ROSYJSCY NIELEGAŁOWIE NADAL SKUTECZNI?

Legendarna broń rosyjskich, a wcześniej sowieckich służb to ludzie, którzy poświęcają za granicą całe swoje życie służbie pod fałszywą tożsamością. Jednak czy w dobie coraz większego znaczenia wywiadu elektronicznego mają oni jeszcze jakiekolwiek znaczenie?

Społeczność wywiadowcza jest dziś podzielona odnośnie realnej skuteczności tzw. nielegałów tj. oficerów pracujących za granicą pod fałszywą tożsamością, bez przykrycia dyplomatycznego i obsługiwanych przez nieoficjalne rezydentury. Koszt wyszkolenia takiej osoby jest bardzo duży, a szansa, że spełni ona pokładane w niej oczekiwania relatywnie niewielka (bardzo trudne jest uplasowanie jej w taki sposób by w jej orbicie znalazły się osoby dysponujące ciekawymi informacjami). Mimo wspomnianych wątpliwości kraje takie jak Rosja nadal uważają, że w nielegałów warto inwestować, a humint (wywiad w oparciu o źródła osobowe) pozostaje najważniejszym elementem pozyskiwania cennych informacji dla państwa.

Rzeczywiście w pewnych aspektach niedawne wydarzenia zdają się sprzyjać tworzeniu oficerów pracujących na newralgicznych odcinkach zagranicznych pod przybraną tożsamością. Takim momentem, w którym reżim kontrwywiadowczy osłabł, co najprawdopodobniej umożliwiło Rosjanom plasowanie swojego narybka w państwach Zachodu był przede wszystkim reset na linii Moskwa – Waszyngton (począwszy od 2009 r.) w czasach prezydentury Baracka Obamy. Równie istotnym elementem wydaje się wielki kryzys migracyjny z 2015 r., podczas którego do zachodnioeuropejskich krajów przedarło się wiele osób z Bliskiego Wschodu bez dokumentów potwierdzających ich tożsamość. Wśród nich było wielu obywateli rosyjskich z Kaukazu (np. Czeczenii).

O tym, że nielegałowie są cały czas tworzeni i wysyłani na Zachód najlepiej powinien świadczyć niedawno ujawniony przykład Tracy Foley i Donalda Heathfielda, a właściwie Eleny Wawilowej i Andrieia Bezrukowa. To szpiedzy z Syberii, których przeszkolono i pod przybraną tożsamością przerzucono osobno do Kanady, gdzie wzięli ślub i rozpoczęli normalne życie jako agenci nieruchomości. Doczekali się dwójki synów – Alexa i Tima.

To co w całej historii wydaje się szczególnie interesujące to okres ich aktywności zawodowej. Trwał on około 20 lat aż do 2010 r. gdy małżeństwo nielegałów wpadło. To pokazuje, że rosyjski wywiad nie zrezygnował z kosztownej produkcji oficerów nielegalnych nawet mimo rozpadającego się imperium. Wbrew pozorom był to idealny moment do przeprowadzenia wywiadowczej ofensywy ponieważ Zachód stopniowo tracił czujność wierząc we własną wygraną w ramach zimnej wojny. To niemal pewne, że wedle tego samego schematu Rosjanie wykorzystali okres odwilży w relacjach z gabinetem prezydenta Baraka Obamy czy późniejszy kryzys migracyjny w Europie.

Sprawa Tracy Foley i Donalda Heathfielda jest jednak fascynująca jeszcze z jednego powodu. Odzyskali oni wraz ze swoimi dziećmi wolność dzięki wymianie szpiegów dokonanej w Wiedniu (jej elementem był również Siergiej Skripal czy Anna Chapman), a następnie trafili do Rosji. Na miejscu okazało się, że ich synowie przeżywają olbrzymi kryzys tożsamościowy. Młodszy wytoczył w końcu proces, w którym domagał się możliwości powrotu do Kanady od jej władz. Nie chciał odpowiadać za grzechy rodziców. Pod koniec br. Sąd Najwyższy Kanady zdecydował, że Alex Bezrukow/Heathfield zachowa kanadyjskie obywatelstwo.

Przykład ten pokazuje, że system wywiadowczy wytworzony przez państwo autorytarne jakim jest Rosja w wielu obszarach okazuje się bardzo sprawny na demokratycznym gruncie społeczeństw Zachodu. Nie wiemy przecież czy postawa syna nielegałów pochwyconych w Kanadzie w 2010 r. jest szczera. Być może będzie on kontynuować działania wywiadowcze wykorzystując odzyskane obywatelstwo kanadyjskie?

O tym jak skuteczna może być działalność niedocenianego na Zachodzie wywiadu nielegalnego niech świadczy również fakt Marii Butiny. Rosyjska jaskółka wcale nie ukrywając swojego pochodzenia z sukcesem, choć oczywiście do pewnego momentu, infiltrowała republikanów. Trwało to około dwóch lat.

Butina manipulowała działaczem politycznym pochodzącym z Południowej Dakoty – Paulem Ericksonem, który w ostatnich latach wszedł w bliskie relacje z amerykańskimi konserwatystami, w tym z kierownictwem Państwowego Stowarzyszenia na rzecz Broni Palnej (National Riffle Association). Wykorzystując tę relację Rosjanka szukała kontaktów wśród amerykańskich polityków. O ile skuteczniejsze byłyby te działania gdyby Butina była oficerem nielegalnym, pod przybraną, amerykańską tożsamością?

Tego przykładu nie sposób bagatelizować, podobnie zresztą jak historii Tracy Foley i Donalda Heathfielda, a przecież to zaledwie okruchy, które przedostają się do mediów. Skala działań rosyjskiego wywiadu jest przecież dużo większa. To co stanowi o jego przewadze to nie tylko nielegałowie, a więc ludzie poświęcający większość, a czasem całe życie, służbie państwu. Rosjanie mają również komfort w postaci stabilnych wytycznych i celów oraz czasu, podczas którego mogą je realizować. Cóż, to przywilej krajów autorytarnych. Na korzyść Zachodu nadal przemawia za to jego potencjał ekonomiczny i kulturowy, a także to, że po okresie pewnej naiwności w relacjach z Rosją, znów spogląda na nią nieco bardziej racjonalnie.

Fot. Pixabay

Piotr Maciążek

Piotr Maciążek

W 2018 r. był nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich jak Grandpress i Mediatory. Autor książki "Stawka większa niż gaz" (Arbitror 2018) i Młodej Myśli Wschodniej (Kolegium Europy Wschodniej 2014). Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej.
Follow Me: