WOJNA GAZOWA SIĘ ROSJI OPŁACA. 3 KLUCZOWE POWODY

Maksymalizacja zysków Gazpromu mimo ciepłego sezonu grzewczego oraz przygotowanie przewagi negocjacyjnej przed rozmowami na temat przyszłości Gazociągu Jamalskiego – to kluczowe powody warunkujące wybuch wojny gazowej wraz z nowym rokiem.

Kolejna runda trójstronnych rozmów pomiędzy Unią Europejską, Rosją i Ukrainą w sprawie uzgodnienia kontraktu dotyczącego tranzytu rosyjskiego „błękitnego paliwa” przez terytorium ukraińskie odbędzie się w czwartek. Nadal nie wiadomo jakie będzie ich rozstrzygnięcie, ale jeżeli nie zostanie ogłoszone porozumienie to w nowy rok Europa wkroczy nowym konfliktem gazowym na dużą skalę.

Wielu komentatorów podkreśla, że realizacja najgorszego scenariusza tj. wstrzymania dostaw gazu z Rosji do Europy nie opłaca się Gazpromowi ponieważ skala przygotowań krajów Unii Europejskiej na taką możliwość jest duża (w magazynach zgromadzono nieco ponad 100 mld m3 surowca). Również sezon grzewczy charakteryzuje się bardzo wysokimi temperaturami, co powoduje, że ciężko będzie Rosjanom rzucić na kolana Ukrainę i wywołać chaos na szerszą, regionalną skalę, który pomógłby im w forsowaniu własnych postulatów. Wszystko to brzmi sensownie, ale można na to spojrzeć także z innej perspektywy.

Przede wszystkim powolne podgrzewanie przez rosyjskich polityków, służby i media komunikatów o możliwości wybuchu wojny gazowej osiągnęło już swój cel. Kraje europejskie zabezpieczyły się na taką możliwość i powinny przetrwać sezon grzewczy nawet gdyby pojawiły się nieoczekiwane trudności. W dodatku zatłoczyły w rekordowym stopniu swoje magazyny głównie surowcem rosyjskim co mimo wysokich temperatur z pewnością poprawi wyniki finansowe Gazpromu.

Nie wykluczałbym braku porozumienia podczas czwartkowych rozmów gazowych z jeszcze jednego powodu. Ceny „błękitnego paliwa” poszybowałyby w górę mimo, że obiektywnie nie powinno to mieć miejsca w związku z łagodnymi warunkami atmosferycznymi. Tymczasem Gazprom nadal będzie sprzedawać swój surowiec przez Nord Stream 1, Gazociąg Jamalski i na tym zarabiać.

Długofalowo brak uzgodnień co do tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę mógłby tworzyć również ciekawą sytuację pod kątem wygasającego kontraktu tranzytowego z Polską (chodzi o lepszą pozycję negocjacyjną). Zapewne z tego powodu Rosjanie wystąpili o zgody na układanie Nord Stream 2 także zimą, aby uruchomić „bajpas” omijający dotychczasowe kraje tranzytowe kosztem Niemiec jeszcze przed rozstrzygnięciem przyszłości Gazociągu Jamalskiego.

Gazprom będzie zatem w nadchodzących miesiącach maksymalizować zyski, prężyć muskuły i straszyć realizacją strategii przekierowania tranzytu gazu na Nord Stream 2 i Turkish Stream. Nie odpuści jednak wbrew własnej retoryce dotychczasowych szlaków eksportowych do Europy. Gdyby to zrobił – pozbawiłby się szansy zwiększania sprzedaży w przededniu europejskiej transformacji energetycznej (Nowy Zielony Ład), dla którego paliwem przejściowym będzie gaz. Z powodu niechętnej postawy władz w Warszawie i Kijowie Rosjanie szukają sposobu na wynegocjowanie dla siebie możliwie najlepszych warunków korzystania z polskiej i ukraińskiej infrastruktury.

Fot. Pixabay

GAZ SYSTEM SPODZIEWA SIĘ WYBUCHU WOJNY GAZOWEJ. URUCHAMIA NOWE REWERSY Z UKRAINĄ

Piotr Maciążek

Piotr Maciążek

W 2018 r. był nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich jak Grandpress i Mediatory. Autor książki "Stawka większa niż gaz" (Arbitror 2018) i Młodej Myśli Wschodniej (Kolegium Europy Wschodniej 2014). Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej.
Follow Me: