“KRZYSIEK OD MARIA”. KIM BĘDZIE NOWY SZEF ABW? [SYLWETKA]

Cztery lata wytrwał na stanowisku szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Piotr Pogonowski. W środę, 22 stycznia br. podał się do dymisji. I choć mówiło się o niej od dawna – a od momentu wybuchu tzw. „afery Banasia” była ona w zasadzie przesądzona – to targi trwały. Pytanie brzmiało nie „kiedy”, ale „na jakich warunkach?”.

Tak czy inaczej, płk Piotr Pogonowski odszedł. Na szerszy bilans funkcjonowania ABW pod jego rządami przyjdzie czas. W tym miejscu można jedynie skrótowo powiedzieć, iż wydaje się, że nie będzie to dla „Profesora” – jak powszechnie nazywano Pogonowskiego – bilans pozytywny. Cieniem na jego czteroletniej (bo w okresie XI 2015- II 2016 był jedynie pełniącym obowiązki) kadencji kładą się liczne afery i skandale, które wstrząsały polską polityką.

Le Roi est mort…

Wypada przypomnieć jedynie te największe, gdy na głowę szefa ABW sypały się naprawdę potężne gromy: od afery wiceministra Roberta Greya-Grygiełko (dla tych, którzy nie pamiętają: to były, krótkotrwały wiceminister spraw zagranicznych, oskarżany przez media o współpracę ze służbami USA) przez aferę KNF i GetBack, gigantyczną aferę podkarpacką, która wciąż nie ujrzała finału, przez aferę spółki Srebrna – w której to spółce zresztą pracował – aż do ostatniej, najświeższej afery: ciągnącego się od kilku miesięcy skandalu z Marianem Banasiem, Krajową Administracją Skarbową i mafią VAT-owską w roli głównej.

To także Piotr Pogonowski „firmował” twarzą likwidację kilku ważnych delegatur ABW (m.in. w Olsztynie i Wrocławiu). To on odpowiadał za ruchy kadrowe, za zatrudnianie takich, a nie innych wykonawców. W okresie szefowania instytucji przez Pogonowskiego, ABW stała się wreszcie nieformalną „przybudówką” CBA, zajmującą się wyłudzeniami VAT w obszarze tak strategicznie ważnym dla państwa, jak… handel wodą smakową. W czerwcu 2018 r. doszło zaś do absolutnego skandalu, gdy podczas realizacji ABW w Wólce Kosowskiej (przygotowanej do tego stopnia fatalnie, że pozostawiono… apteczkę przed blokiem, w którym odbywała się realizacja), funkcjonariuszom wymknęła się zakuta w kajdanki obywatelka Wietnamu. Kobieta wypadła z trzeciego piętra i zginęła. W ABW poleciały głowy, jednak nie zmieni to faktu, że zatrzymana nie przeżyła, a akcja była fatalnie skoordynowana. Trudno się temu jednak dziwić, skoro do realizacji przystąpił zespół mieszany, złożony z funkcjonariuszy z Białegostoku, Olsztyna i Warszawy.

Oczywiście, należy pamiętać, że ABW miała na koncie także inne realizacje, często związane ze szpiegostwem. Tak się jednak niefortunnie składa, że w przypadku jednej z większych afer tego rodzaju – chodzi o zatrzymanie Piotra D. i obywatela Chin, Weijinga W. – zatrzymany wtedy Polak był… oficerem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w stopniu kapitana.

Do tego dochodzą problemy z wystawianiem przez ABW poświadczeń bezpieczeństwa, o czym pisaliśmy m.in. na naszych łamach, opisując przewlekłość działań, odbijającą się także na pracach MSZ.

… vive le Roi?

Teraz warto skupić się na postaci jego następcy, przynajmniej tymczasowego, na stanowisku szefa największej polskiej spec-służby. A według na razie nieoficjalnych jeszcze informacji, wydaje się być przesądzone, że fotel ten przypadnie dotychczasowemu zastępcy – płk Krzysztofowi Wacławkowi.

Kim jest Wacławek? Według oficjalnego biogramu to absolwent Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie (ochrona środowiska) oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (zarządzanie). Przed służbą w ABW, Wacławek był funkcjonariuszem CBA. Pracował także w Najwyższej Izbie Kontroli, gdzie prowadził kontrole gospodarowania nieruchomościami i dużych inwestycji infrastrukturalnych. Od 2012 r. był wicedyrektorem delegatury NIK w Bydgoszczy, a następnie w Olsztynie. Odpowiadał za nadzór nad kontrolami oraz tworzenie planów pracy. Co mówią o nim osoby, które miały okazję pracować z Wacławkiem? Eufemistycznie rzecz biorąc, osoby, do których zwróciliśmy się z pytaniami zachowują daleko idący sceptycyzm wobec osoby.

– Gaciowy z wielkimi ambicjami – kwituje z niechętnym grymasem nasz rozmówca, doświadczony oficer służb z wieloletnim „nalotem” w kontrwywiadzie. Pod tym nieco pogardliwie brzmiącym pojęciem kryje się funkcja zastępcy szefa ds. administracyjnych, bo tym zajmował się początkowo płk Wacławek. Ale piął się w górę. Jako zaufany człowiek Mariusza Kamińskiego (osoby znające temat mówią o Wacławku po prostu „stare CBA”, mając na myśli pierwszy zaciąg do tej służby, z okresu jej powstawania) wyrąbywał sobie drogę w górę Agencji. Aż do fotela p.o. Szefa. W rozgrywce mało liczy się trzeci z zastępców, płk Bernard Bogusławski. – „Boguś”? Nieee, archiwum i może ochrona informacji niejawnych – słyszymy, gdy pytamy o możliwość wyboru płk Bogusławskiego. Ale prócz Bogusławskiego i Wacławka, Pogonowski miał jeszcze trzeciego zastępcę.

– Norberta musiało zaboleć – uśmiecha się nieco złośliwie inny z naszych rozmówców. Chodzi o Norberta Lobę, drugiego z dotychczasowych zastępców Piotra Pogonowskiego, który nie ukrywał apetytu na fotel na najwyższym piętrze budynku przy Rakowieckiej 2A, gdzie mieści się siedziba Agencji. Tym bardziej, że Loba to oficer z długim stażem. W odróżnieniu od Wacławka. To zresztą kwestia drażliwa.

– Oranżada ma dłuższy termin ważności, niż Krzysiu służby w ABW. Maksimum trzy-cztery lata – krzywi się oficer, znający Wacławka z „dawnych czasów”. To człowiek NIK-u. I CBA. – On przychodząc na Rakowiecką nie miał nawet stopnia! A teraz już pan podpułkownik. Groteska! – słyszymy, kiedy prosimy o rozwinięcie wypowiedzi.

– Był w logistyce. Ale nie tworzył tego departamentu. Wrzucili go tam, bo był już wcześniej planowany na potencjalnego następcę „Profesora”, a nie miał doświadczenia w kierowaniu jednostką operacyjną. A takie najlepiej mieć, jeśli ma się zostać szefem – kontynuuje nasz rozmówca.

W samym ABW nastroje też nie są najlepsze. Po korytarzach budynku zaczął nawet krążyć następujący dowcip: „Kto będzie szefem? Są trzy możliwości: intendent, kwatermistrz, albo gaciowy!”

Co jeszcze wiadomo o nowym zwierzchniku ABW? Oddajmy na moment głos Stanisławowi Żarynowi, rzecznikowi ministra-koordynatora służb specjalnych. W przesłanym Polskiej Agencji Prasowej komunikacie, rzecznik zapewnił, że Wacławek posiada duże doświadczenie zawodowe w rozpoznawaniu i zwalczaniu zagrożeń dla bezpieczeństwa oraz interesów ekonomicznych państwa”. Potwierdzają to osoby, które o Wacławka pytamy. W NIK kontrolerem był kilka ładnych lat, na sprawach finansów faktycznie się zna – przekonują ludzie pamiętający Wacławka z czasów jego pracy w NIK. Ale to – jak twierdzą dalej – koniec jego kompetencji. Czy miał na naukę wystarczająco dużo czasu? Można się o to spierać, bo na stanowisku zastępcy nie przetrwał nawet pełnego roku, trafił na nie, jak podkreślił w tym samym komunikacie Stanisław Żaryn, w marcu ubiegłego roku. Dużo to, czy mało, można mieć wątpliwości i spierać się, jednak kariera tego funkcjonariusza z pewnością może budzić kontrowersje. Pochodzący z niewielkiej Ostródy na Warmii Wacławek ma jednak jedną wielką zaletę: jest państwowcem.

– Z krwi i kości – ironizuje nasz informator – Do tego stopnia, że dwa lata temu „zasłynął”, kiedy nie chciał podpisywać ludziom urlopów zagranicznych. Odpowiedź jest tak zabawna, że postanawiamy ją zacytować, choćby po to, aby dać pewien wgląd w psychikę człowieka, który pokieruje działaniami polskiego kontrwywiadu.

– Twierdził, że Polska to piękny kraj i nie ma co szukać wrażeń za granicą. Taki on jest, sto pomysłów na minutę. Tylko z realizacją gorzej – kontynuuje. I dodaje już poważniej, że Wacławek miał „w firmie” ksywkę Pan Samochodzik. Dlaczego?

– A to już trzeba byłoby zapytać ludzi z parku maszyn. Albo z departamentu audytu. O to, jak i czy zawsze zgodnie ze swoim przeznaczenie wykorzystywane były samochody służbowe Agencji – uśmiecha się złośliwie. Faktem jest, że wysocy oficerowie dostają samochody “do testów”, jednak jest to praktyka i tak dzieje się nie tylko w ABW.

Najważniejszy problem jest gdzie indziej. Wybór nowego szefa „Dużej Agencji” – jak nazywają ABW ludzie z kręgu służb – jest co najmniej kontrowersyjny. Warto pamiętać, że ABW jest instytucją kontrwywiadowczą, to jej główne zadanie, a działania w zakresie przeciwdziałaniu nadużyciom podatkowym to jednak kwestia dodatkowa. Czy Wacławek, dotąd związany z kwestiami administracyjnymi będzie miał w sobie dość charyzmy i umiejętności, by zasiąść przy stole np. z Andrew Parkerem, dyrektorem generalnym brytyjskiego MI5 lub Michaela Burgessa z australijskiego ASIO, zajętego zwalczaniem rosnących wpływów Chin na tym wyspiarskim kontynencie?  Jak poradzi sobie z takimi wyzwaniami, jak nieustające próby rosyjskiej inwigilacji Polski? Czy będzie w stanie kierować dużymi, kontrwywiadowczymi operacjami, niemal nie mając w tym zakresie potrzebnego doświadczenia? Mówiąc krótko: czy Wacławek jest człowiekiem na miarę współczesnych wyzwań, stojących przez służbą kontrwywiadowczą? Czy będzie wreszcie, jako zwierzchnik, cieszył się niewymuszonym szacunkiem i autorytetem podległych funkcjonariuszy? To ważne pytania, na które odpowiedź – jak na razie – wydaje się być przecząca. Jego umiejętności kontrolerskie, wyniesione z CBA i NIK byłyby, na co zwracają uwagę wszyscy nasi rozmówcy, wartością dodaną, gdyby Wacławek został szefem departamentu audytu czy departamentu bezpieczeństwa wewnętrznego. – Kolejny krok w stronę upolitycznienia ABW – wzrusza niechętnie ramionami jeden z naszych informatorów. Dodaje, że doświadczenie kontrolerskie jest oczywiście ważne ale mniej istotne w przypadku osoby stającej właśnie na czele służby odpowiedzialnej za zabezpieczenie Polski. Szef ABW jest jednocześnie zwierzchnikiem krajowej administracji bezpieczeństwa. W czasie pokoju, to on “pilnuje” Polski przed zagrożeniami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Czy Wacławek sobie z tym poradzi? Byłoby lepiej dla wszystkich, gdyby okazał się nagle człowiekiem niezwykle utalentowanym w zakresie twardej kontrwywiadowczej roboty. Na razie niewiele jednak na to wskazuje.

Fot. Wikipedia

Michał Deptrocki

Michał Deptrocki

Obserwator. Czasem komentator. Zawsze uważny słuchacz. W myśl zasady "The Truth is out there". Kontakt: m.deptrocki@osluzbach.pl