CHAOS W ABW. SZEF SŁUŻBY WALCZY O ŻYCIE

Szef ABW broni się jak umie – kolejnymi realizacjami. M.in. dlatego w ciągu ostatnich dwóch tygodni służba mocno zintensyfikowała działania. W jej wnętrzu nasila się jednak chaos.

Certyfikaty? Z poślizgiem…

Poświadczenia bezpieczeństwa wydawane są w Polsce przez dwie instytucje: Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Służbę Kontrwywiadu Wojskowego. Szef ABW stanowi według zapisu ustawy o ochronie informacji niejawnej, funkcję krajowej władzy bezpieczeństwa. De facto to on decyduje o kwestiach związanych z ochroną informacji oraz organizuje pracę właściwego departamentu, zajmującego się wydawaniem poświadczeń bezpieczeństwa. Odpowiada za to Departament IV. Ale jego praca budzi ostatnio zastrzeżenia. Chodzi właśnie o sprawę poświadczeń. Nasi rozmówcy skarżą się na opieszałość Agencji w ich wydawaniu, co dezorganizuje np. działania polskiej dyplomacji.

– Czekam na poświadczenie już siedem miesięcy. Nie wygląda na to, by w tym roku coś się w tym zakresie rozstrzygnęło – opowiada jeden z naszych rozmówców, oczekujący na objęcie ważnego stanowiska w jednej z polskich ambasad na kierunku wschodnim. A problem nie dotyczy tylko jednej ambasady. Ludzie zaczynają być coraz bardziej wściekli i zdesperowani, bo opieszałość funkcjonariuszy wpływa na to, co dzieje się w placówkach.

– Myślimy o skardze sądowej, ale to byłoby dziwne, bo jak skarżyć się na ABW, w gestii której jest wydanie nam poświadczeń? To byłoby jeszcze gorsze – przekonuje inny z naszych rozmówców.

Niepokojące sygnały pojawiają się także w kontekście działań ABW w resortach. Otrzymujemy sygnały o tym, że ludzie na stanowiskach nawet dyrektorów departamentów w MSWiA i MSZ nie mają poświadczeń, wydanych przez Agencję, a „jadą” na osobistej rękojmi ministra. Podobnie, jak było niegdyś w przypadku szefa Narodowego Centrum Kryptologii, Tomasza Mikołajewskiego. Jego sprawę opisywały media. Mikołajewski, pełniąc z woli ówczesnego ministra obrony, Antoniego Macierewicza, funkcję szefa NCK przez ponad rok nie miał poświadczenia. Według medialnych przekazów, zastrzeżenia do Mikołajewskiego mieli także funkcjonariusze SKW. Ostatecznie, Mikołajewski odszedł z NCK po odwołaniu Macierewicza i obecnie pracuje w szkole SWW w Janówku. Wróćmy jednak do kwestii poświadczeń wydawanych przez ABW.

Wąskie gardło

– Tam się zrobiło wąskie gardło – mówi nasz rozmówca, doświadczony oficer służb, potwierdzając to, o czym mówią oczekujący na wydania poświadczeń urzędnicy.

– Zawsze był z tym problem, ale teraz jest coraz gorzej – kontynuuje. Dodaje, że praktyką było jeszcze do niedawna, że na pół roku przed upływem czasu wygaśnięcia poświadczenia wysyłano ankiety do ABW. Tak, aby czas potrzebny do wydania poświadczenia skrócić i nie było problemu właśnie z przewlekaniem postępowań. Teraz jest inaczej. Oprócz sześciu miesięcy postępowania, dzisiaj trzeba na wydanie certyfikatu czekać dodatkowo pół roku, a nawet więcej. Niektórzy oczekują dodatkowo nawet po 10 miesięcy!

Nasz rozmówca przekonuje, że wpływ na taki stan rzeczy miała także likwidacja kilku delegatur Agencji i pozostawienie w ich miejsce tylko oddziałów zamiejscowych. Tak stało się m.in. z delegaturą wrocławską czy olsztyńską. Obecnie, funkcjonariusze z oddziału we Wrocławiu podlegają bezpośrednio delegaturze w Poznaniu. Dlatego podanie o wydanie poświadczenia, które wpłynęło do oddziału wrocławskiego realizowane jest przez Poznań. Wcześniej, o wydaniu poświadczenia decydował szef delegatury, obecnie szef oddziału zamiejscowego nie jest władny. Dokumenty, np. ankiety są dzisiaj wysyłane… drogą mailową! Ale to niejedne niepokojące rzeczy, dziejące się w tym zakresie w agencji z ulicy Rakowieckiej.

Wojna buldogów: kolejna odsłona

ABW coraz mocniej pogrąża się w wewnętrznym chaosie. W ostatnim tygodniu października, przed świętem Wszystkich Świętych, doszło do sytuacji kuriozalnej, nawet jak na obecny stan służb. Otóż, jak mówi nasz informator, pojawił się rozkaz odwołania szefa Departamentu Ochrony Informacji Niejawnych, płk Dariusza Antosiaka, wraz z jego dwoma zastępcami.

– Spakowali się, pożegnali z ludźmi i wszyscy myśleli, że to ich koniec. Ale jeszcze tego samego dnia przyszła kolejna decyzja: o… odwołaniu poprzedniego rozkazu! To co się tam dzisiaj dzieje to jakaś paranoja – wścieka się nasz rozmówca.

Wciąż mówi się o odwołaniu ze stanowiska szefa płk Piotra Pogonowskiego, na co mają mocno naciskać politycy, związani ze stronnictwem ministra sprawiedliwości. Ludzie znający kulisy funkcjonowania Agencji mówią, że także historia Krzysztofa Krełowskiego opisana kilka dni temu przez Dziennik Gazetę Prawną jest kolejną odsłoną walki o fotel szefa ABW. Krełowski przed pracą w Ministerstwie Finansów był funkcjonariuszem ABW, kierował m.in. Departamentem Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Audytu. Tym samym, którego zwierzchnikiem jest obecnie płk Radosław Żebrowski – jeden z najbardziej zaufanych ludzi Pogonowskiego. Pojawiają się głosy, że informacje o Krełowskim kolportowane są przez ludzi co najmniej niechętnych Pogonowskiemu. Można w ciemno przyjąć, że sytuacja wokół ABW wciąż będzie gorąca.

Tymczasem Pognowski broni się jak umie – kolejnymi realizacjami. Dlatego między innymi w ciągu ostatnich dwóch tygodni ABW zintensyfikowała działania. Stąd informacje o wydaleniach dyplomatów, czy zatrzymanie przed samym świętem niepodległości mężczyzny, oskarżanego o działania o charakterze terrorystycznym. Co jeszcze? Przekonamy się prawdopodobnie niebawem. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że analizowane są sprawy, które mogą zakończyć się szybkimi realizacjami. Pytanie, czy sprawy te obronią się potem w sądach…

Fot. Pixabay

Michał Deptrocki

Michał Deptrocki

Obserwator. Czasem komentator. Zawsze uważny słuchacz. W myśl zasady "The Truth is out there". Kontakt: m.deptrocki@osluzbach.pl