„BŁYSKAWICZNI PO FAKCIE”. 3 DOWODY NA TO, ŻE SŁUŻBY NIE DZIAŁAJĄ

Ostatnie tygodnie to prawdziwy festiwal niekompetencji polskich służb specjalnych. Sprawy żony oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji Marka W., Mariana Banasia czy podkarpackich sutenerów braci R. jak w soczewce obnażają degrengoladę instytucji, które powinny czuwać nad bezpieczeństwem Polski.

Podstawową bolączką krajowych mediów jest dziś to, że nie odnoszą pojawiających się informacji do rewelacji na podobny, a czasem ten sam temat, ale nieco starszych. Dlatego serwowane nam newsy bardzo często są „płaskie”, pozbawione głębi. Z tego względu poczułem się w obowiązku by zestawić Państwu trzy niezależne, choć jednak posiadający wspólny wątek, zdarzenia.

Scena pierwsza: 4 października w godzinach porannych minister Henryk Kowalczyk nominował na stanowisko nową dyrektorkę Państwowego Instytutu Geologicznego (PIG). Jak się okazało była ona żoną skazanego za szpiegostwo na rzecz Rosji byłego pracownika Ministerstwa Gospodarki, a później Ministerstwa Energii – Marka W. W dniu nominacji, w godzinach popołudniowych, kobieta złożyła dymisję. Ponieważ nowa dyrektorka powinna zostać sprawdzona przez służby przed objęciem urzędu, który prowadzi badania m.in. nad strategicznymi złożami gazu i ropy można domniemywać, że ktoś z pracowników po prostu skojarzył żonę Marka W. i poinformował o tym przełożonych.

Scena druga: Superwizjer, magazyn śledczy TVN, poinformował o nieprawidłowościach w oświadczeniu majątkowym Mariana Banasia oraz jego kontaktach ze środowiskiem przestępczym (w jednej z jego nieruchomości mieściła się agencja towarzyska). Banaś objął niedawno funkcję prezesa NIK, wcześniej piastował w latach 2015-2019 funkcję wiceministra finansów, szefa Służby Celnej, szefa Krajowej Administracji Skarbowej i ministra finansów. Z racji pełnionych stanowisk był zobowiązany do składania oświadczeń majątkowych oraz do uzyskania poświadczenia bezpieczeństwa osobowego w trybie ustawy o ochronie informacji niejawnych. Wobec powyższego co najmniej od końca 2015 roku w sposób ciągły sprawdzały go i weryfikowały ABW i CBA.

Scena trzecia: Bracia R. to Ukraińcy, którzy uzyskali polskie obywatelstwo i byli jednymi z najważniejszych sutenerów na Podkarpaciu. Jak donosiła Rzeczpospolita: w swojej agencji towarzyskiej nagrywali prominentnych polityków obozu rządzącego, a potem wraz z taśmami uciekli na Ukrainę. Jakim cudem realizowali ten proceder przez lata będąc nietykalnymi dla polskich służb? Dlaczego tolerowano zbieranie haków na najważniejsze osoby w państwie?

Trzy opisane powyżej sytuacje, nad którymi na łamach Osluzbach.pl pochylaliśmy się dokładnie w wielu publikacjach, dają wiele do myślenia. A przecież to zaledwie wierzchołek góry lodowej – niemal każdy miesiąc przynosi nowe patologie, które wypływają do opinii publicznej. Polskie służby specjalne są dziś ślepe i głuche – warto zastanowić się komu to zawdzięczamy?

Fot. KPRM

POLSKA ZDEMONTOWAŁA WŁASNE SŁUŻBY – TERAZ WZIĘŁA SIĘ ZA SOJUSZNIKÓW

Piotr Maciążek

Piotr Maciążek

W 2018 r. był nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich jak Grandpress i Mediatory. Autor książki "Stawka większa niż gaz" (Arbitror 2018) i Młodej Myśli Wschodniej (Kolegium Europy Wschodniej 2014). Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej. Obecnie współpracownik Rzeczpospolitej i Bizblog.pl.
Follow Me: