NIEMCZYK: PANCERNY MARIAN I NIEZNISZCZALNY MARIUSZ

Afera hazardowa, która kilka lat temu wstrząsnęła rządem Platformy Obywatelskiej i PSL, to burza w szklance wody w porównaniu z tym, jak struktury mafijne, w trakcie urzędowania ministra Mariana Banasia, wniknęły w instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo finansowe państwa. I to w czasie, kiedy rząd chwalił się „uszczelnieniem” poboru podatku VAT – pisze Piotr Niemczyk.

Marian Banaś już w 2005 roku, powinien być przez służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo wewnętrzne państwa, poddany przynajmniej dwóm procedurom sprawdzającym. Pierwszą, rutynowo stosowaną przez kolejne rządy, czyli sprawdzeniem czy powołanie na kierownicze stanowisko typowanej osoby, nie niesie za sobą jakiegoś ryzyka. I drugą, bardzo formalną, czyli poprzedzającą wydanie świadectwa bezpieczeństwa, dopuszczającego – w tym wypadku wiceministra i szefa Służby Celnej – do informacji tajnych.

W obu tych procedurach, między innymi „wrzuca się na bęben”, czy inaczej „uruchamia wirówkę”, polegającą na tym, że przesyła się zapytanie do wszystkich służb policyjnych i specjalnych o to, czy wskazana osoba nie jest rejestrowana czy notowana w jakichś sprawach kryminalnych, i czy takie ewentualne zapisy nie świadczą o jakimś ryzyku, chociażby dla reputacji tej osoby czy całego rządu. „Wirówka” obejmuje zwykle także członków najbliższej rodziny. W postępowaniu sprawdzającym, dotyczącym dopuszczenia do informacji niejawnych, te procedury obejmują wywiad środowiskowy, rozmowy z bliskimi znajomymi kandydata i dotyczą już nie tylko członków najbliższej rodziny, ale również ewentualnych konkubin czy konkubentów oraz kontaktów zagranicznych sprawdzanego.

Porządnie przeprowadzona procedura nie może przeoczyć kontaktów z osobami związanymi ze zorganizowanymi grupami przestępczymi, czy chociażby podnajmującymi od sprawdzanego lokal, w celu korzystania z czyjegoś nierządu. Pytania o informacje na temat objętego postępowaniem kierowane są także do Policji (w tym CBŚP) i Straży Granicznej, czyli służb najbardziej kompetentnych w zwalczaniu zorganizowanej przestępczości, a także „handlu żywym towarem” (bardzo często ściśle powiązanym z sutenerstwem i stręczycielstwem).

W przypadku Mariana Banasia, oprócz pytania o rzetelność procedur sprawdzających, pojawiała się jeszcze jedna wątpliwość. Czysto formalna. Zgodnie z ustawą o służbie celnej (z 24 lipca 1999 r.) jej szef musiał legitymować się co najmniej czteroletnim doświadczeniem w zakresie obejmującym zagadnienia podatkowe lub celne, oraz co najmniej trzyletnim doświadczeniem na stanowisku kierowniczym w organach administracji publicznej. Tymczasem doświadczenie zawodowe Mariana Banasia obejmowało pracę w NIK, na stanowiskach m.in. głównego specjalisty i doradcy prawnego. Bardzo trudno jest wykazać, że te stanowiska budowały doświadczenie konkretnie w sprawach podatkowych lub celnych i że którekolwiek z nich to stanowiska faktycznie kierownicze, a nie doradcze.

Jednakże rozwiązaniem tego problemu zajął się późniejszy, prawdziwy as służb specjalnych prof. Piotr Pogonowski, wówczas doradca wiceministra, a później dyrektor Biura Obsługi Prawnej i Zastępstwa Procesowego Ministerstwa Finansów. Według plotek krążących po ministerstwie to właśnie on był autorem ekspertyzy pozwalającej ministrowi Banasiowi objęcie stanowiska Szefa Służby Celnej, chociaż co do wypełniania przez wiceministra kryteriów ustawowych można mieć co najmniej wątpliwości. Rola Piotra Pogonowskiego przy powoływaniu Mariana Banasia na Szefa Służby Celnej jest o tyle istotna, że to właśnie Piotr Pogonowski był szefem ABW, w momencie ponownego wystawiania poświadczenia bezpieczeństwa wiceministrowi finansów oraz ponownemu szefowi Służby Celnej i następnie Krajowej Administracji Skarbowej.

Interesujące jest także to, że Piotr Pogonowski po odejściu ze służby państwowej, w 2010 roku, rozpoczął karierę adwokacką (o czym dość trudno dowiedzieć się z jego oficjalnego życiorysu) i jako taki doradzał między innymi spółkom mającym kłopoty z rozliczeniem podatku VAT. Co ciekawe, członkowie władz niektórych z tych spółek, znaleźli się później (w czasach wiceministrowania Mariana Banasia) na wysokich stanowiskach w Ministerstwie Finansów. Prezes jednego z zarządów został szefem Krajowej Szkoły Skarbowości (wchodzącej w skład KAS), a kiedy wydało się, że jest szefem organizacji przestępczej wyłudzającej VAT, okazało się przy okazji, że innymi członkami tej kryminalnej grupy byli wicedyrektor Departamentu Kontroli Celnej, Podatkowej i Kontroli Gier oraz naczelnik warszawskiego urzędu skarbowego. Natomiast w radzie nadzorczej kolejnej ze spółek aresztowanego byłego szefa szkoły skarbowości, znalazł się ponownie wiceminister finansów w okresie lat 2015-16 (odpowiadający także za zwalczanie szarej strefy, chociaż nie w ramach Krajowej Administracji Skarbowej), a później wiceprezes Banku Ochrony Środowiska (czyli banku, który przyznał firmie syna Mariana Banasia kredyt na 2600000 zł).

Zastanawiające jest, że nikt nie zwrócił uwagi na to, że obecny szef ABW Piotr Pogonowski, robił interesy lub świadczył usługi osobom, które później były sprawdzane przez podległą mu służbę pod kątem rękojmi chronienia informacji niejawnych. Jeżeli to nie jest konflikt interesów, to co nim jest? Tym bardziej, że jak wiadomo z relacji osób poddawanych procedurze sprawdzającej, to zdarzało się, że cała procedura była prowadzona osobiście przez Piotra Pogonowskiego (co jest technicznie niemożliwe, ale jednak). Czy tak było również z postępowaniem wobec Mariana Banasia i jego współpracowników?

Pytania dotyczące sprawdzeń Szefa Służby Celnej nasuwają się same:

– jak bliskie były jego relacje z szefami grupy wynajmującej od niego kamienicę na godziny?
– jakie były okoliczności przekazania kamienicy, w formie darowizny, od byłego żołnierza Armii Krajowej?
– kim był darczyńca, i czy wykluczono jego ewentualne powiązania ze światem przestępczym?
– jakie interesy i z kim prowadzi syn Mariana Banasia?
– jak bliskie były relacje Mariana Banasia z księdzem karateką z Radomia (ten wątek nie był do tej pory poruszany przez media, więc poprzestanę na tym pytaniu, aby nie narazić na szkodę dóbr osobistych osób trzecich)?

Brak odpowiedzi na te pytania dyskwalifikuje każdą procedurę, zarówno powołania na każde wyższe stanowisko państwowe, jak i dopuszczenia do informacji niejawnych.

Tymczasem za rzetelność i staranność procedur sprawdzających odpowiada w obecnych – od 2015 roku – realiach minister koordynator służb specjalnych. Jest nim kolega i przełożony Piotra Pogonowskiego z CBA, Mariusz Kamiński. To jego zastępca Maciej Wąsik sugerował, że służby – w sprawie sytuacji w Ministerstwie Finansów – nie mają sobie nic do zarzucenia, ponieważ CBA jesienią 2018 roku wszczęła procedurę weryfikacyjną oświadczenia majątkowego ministra, a to długotrwała procedura, która wymaga zwolnienia z tajemnicy (także przez sąd) instytucji mających wrażliwe informacje na temat sprawdzanego.

Ciekawe więc dlaczego dziennikarki Rzeczpospolitej ustaliły te same wrażliwe informacje, które określają skalę ryzyka dotyczącego dopuszczenia zaufanego kandydata PiS, do najwyższych stanowisk w państwie, w kilka-kilkanaście dni?

Czy oznacza to, że Mariusz Kamiński i Piotr Pogonowski rozpięli nad Marianem Banasiem coś w rodzaju „parasola ochronnego”? Niewykluczone. Nie sposób uwierzyć, że do szefostwa policji i przynajmniej niektórych służb nie docierały informacje o tym, że osoby powiązane z przestępczością zorganizowaną wynajmują od wiceministra kamienicę. Podejrzanie wyglądają wyniki postępowań sprawdzających i fakt przedłużania się poza racjonalne ramy czasowe, postępowania weryfikującego oświadczenie majątkowe ministra.

Charakterystyczne, że zarówno minister koordynator Mariusz Kamiński i jego zastępca Maciej Wąsik ostentacyjnie okazywali radość w chwili powoływania Mariana Banasia na stanowisko Prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Ciekawe czy dlatego, że cieszyli się iż osoba z ich obozu politycznego, objęła kolejne stanowisko na czele organu konstytucyjnego? Czy dlatego, że pozbyli się kłopotu, wiedząc że w Ministerstwie Finansów prędzej czy później wybuchnie afera, a minister Banaś źle widział osoby powiązane ze służbami specjalnymi w resorcie finansów, preferując własnych kolegów.

To, że nikt z obozu władzy nie zajął stanowiska w sprawie ewidentnej wtopy służb specjalnych w tej sprawie, wynika najprawdopodobniej z tego, że minister koordynator i jego podwładni mieli po 2015 roku bardzo wiele poważnych zajęć:

– tworzenie zupełnie niepotrzebnej ustawy antyterrorystycznej, która naraziła Polskę na kompromitację, kierując ostrze podejrzeń o zagrożenie radykalizmem islamskim, a nie dostrzegając problemu z odradzającym się nacjonalizmem, do którego coraz wyraźniej odwoływały się grupy wojowniczo nastawionych młodych ludzi ze skrajnej prawicy;
– zmiany w ustawach policyjnych, poprzez poprawki zwane potocznie „ustawą inwigilacyjną”, która faktycznie wprowadziła rozwiązania odwrotne do wskazywanych we wcześniejszym wyroku Trybunału Konstytucyjnego, i w rzeczywistości zredukowała do iluzorycznej, ochronę wielu tajemnic zawodowych (w tym adwokackiej, lekarskiej czy dziennikarskiej);
– polowanie na Józefa Piniora i Stanisława Gawłowskiego, wobec których zarzuty do tej pory nie doczekały się weryfikacji sądowej, a znaczna ich część wydaje się po prostu dęta;
– tolerowanie przecieków ze służb i prokuratury, wykorzystywanych przez lojalnych wobec PiS pracowników mediów, do dyskredytowania polityków i innych osób niechętnych zmianom wprowadzanym po 2015 roku,
– kombinowanie wokół ministerstwa bezpieczeństwa państwa i nieustanne spekulowanie na temat łączenia różnych służb, wojskowych z cywilnymi, kontrwywiadowczych z wywiadowczymi i wszystkich innych możliwych i niemożliwych wariantów reform;
– konsultowanie absurdalnej ustawy o jawności życia publicznego, która de facto jawność tę mocno ograniczała i dawała szefowi CBA uprawnienia do decydowania co jest informacją publiczną, a co nią nie jest;
– niepodjęcie skutecznych kroków, które mogłyby zapobiec aferze korupcyjnej związanej z Przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego, a także bankructwem giełdowej spółki GetBack, która naraziła dziesiątki tysięcy inwestorów na utratę przynajmniej części oszczędności i doprowadziła do sparaliżowania, na wiele lat, rynku kapitałowego w Polsce;
– wpływanie na zmiany regulaminów przynajmniej niektórych ministerstw, w taki sposób, aby jak największa liczba urzędników musiała poddać się procedurze dopuszczenia do informacji niejawnych, co sugeruje mechanizmy weryfikacji nie w oparciu o doświadczenie i kwalifikacje, tylko o powiązania towarzyskie i rodzinne;
– nagłaśnianie przypadków zagrożenia terrorystycznego, ze strony żyjących w Polsce muzułmanów i grup lewicowych, podczas gdy w efekcie podejrzewane osoby okazywały się co najwyżej przemytnikami o niewielkim znaczeniu, bądź uczniami szkół średnich, o praktycznie żadnym dostępie do materiałów wybuchowych, przy jednoczesnym tolerowaniu tysięcy kilogramów materiałów pirotechnicznych obecnych na stadionach i marszach „patriotycznych”;
– nieumiejętność rzeczowego wyjaśnienia opinii publicznej wątpliwości dotyczących lotów Marszałka Sejmu do miejsca zamieszkania i jego ewentualnych skłonności do korzystania z usług seksualnych w agencjach towarzyskich;
– całkowity bark wyraźnej reakcji na doniesienia mediów o moskiewskich powiązaniach niektórych polityków obozu władzy;
– brak skutecznej kontroli nad państwowym sektorem zbrojeniowym, który doprowadził do nieprawidłowości w funkcjonowaniu Polskiej Grupy Zbrojeniowej;
– bagatelizowanie ochrony kontrwywiadowczej sektora energetycznego, w efekcie czego upublicznione zostały przypadki ujawniania dziennikarzom wrażliwych informacji przez jednego z doradców i ujawnienie współpracownika rosyjskich służb specjalnych w resorcie energetyki (który wcześniej przeszedł procedurę dostępu do informacji tajnych);
– tolerowanie postępującej degrengolady w policji, konsekwentnie ujawnianej przez środki masowego przekazu, wskazujące na powiązania wielu policjantów pełniących odpowiedzialne funkcje, ze środowiskiem grup przestępczych i środowiskami kibicowskimi, a także zapaści w systemie rekrutacji i szkolenia w Policji;
– brak reakcji na doniesienia mediów o coraz bardziej rozpowszechnionym nepotyzmie i kumoterstwie w spółkach Skarbu Państwa;

Te wszystkie niezwykle trudne zadania – co w tej sytuacji przestaje być dziwne – z pewnością uniemożliwiły skuteczniejsze działanie służb w weryfikowaniu kandydatów na kluczowe stanowiska w instytucjach państwowych. Trudno się więc dziwić, że rozliczenie z takich niezbyt ważnych zadań, nie miało wpływu na nominację ministra koordynatora na dodatkową funkcję Ministra Spraw Wewnętrznych. Szczególnie w sytuacji, gdy statystyki przestępczości po wielu latach spadków ponownie zaczęły w Polsce rosnąć.

Piotr Niemczyk: były działacz opozycyjny i więzień polityczny. Od 1990 do 1994 r. Dyrektor Biura Analiz i Informacji i Zastępca Dyrektora Zarządu Wywiadu UOP. W latach 2000-2001 doradca Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji – organizator Krajowego Centrum Informacji Kryminalnej. Wieloletni ekspert Sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych. Obecnie wykładowca w Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas w Warszawie. Autor książki o reformie służb policyjnych i specjalnych w Polsce po 2015 roku: „Szósta rano kto puka? O tym jak ojczyzna Solidarności zmienia się w państwo policyjne”.

Fot. Ministerstwo Finansów

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: