DRUGIE ŻYCIE OFICERÓW WYWIADU – ROZWÓJ SZPIEGOWSKIEGO OUTSOURCINGU

Coraz więcej krajów, oraz przedsiębiorstw sięga po umiejętności byłych oficerów służb specjalnych. Nierzadko z wrogich państw.

Scott Stewart zanim dołączył do STRATFOR (obecnie tam nadzoruje przygotowanie analiz dotyczących terroryzmu i problemów bezpieczeństwa) przez 10 lat był agentem specjalnym w Departamencie Stanu USA. Pełnił rolę głównego śledczego w sprawie zamachu bombowego na World Trade Center w 1993 roku oraz działań po zamachach bombowych w Nowym Jorku. Kierował zespołem amerykańskich agentów pomagających w argentyńskim dochodzeniu w sprawie zbombardowania ambasady izraelskiej w 1992 roku w Buenos Aires, oraz był zaangażowany w dochodzenia po serii zamachów i prób zamachów irackiego wywiadu podczas pierwszej wojny w Zatoce Perskiej.

Steward na stronach STRATFOR opisuje aktywność firmy DarkMatter, z siedzibą w ZEA, która werbowała oficerów, wcześniej pracujących dla izraelskiej elitarnej jednostki wywiadowczej 8200 (to jednostka izraelskiej agencji wywiadu wojskowego – Aman – odpowiedzialna za rozpoznanie łączności i łamanie szyfrów. Podejrzewana o opracowanie najbardziej zaawansowanego szkodliwego kodu w historii – robaka Stuxnet). Co ciekawe, wielu pracowników jednostki 8200 poprzednio pracowało dla izraelskiej firmy NSO Group, którą opuścili podobno z uwagi na rewizję sposobu myślenia, analizowania oraz ochrony przed szpiegostwem gospodarczym.

Jednak w ubiegłych dziesięcioleciach, to państwowi sponsorzy wspierali służby wywiadowcze w działaniach, do których były one samodzielnie niezdolne –  zauważa Steward. Przykładowo, przeszkolenie i sprzęt, które radzieckie KGB oraz wschodnioniemiecka STASI w latach 60. i 70. dostarczyły na Kubę pomogły tamtejszej służbie wywiadowczej osiągnąć najwyższy poziom specjalizacji. Podobnie wywiad jordański uzyskał całkiem przyzwoite kompetencje dzięki wieloletniej współpracy z amerykańskimi partnerami.

Wiele innych państw oraz organizacji wywiadowczych po prostu nie posiadało potencjału wywiadowczego na światowym poziomie i w dużej mierze nie było w stanie go pozyskać. Jednak to się zmienia, co jest efektem wprowadzenia nowych sposobów pozyskiwania narzędzi wywiadowczych. ZEA zrobiły duży postęp, tworząc DarkMatter i zatrudniając najbardziej kompetentnych oficerów wywiadu na świecie.  Inne kraje, takie jak Meksyk i Arabia Saudyjska, rzekomo zakupiły narzędzia opracowane przez izraelską NSO Group i wykorzystały do szpiegowania dziennikarzy, polityków opozycji i organizacji praw człowieka, postrzeganych przez władze tych państw jako zagrożenie dla reżimu. Afrykańskie rządy współpracujące z Chinami również mają wykorzystywać produkty wytwarzane przez technologicznego giganta Huawei do śledzenia przeciwników politycznych i innych celów.

Obecnie, coraz częściej specjaliści wywiadu wykorzystują umiejętności, zdobyte podczas służby, na dobrze płatnych etatach w sektorze prywatnym. Dotyczy to nie tylko umiejętności wykorzystywanych do hakowania w sieci, ale również werbowania, prowadzenia osobowych źródeł informacji, a także rzadkich umiejętności polegających np. na przeprowadzaniu niejawnego przeszukania.

Stosowanie nowego modelu polegającego na outsourcingu szpiegowskim nie jest pozbawione ryzyka. Opłata za podstawowe oprogramowanie Pegasus z NSO Group wykorzystywane przez meksykańskie i saudyjskie rządy wynosiła podobno 500 tys. dolarów, a dodatkowe 650 tys. dolarów za możliwość włamania do 10 telefonów. Chociaż są to wysokie opłaty z pewnością mieszczą się w budżecie, nie tylko agencji wywiadowczych małych państw, ale także przedsiębiorstw oraz zorganizowanych grup przestępczych.

Przykładowo, meksykańskie kartele narkotykowe zatrudniają hakerów, którzy pomagają gromadzić im informacje o swoich przeciwnikach. Słynny kartel Sinaloa kupił również najnowocześniejsze szyfrowane telefony komórkowe od kanadyjskiej firmy Phantom Secure, żeby chronić zarówno swoją działalność jak i kontakty Joaqina Guzmana “El Chapo” z jego żonami i kochankami.

Outsourcing szpiegowski ma jednak wady. Zawsze będzie istniała obawa, że zleceniobiorcy są podwójnymi agentami, którzy nadal raportują do byłych pracodawców, albo dzielą się tymi informacjami z innymi – również tymi, którzy są na celowniku ich klienta. Weźmy przykład Arabii Saudyjskiej: czy królestwo może być pewne, że pozyskiwane przez nich informacje z wykorzystaniem oprogramowania szpiegowskiego nie trafia do NSO Group za pośrednictwem jakiegoś backdoor’a (a następnie do izraelskiego wywiadu)?

I na koniec, narzędzia i techniki wywiadowcze dostępne na rynku są albo standardem w branży, albo mają takie same parametry dla wszystkich, więc mogą być nieco przestarzałe i mniej skuteczne w osiąganiu naprawdę trudnych celów. Jest zatem mało prawdopodobne, aby takie środki zapewniały możliwości konkurowania z agencjami wywiadowczymi zaliczanymi do pierwszej ligi, takimi jak amerykańskie NSA czy chińskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Natomiast mogą – i rzeczywiście są wystarczające – w stosunku do łatwiejszych celów, takich jak przedsiębiorstwa, dziennikarze lub organizacje pozarządowe. Dlatego przewiduje się, że będą one coraz częściej wykorzystywane przeciwko takim przeciwnikom. W czasach, kiedy każdy może kupić zaawansowane narzędzia szpiegowskie negowanie tego jest równie nierozsądne, co niebezpieczne.

Źródło: Stratfor
Fot. Pixabay

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: