ZIOBRO CHCE ABW. OCIECZEK SZEFEM SŁUŻBY?

Zbigniew Ziobro walczy o przejęcie kontroli nad ABW. Czy kojarzony z nim Grzegorz Ocieczek zostanie nowym szefem służby? To bardzo prawdopodobne.

„Źle się dzieje w państwie rakowieckim” – tak można byłoby zacząć dramat sceniczny o karatece z pancerną pięścią i kapralu, który najpierw został szefem ABW, a potem pułkownikiem. Polityczna rozgrywka wokół szefa NIK-u, Mariana Banasia, może odpryskiem uderzyć w Piotra Pogonowskiego oraz poważnie zatrząsnąć stolikiem, na którym stoi „szachownica” Zjednoczonej Prawicy.

Potężna afera, koncentrująca się na osobie Mariana Banasia dopiero nabiera rozpędu, ale już teraz, jak w soczewce, skupia kilka wątków. Dotyczą one pracy służb specjalnych i kontroli nad nimi. Skłania to do podjęcia próby oceny sytuacji oraz nakreślenia kilku możliwych scenariuszy. Trwa bowiem przeciągnie politycznej liny. Na jednym jej końcu jest szef NIK i szef ABW (oraz jego zwierzchnik – Mariusz Kamiński), a na drugim – minister sprawiedliwości i – przewrotnie – opozycja.

Sprawa Banasia

Przypomnijmy: 21 września, Superwizjer TVN ujawnił historię, zgodnie z którą w należącej do Mariana Banasia kamienicy w Krakowie funkcjonował „pensjonat na godziny”. Przybytek miał być pod „opieką” mężczyzny, którego reportaż opisał jako osobę kojarzoną powszechnie z prowadzenia agencji towarzyskich.

Dwa dni po publikacji materiału, Banaś zawiesił swoją działalność jako szef Najwyższej Izby Kontroli i poszedł na bezpłatny urlop.

17 października, cztery dni po wygraniu przez PiS wyborów parlamentarnych, wrócił do pracy.

Odwołania Banasia domaga się opozycja. W obozie władzy widać, że staje się on coraz większym problemem wizerunkowym. Tym bardziej, że w ubiegłym tygodniu „Rzeczpospolita” ujawniła kolejne niewygodne dla szefa NIK-u sprawy. Chodzi o jego dwóch najbliższych współpracowników z czasów, gdy kierował on Krajową Administracją Skarbową (KAS). Mieli oni być zamieszanych w…olbrzymie wyłudzenia VAT. Chodzi o Arkadiusza B., byłego dyrektora Krajowej Szkoły Skarbowości (i oficera Wojska Polskiego, absolwenta wrocławskiego „Zmechu”, byłego żołnierza Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych) oraz o Krzysztofa B., byłego zastępcę dyrektora departamentu kontroli celnej, podatkowej i kontroli gier. Obaj siedzą obecnie w areszcie z podejrzeniem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Jakby tego było mało, w międzyczasie pojawiły się wątpliwości dotyczące poświadczenia bezpieczeństwa Banasia, czyli dopuszczenia szefa NIK do najtajniejszych informacji państwowych. Według naszych ustaleń, poświadczenie wydała Banasiowi w 2018 r. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, której szefem jest nominat Prawa i Sprawiedliwości – Piotr Pogonowski. Oznacza to, że już wtedy ABW musiała przeprowadzić postępowanie sprawdzające. Sprawdzone musiał być także oświadczenie majątkowe szefa NIK.

Służby nie służą (sprawie)

Tu należy zrobić przystanek i pochylić się nad rolą ABW dowodzonej przez Pogonowskiego właśnie. Kontrolowana przez Pogonowskiego Agencja nie tylko musiała skontrolować Banasia – i jego majątek – ale także winna była zabezpieczyć kontrwywiadowczo szefa NIK. Między innymi na okoliczność takiego skandalu, jaki właśnie rozgrywa się na oczach polityków i opinii publicznej.

Pragmatyką służby powinno być w tym przypadku ostrzeżenie decydentów: „halo, panie ministrze, tu jest sytuacja mogąca doprowadzić do kryzysu”. Wygląda na to, że tak się jednak nie stało. Wielu funkcjonariuszy ABW było (lub nadal jest) oddelegowanych i do resortu finansów, i do KAS, a minister-koordynator służb specjalnych, Mariusz Kamiński uczynił walkę z nadużyciami finansowymi i wyłudzeniami VAT oczkiem w głowie ABW. Możliwości są więc dwie: albo pod nosem funkcjonariuszy „Abwehry”, w samym sercu skarbówki, dochodziło do nadużyć, co świadczy o ich nieudolności, albo… sytuacja została odnotowana, ale, jak to się mawia, „nie nadano jej biegu”. I jedna, i druga opcja nie wystawia dobrego świadectwa ABW oraz Pogonowskiemu.

Tymczasem sytuacja polityczna zmieniła się i to na niekorzyść szefa ABW. Na korytarzach centrali przy ulicy Rakowieckiej znowu pojawiają się plotki o odwołaniu Profesora – jak nazywany jest Pogonowski. Jak zwykle w takich sytuacjach rusza giełda nazwisk. Najnowszym jest Grzegorz Ocieczek. Kim jest Ocieczek? To obecny wiceszef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, w latach 2006 – 2007 był wiceszefem ABW, którą kierował ówcześnie Bogdan Święczkowski. Obaj pracowali na Śląsku, w czasach prokuratorskich zajmując się przestępczością zorganizowaną. Ocieczek oskarżał m.in. członków mafii paliwowej. Uchodzi wręcz za prawą rękę Święczkowskiego. Osoby znające kulisy mówią wręcz, że do CBA trafił jako swoisty “nadzorca”.

– Ma tam pilnować interesów ministra sprawiedliwości – twierdzi nasz rozmówca.

Co ciekawe, podobnie jak obecny szef NIK jest on karateką. A ponieważ natura jest systemem deterministycznym, w którym suma musi równać się zeru, tak samo musi się w ekosystemie zgadzać liczba karateków. Tak czy inaczej, Ocieczek wydaje się być osobą bliższą raczej Ziobrze, niż PiS en bloc. A to oznacza kolejny element w układance, czyli…

… Ziobry zakusy na ABW

Po wyborach parlamentarnych z połowy października dotychczasowi koalicjanci PiS, czyli Solidarna Polska i Porozumienie – partie Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina – wprowadziły swoich posłów do Sejmu. Na tyle wyraźnie, że teraz to oni na swój sposób trzymają w szachu Jarosława Kaczyńskiego. Pojawiały się doniesienia o targowaniu się Ziobry o fotel wicepremiera. To się jednak nie na razie nie udało. Czy jednak mógłby dostać jako nagrodę pocieszenia ABW? Nasi rozmówcy znający kulisy funkcjonowania służb mówią, że taka opcja jest realna. Do tego stopnia, że Pogonowski miał wręcz pożegnać się już z najbliższymi współpracownikami. Od dłuższego czasu ma też wysyłać swoich zastępców na rozmowy z politykami.

– Nawet z kierowcą się już pożegnał – śmieje się jeden z naszych rozmówców. Razem z nim miałby odejść jeden z jego najbliższych przybocznych – płk Radosław Żebrowski, odpowiadający za pion bezpieczeństwa w ABW. Potencjalna wymiana Pogonowskiego byłoby także szansą dla Ziobry na utarcie nosa Kamińskiemu, z którym nie jest w najlepszych stosunkach. Gdzie mógłby wylądować sam Pogonowski? Pojawiają się informacje o Trybunale Konstytucyjnym lub Sądzie Najwyższym, jednak wiele wskazuje na to, że jego dalszy los zależy w dużej mierze od tego, jak zakończy się afera Mariana Banasia i co jeszcze odkryją śledczy i dziennikarze w Ministerstwie Finansów.

Co z tego wyniknie?

Mówi się, że kiedy premier wielkiej Brytanii, William Gladstone, usłyszał o śmierci generała Gordona w Chartumie, burknął „mógł sobie wybrać lepszy moment na śmierć”. Kryzys wywołany utratą Chartumu w wyniku powstania Mahdiego kosztował Gladstone’a stanowisko i pokazał dobitnie, że jedyną stałą na świecie jest… zmienność. Polityczny kryzys, który zapoczątkował Marian Banaś może być kosztowny politycznie nie tylko dla samego szefa NIK, ale także dla całego obozu rządzącego. Gdyby afera wymiotła z gabinetów Banasia i Pogonowskiego, mogłoby to oznaczać spore kłopoty dla prezesa PiS i przesunięcie wektora ciężkości na stronę mającego wielki apetyt na władzę Zbigniewa Ziobro. Szczególnie stanowisko szefa ABW obsadzone przez osobę bliską ministrowi sprawiedliwości daje podstawy do mówienia o realnym wzroście pozycji Ziobry po wyborach. Trudno stwierdzić, by była to pozytywna wiadomość dla Jarosława Kaczyńskiego.

Fot. Ministerstwo Sprawiedliwości

Michał Deptrocki

Michał Deptrocki

Obserwator. Czasem komentator. Zawsze uważny słuchacz. W myśl zasady "The Truth is out there". Kontakt: m.deptrocki@osluzbach.pl