TURECKI WYWIAD WIEDZIAŁ GDZIE UKRYWAŁ SIĘ LIDER ISIS?

Eliminacja Abu Bakr al-Baghdadiego, lidera Państwa Islamskiego, miała wprawdzie miejsce na terytorium Syrii, ale w regionie kontrolowanym od 2016 roku przez Turcję. To oczywiście prowokuje pytania o relacje tego kraju z tzw. Państwem Islamskim (właściwie Daesh, w dalszej części tekstu jako angielskim akronim ISIS). Bo o tym, że obydwie strony utrzymywały nieformalne kanały łączności wiadomo nie od dziś.

Lider Daesh ukrywał się we wsi Barisza, w syryjskiej prowincji Idlib, która znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie granicy tureckiej. Region ten znajduje się pod kontrolą Turcji od blisko trzech lat. Analitycy, mówiąc o prowincji Idlib, używają wręcz określenia „protektorat turecki w Syrii”. Tereny te były ściśle monitorowane przez tureckie służby specjalne od momentu, w którym Ankara rozpoczęła operację „Tarcza Eufratu”. Na początku 2018 roku, wojska tureckie i sprzyjające im milicje rozszerzyły kontrolę terytorialną przejmując między innymi wieś Barisza i inne okoliczne miejscowości. Tam nic nie działo się bez cichej akceptacji tureckich specsłużb.

Warto podkreślić, że na tym terenie działa samozwańczy rząd syryjski, powołany przy udziale Turcji, z siedzibą w Azaz. Tam też funkcjonuje proturecka milicja, która jest finansowana, szkolona i wyposażona przez turecki rząd.

Oprócz wojsk tureckich na obszarze tym aktywnie działa Narodowa Armia Syrii, określona często przez miejscowych mianem „turecko – syryjskiej armii narodowej” – waśnie ze względu na całkowite podporządkowanie tej formacji Ankarze. I tu ciekawostka – znaczna część sił SNA składa się z byłych bojowników ISIS, którzy zmienili przynależność pod wpływem klęsk militarnych dżihadystów. Zachodnie służby wielokrotnie zwracały również uwagę, że w SNA swoje miejsce znaleźli też członkowie Dżabhat al-Nusra, prężnie działającej filii al-Kaidy w Syrii. Tego typu związki musiały budzić poważne obawy, przede wszystkim po stronie amerykańskiej.

Jeszcze większe emocje towarzyszyły działalności grupy Hurras al-Din, która również przyznawała się do związków z al-Kaidą. Grupa z zastanawiającą łatwością operowała na terenach kontrolowanych przez Turków, którym nigdy nie udało się dokonać zatrzymań jej liderów. Tymczasem to właśnie ludzie Hurras al-Din zdradzili miejsce ukrycia Abu Bakr al-Baghdadiego, inkasując przy okazji pokaźną sumę w amerykańskich dolarach (mówi się o kwocie ponad 25 mln $).

Oczywiście, biorąc powyższe pod uwagę, trudno nie zadać pytania o faktyczną wiedzę i rolę tureckich służb w ukrywaniu lidera ISIS. The New York Times poinformował, powołując się na amerykańskie źródła wywiadowcze, że kryjówka terrorysty była znana Amerykanom już od wakacji.

Nie mamy oczywiście pewności czy podobną wiedzą dysponowali również Turcy, jednak możemy zakładać, że tak właśnie było. Szczególnie biorąc pod uwagę rozległą siatkę kontaktów tureckiego wywiadu w syryjskiej prowincji.

Czy Amerykanie zasugerowali Turkom, że dysponują pełną wiedzą o grze Ankary na dwa fronty (nie tylko zresztą w tym przypadku)? Niekoniecznie, bo Recep Erdogan doskonale zdaje sobie sprawę z kart przetargowych jakie trzyma w dłoni. Zawsze może też uczynić kolejny przyjazny gest w stronę Moskwy…

Turecki prezydent nie raz pokazywał, że teoretycznie karkołomne układanki nie są niemożliwe, szczególnie jeżeli w grę wchodzi sukces w polityce regionalnej. Pisaliśmy już o tym przy okazji handlu kradzioną przez ISIS ropą naftową, która sprzedawana była w tureckich portach jako surowiec kurdyjski.

Warto dodać, że przy okazji tego procederu Ankara zyskała bardzo konkretne i bardzo mocne materiały obciążające wiele europejskich firm naftowych, nieświadomych prawdziwego źródła pochodzenia ropy.

Fot. Wikipedia

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: