SANKOWSKI: PUTIN ZNÓW BUJA POLSKĄ ŁODZIĄ

Władimir Putin nie uderza na oślep. To początek dobrze zaplanowanej kampanii. Pretekstem, jak się wydaje, było pominięcie rosyjskiego prezydenta przy zaproszeniach na uroczystości związane z rocznicą wyzwolenia obozu w Auschwitz.

Warto podkreślić, że Putin już 27 stycznia odwiedzi instytut Yad Vashem, traktując tę wizytę w kategoriach równoległych, by nie powiedzieć konkurencyjnych, obchodów. Można się wówczas spodziewać kolejnych wypowiedzi – nie tylko o polskim antysemityzmie, ale i o tym, że to żołnierze radzieccy wyzwalali obozy koncentracyjne. Co ciekawe Putin zapowiedział też własną publikację (sic!) w sprawie genezy wybuchu II wojny światowej. Nietrudno się domyśleć, że jego autorska interpretacja wydarzeń będzie odbiegała znacznie od stanu faktycznego.

Po co to wszystko? Powodów jest zapewne kilka, o części dowiemy się we właściwym czasie. Jedno nie ulega wątpliwości – rosyjski prezydent sprawdza (po raz kolejny) w praktyce na ile może sobie pozwolić względem Warszawy – to raz, a dwa – bada czy i jakiej rangi zachodni politycy staną po stronie Polski, w zarysowanym przez Moskwę sporze historycznym.

W idealnym świecie, do którego nam daleko, Agencja Wywiadu, po wykonaniu szeregu określonych czynności, zaprezentowałaby polskim władzom pogłębiony raport, prezentujący nie tylko diagnozę sytuacji, ale także rozważane przez Kreml scenariusze dalszych aktywności. Prezydent natomiast zwołałby posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego podczas którego omówiono by aktualną sytuację z politykami opozycji. Dzięki temu byłaby szansa na osiągnięcie sytuacji, w której partie nie podejmowałyby gry na zasadach dyktowanych przez Moskwę.

A co tak naprawdę mamy w tle?

Po pierwsze uwierający Rosję sojusz polsko-amerykański. Uderzenie w czułą strunę antysemityzmu, daje Rosjanom nadzieję na sprowokowanie środowisk żydowskich, mających wpływ po obydwu stronach sceny politycznej w USA. Kontynuacja tematu, szczególnie w kontekście 75. rocznicy wyzwolenia Auschwitz, sprawia, że Polska znów może być negatywnym bohaterem narracji, już niekoniecznie rosyjskiej.

Po drugie kwestia Białorusi. Od dłuższego czasu, o czym pisaliśmy także na łamach naszego portalu, trwa bezpardonowa walka o przeciąganie Białorusi. W tej bezszelestnej batalii, która rozgrywa się w zaciszu gabinetów, argumenty Zachodu i Rosji mają podobną wagę. Putin zdaje sobie z tego sprawę i stara się już „domykać” projekt wchłonięcia Mińska. Z naszego punktu widzenia ma to kapitalne znaczenie. Polska może się wkrótce stać się państwem NATO, z granicą z Rosją powiększoną o 418 km. To zasadniczo zmienia charakter i polityczny, i geopolityczny.

Umowa gazowa z Rosją i konkurs na szefa PGNiG. Od wielu miesięcy piszemy, że przełom 2019/2020 to będzie szczególny okres w relacjach polsko-rosyjskich. Wspominaliśmy o tym, że Rosji zależeć będzie na bujaniu polską łodzią w obliczu kluczowych decyzji biznesowych, w tym dotyczących dostaw gazu gazociągiem jamalskim. Polska strona walczy z czasem, aby ukończyć gazociąg Baltic Pipe, którego oddanie do użytku sprawiałoby, że Rosja straciłaby pozycję „superodstawcy”. W ich interesie jest opóźnienie realizacji inwestycji tak, abyśmy zmuszeni byli do utrzymania jakiejś formy współpracy z Gazpromem. Na to wszystko nakłada się nowa koncepcja zarządu PGNiG, która wydaje się całkowicie zrozumiała. Otóż Premier chce mieć bliską sobie osobę na czele strategicznej spółki, w obliczu czekających nas zapewne negocjacji ze stroną rosyjską, na temat zdefiniowania dalszych relacji dwustronnych. To idealny moment do „mieszania” w polskim kotle.

Z drugiej strony Rosjanie wciąż borykają się z poważnymi problemami przy realizacji projektu Nord Stream 2. Tu znaczenie Polski znowu jest nie do przecenienia, szczególnie na arenie międzynarodowej, z naciskiem na Brukselę.

Rosjanie mają więc wystarczająco dużo powodów, aby spróbować zdestabilizować sytuację wewnętrzną w Polsce z jednej strony, a z drugiej sprawdzić trwałość sojuszy łączących nas ze światem zachodnim. Dlatego, niezależnie od oceny bieżących kwestii politycznych, tak ważne jest, aby nie dać się zaprosić do tańca w rytm rosyjskiej melodii.

Fot. Kremlin.ru

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: