NORD STREAM 2 OPÓŹNIONY. ZIMĄ GAZPROM CZEKAJĄ KLUCZOWE DECYZJE

Gazociąg Nord Stream 2 zacznie funkcjonować w połowie przyszłego roku – poinformował rosyjski wicepremier Dmitrij Kozak. To informacja istotna w kontekście zbliżającej się zimy. Rosji trudniej będzie rzucić na kolana Ukrainę w ewentualnym konflikcie gazowym spowodowanym wygasającą wraz z końcem roku umową na tranzyt rosyjskiego gazu przez terytorium ukraińskie.

Brak operacyjności Nord Stream 2 przewidzianej w harmonogramie na 2019 r. przekłada się na ograniczone pole manewru Gazpromu podczas nadchodzącej zimy. Wspomniany gazociąg podmorski ma mieć 55 mld m3 mocy rocznej. Rosyjska spółka chciała przekierować do niego większość dostaw realizowanych na Zachód do tej pory przez tradycyjne państwa tranzytowe leżące pomiędzy Rosją i Unią Europejską. Jednak dzięki stanowisku Danii, która opóźniała przez 2,5 roku wydanie niezbędnych zgód, oddanie do użytku Nord Stream 2 znacząco się opóxniło. Czy to wydarzenie zdeterminuje sytuację na europejskich rynkach gazu podczas tego sezonu grzewczego? Nie wiadomo, bo choć osłabia możliwości Rosjan to jednak nie umniejsza w żaden sposób ich determinacji.

Rosja i Ukraina nadal nie doszły do porozumienia w kwestii przyszłości tranzytu gazu. Gazprom zaproponował Naftogazowi przedłużenie obecnej umowy gazowej na 2020 r. lub zawarcie nowego porozumienia na ten okres w zamian za spełnienie trzech warunków. Chodzi o zrezygnowanie przez stronę ukraińską z roszczeń w międzynarodowym arbitrażu, odwołanie decyzji urzędu antymonopolowego Ukrainy o nałożeniu kary na rosyjski koncern i wycofania przeciwko niemu skargi do Komisji Europejskiej. Są to warunki nie do spełnienia i należy je interpretować jako chęć przerzucenia winy za przyszłe problemy z przesyłem gazu do Europy na władze w Kijowie.

Także inne czynniki świadczą o możliwości wzrostu napięcia na rynkach gazowych tej zimy. Państwa europejskie przygotowały rekordowe zapasy gazu na wypadek problemów z rosyjskimi dostawami, a na Ukrainie są one naprawdę imponujące i wynoszą znacznie powyżej 20 mld m3 surowca. Polski PGNiG poinformował natomiast, że w grudniu odda do użytku osuszarnie gazu. To istotne w kontekście wydarzeń z 2017 r. kiedy Gazprom zaczął wysyłać Gazociągiem Jamalskim na Zachód zawodniony gaz. W Polsce komercyjnie nie można go było używać, natomiast w Niemczech jak najbardziej ponieważ kraj ten posiada możliwości technologiczne osuszenia surowca. Doszło więc w pewnym sensie do zakręcenia kurka przez Rosjan bez jego zakręcania.

Tej zimy powtórka tego manewru już się nie uda, ale są inne możliwości, które wdrożone przez Gazprom mogą uprzykrzyć życie jego klientom. Rosja nieraz już udowodniła, że jest gotowa sięgnąć po arsenał środków hybrydowych. W tym kontekście nie wykluczałbym np. awarii Nord Stream 1 w kluczowym momencie zimy gdy dostawy rosyjskie przez Ukrainę przestaną być realizowane.

Tymczasem stawka gry jaką toczą Rosjanie jest bardzo wysoka. Ewentualny sukces w sporze z Ukrainą da im duży komfort przed wygaśnięciem umowy tranzytowej na przesył gazu przez Polskę w maju 2020 r. Zgodnie z zapowiedziami strony polskiej nie będzie ona przedłużana, a przepustowości rurociągu będą udostępniane w systemie aukcyjnym.

Fot. Gazprom.ru

Piotr Maciążek

Piotr Maciążek

W 2018 r. był nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich jak Grandpress i Mediatory. Autor książki "Stawka większa niż gaz" (Arbitror 2018) i Młodej Myśli Wschodniej (Kolegium Europy Wschodniej 2014). Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej. Obecnie współpracownik Rzeczpospolitej i Bizblog.pl.
Follow Me: