Wnioski były wstrząsające: okazało się, że producent jest w stanie je zdalnie wyłączyć, co zresztą przypadkowo miało miejsce (chodzi o austriacką spółkę LMF). W rosyjskim molochu zapadła więc decyzja o wdrażaniu własnych rozwiązań technologicznych.

Zarówno Prime jak i inne media z Rosji powielające przytoczone powyżej informacje nie rozwijają wątku – służy on raczej zapewnieniu, że sprawa została zauważona przez Gazprom, a zapewne także organy państwowe (tj. FSB). Ponadto artykuły podkreślają jakość rosyjskich zamienników, które rzekomo mogą z powodzeniem zastąpić zachodnie rozwiązania.

Po lekturze depeszy agencyjnej dotyczącej mobilnych stacji kompresorowych nasuwają się dwa pytania. Po pierwsze: dlaczego to takie ważne? Po drugie, dlaczego temat pojawił się w mediach powiązanych z Kremlem akurat teraz i jest bardzo szeroko kolportowany?

Przede wszystkim sprawa mobilnych stacji kompresorowych wykorzystywanych przy remontach gazociągów wydaje się jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Najprawdopodobniej zdalne wyłączenie przez producenta jest możliwe także w przypadku kompresorów będących trwałym elementem infrastruktury gazociągowej i innych urządzeń zapewniających niezawodny przesył gazu. Niewykluczone, że materiał agencji Prime ma drugie dno i sugeruje, że zachodnie służby zmuszają do współpracy technologicznej podmioty dostarczające Gazpromowi i innym spółkom z Rosji określone produkty, które można zdalnie sparaliżować.

Dlaczego temat mimo, że dotyczy 2012 r. został nagłośniony właśnie teraz?

Powodów może być wiele. Być może Rosjanie dysponują informacjami, że jest szykowany atak na ich infrastrukturę i chcą z wyprzedzeniem wskazać winnego, albo wręcz zniechęcić go do działań?

Nie można także wykluczyć gry dezinformacyjnej na użytek konfliktu gazowego jaki może mieć miejsce zimą w związku z wygaśnięciem umowy na tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę na Zachód. Doniesienia Prime mogą w przypadku zakręcenia kurka przez Gazprom posłużyć argumentacji usprawiedliwiającej działania spółki i sugerującej, że w rzeczywistości za technicznymi problemami z przesyłem „błękitnego paliwa” stoją zachodnie służby.

Jedno jest natomiast pewne – publikacja dotycząca mobilnych stacji kompresorowych nie jest przypadkowa. Rosjanie są bardzo szczelni informacyjnie, a media znajdują się pod ich kontrolą. Tak newralgiczne dane bez powodu nie wyciekłyby do prasy.

Fot. Gazprom.ru

MACIĄŻEK: UKRAINA OBAWIA SIĘ POWROTU SYBERYJSKIEJ BESTII

Piotr Maciążek

Piotr Maciążek

W 2018 r. był nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich jak Grandpress i Mediatory. Autor książki "Stawka większa niż gaz" (Arbitror 2018) i Młodej Myśli Wschodniej (Kolegium Europy Wschodniej 2014). Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej. Obecnie współpracownik Rzeczpospolitej i Bizblog.pl.
Follow Me: