BORKOWSKI: ABW UDERZA W BIZNES Z POLECENIA PARTII?

Sprawa portu w Kędzierzynie-Koźlu pokazuje, że bez niezależnej instytucji, do której można się odwołać na działania ABW, służba może bez jakiejkolwiek kontroli uderzać w biznes niezwiązany z partią rządzącą.

Czy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ma prawo ingerować w życie gospodarcze, w działania inwestycyjne przedsiębiorców lub w konkurencję między firmami? W pierwszym odruchu chciałoby się odpowiedzieć, że coś takiego jest absolutnie wykluczone, ale ta intuicyjna odpowiedź nie jest wcale oczywista. Poprawniej byłoby stwierdzić, że ABW może działać w sferze gospodarki w granicach określonych przez ustawę.

Ustawa o ABW w jednym punkcie wskazuje wprost, że zadaniem ABW w sferze gospodarczej jest rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw godzących w podstawy ekonomiczne państwa. Przed 2015 r. toczyła się w strukturach państwa dyskusja, czy ABW nie powinna zostać pozbawiona kompetencji w obszarze gospodarki, skoro takie kompetencje ma już policja, CBA oraz wywiad skarbowy (obecnie KAS). Przeważyła obawa przed możliwym zarzutem, że ówczesna ekipa rządząca otwiera w ten sposób przestępcom pole do działania. Chociaż Trybunał Konstytucyjny (jeszcze ten prawdziwy) zakwestionował sformułowanie „podstawy ekonomiczne państwa” jako zupełnie nie zdefiniowane w polskim systemie prawnym, ostatecznie zabrakło woli politycznej, żeby zmienić cokolwiek i w ustawie zostało tak, jak było.

Dodatkowo warto jeszcze zwrócić uwagę na dwa przepisy ustawy o ABW: zadaniem tej służby jest rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń godzących w bezpieczeństwo wewnętrzne państwa oraz uzyskiwanie, analizowanie, przetwarzanie i przekazywanie właściwym organom informacji mogących mieć istotne znaczenie dla ochrony bezpieczeństwa wewnętrznego państwa. Wprawdzie nie ma tu wprost mowy o gospodarce, ale nie ulega wątpliwości, że bezpieczeństwo ekonomiczne państwa jest jednym z aspektów bezpieczeństwa wewnętrznego.

Grzegorz Rzeczkowski w artykule „To miał być największy port rzeczny w naszej części Europy. Ale inwestycję za kilkaset milionów bez słowa zablokowały służby i PKP” opublikowanym na łamach Magazynu Świątecznego „Gazety Wyborczej” pokazuje, jak w praktyce ABW wykorzystuje swoje kompetencje w obszarze gospodarki pod rządami obecnej ekipy.

W 2015 r. fundusz inwestycyjny Value Quest poprzez spółkę Kędzierzyn-Koźle Terminale (KKT) wydzierżawił (w dwa lata później kupił) od miasta Kędzierzyn-Koźle teren nieczynnego portu rzecznego nad Odrą planując budowę w tym miejscu wielofunkcyjnego terminalu o zdolnościach przeładunkowych 8 mln ton rocznie. Byłaby to inwestycja o wielkim znaczeniu dla Kędzierzyna i całej Opolszczyzny. Spółka zainwestowała w terminal na razie 57 mln zł, a warunkiem jego uruchomienia i dalszych inwestycji było podpisanie oraz realizacja wcześniej już wynegocjowanej umowy z PKP.

W tym momencie do akcji wkroczyła ABW. Z artykułu Grzegorza Rzeczkowskiego wynika, że jesienią 2017 r. do kancelarii tajnej w Ministerstwie Infrastruktury trafiła niejawna notatka, zapewne przesłana przez Szefa ABW na ręce min. Adamczyka. Adresat polecił zapoznać z nią prezesa PKP Krzysztofa Mamińskiego. W marcu 2018 r. Krzysztof Mamiński wraz z członkiem zarządu PKP Mirosławem Antonowiczem poinformowali spółkę KKT, że „odstępują od dalszych negocjacji”. Z nieoficjalnych informacji wynika, że powodem tego odstąpienia miała być właśnie notatka ABW.

Treść notatki ABW pozostaje niejawna i podobno nie mogli się z nią zapoznać nawet członkowie sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Z podanych w artykule Rzeczkowskiego informacji wynika, że według ABW inwestycja w porcie w Kędzierzynie zagraża bezpieczeństwu państwa. Ze strony Mirosława Antonowicza miały pochodzić dodatkowe informacje wskazujące, że ABW oskarża spółkę KKT o próbę zmonopolizowania transportu na Odrze oraz o inwestowanie kapitału niewiadomego pochodzenia.

Teoretycznie wszystko mogłoby być w porządku. ABW działając zgodnie z ustawą stwierdziła zagrożenie dla bezpieczeństwa ekonomicznego państwa i poinformowała o tym właściwego ministra, który podjął stosowne działania, żeby zapobiec zagrożeniu. Jednak z dalszej części artykułu w GW wyłania się obraz odmienny.

Grzegorz Rzeczkowski formułuje podejrzenie, że notatka ABW została sporządzona po to, aby stworzyć pretekst do zerwania relacji między PKP a KKT. W świetle przytoczonych faktów trudno oprzeć się wrażeniu, że nie jest to podejrzenie bezpodstawne. Za całą sprawą miał stać Andrzej Bittel, wiceminister infrastruktury, były funkcjonariusz CBA, protegowany Mariusza Kamińskiego i dobry znajomy szefa ABW Piotra Pogonowskiego. Człowiekiem Bittela w PKP jest uchodzący za szarą eminencję na kolei Mirosław Antonowicz. Jest on zaangażowany w rozwój tzw. nowego Jedwabnego Szlaku biegnącego z Chin przez Rosję na zachód Europy. Z tym przedsięwzięciem wiążą się inwestycje konkurencyjne wobec budowy terminala i portu w Kędzierzynie. Dodatkowo Rzeczkowski zwraca uwagę na powiązania miedzy Antonowiczem a Andriejem Jakuninem, udziałowcem rosyjskiej spółki Far East Land Bridge, synem Władymira Jakunina, jednego z najbardziej zaufanych ludzi Putina.

Przypadek opisany przez Grzegorza Rzeczkowskiego aż się prosi o zbadanie przez instytucję niezależną od władzy wykonawczej, która powinna ocenić, czy ABW działała tutaj zgodnie ze swoimi ustawowymi kompetencjami, czy też stała się narzędziem biznesowych rozgrywek. Podkreślam konieczność niezależności od władzy wykonawczej, bo w świetle przytoczonych w artykule koneksji min. Andrzeja Bittela jakakolwiek kontrola ze strony Ministra Koordynatora nie mogłaby uchodzić za obiektywną.

Teoretycznie w obecnie obowiązującym stanie prawnym taka kontrola powinna zostać przeprowadzona przez sejmową Komisję ds. Służb Specjalnych. Jednak w praktyce komisja sejmowa została zdominowana i zmarginalizowana przez partię rządzącą. Wiadomość, że Szef ABW odmawia informacji jej członkom, nie budzi zdziwienia. Niewiarygodna wydaje się uzyskana przez Rzeczkowskiego informacja, że ABW kazała się posłom „trzymać z daleka” od sprawy KKT, ale z drugiej strony dzieją się teraz przecież w państwie polskim rzeczy, o których się filozofom państwa i prawa nie śniło, więc lepiej niczemu się nie dziwić.

Nie przeceniałbym możliwości wyjaśnienia tej sprawy przez komisję sejmową, nawet gdyby była traktowana przez rządzących poważnie. Prawdopodobnie posłowie usłyszeliby od szefa ABW, że za notatką tej służby stoją wiarygodne informacje operacyjne, których nie może im przedstawić ze względu na konieczność ochrony osobowych źródeł informacji. I na tym by się kontrola sejmowa zakończyła.

Rzetelna ocena działań ABW w omawianej sprawie mogłaby być przeprowadzona przez niezależny organ kontrolujący służby uprawnione do wykonywania czynności operacyjno-rozpoznawczych, którego powołanie postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich. Udziałowcy spółki KKT oraz prezydentka Kędzierzyna, zamiast odbijać się od różnych instytucji państwowych krążąc od Annasza do Kajfasza, zwróciliby się do organu kontrolnego ze skargą na działania ABW, niewątpliwie naruszające ich interesy. Organ wszcząłby kontrolę, podczas której mógłby do spodu prześwietlić działania ABW. I chociaż skarżący ani opinia publiczna nie poznaliby szczegółowych niejawnych ustaleń organu, to mieliby gwarancję, że sprawa została poddana ocenie niezależnych, wiarygodnych kontrolerów, a ich werdykt nie jest podyktowany czyimiś niejasnymi interesami.

Na marginesie chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt tej sprawy. W przyszłości konieczny będzie powrót do dyskusji nad zakresem kompetencji ABW w obszarze gospodarki. Ekipa rządząca Polską przed 2015 r. nie zakończyła dyskusji na ten temat i nie odważyła się na zreformowanie systemu służb specjalnych w Polsce, pozostawiając wolne pole swoim następcom. Poważne pochylenie się nad tym tematem jest dopiero przed nami.

Tomasz Borkowski: były działacz opozycji demokratycznej, internowany w stanie wojennym. Od 1990 r. w Urzędzie Ochrony Państwa, a następnie w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zastępca dyrektora w pionach: analiz i informacji, współpracy z NATO oraz ochrony informacji niejawnych. Zakończył służbę w stopniu pułkownika. W latach 2008 – 2015 dyrektor Biura Kolegium ds. Służb Specjalnych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a w okresie 2012 – 2015 sekretarz tego Kolegium. Od 2015 r. na emeryturze, jako niezależny dziennikarz publikuje artykuły na temat historii oraz służb specjalnych.

Fot. Pixabay

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: