NIEMCZYK: CASUS AGENTA TOMKA. “ROZKAZ I WSTYD”

Słynny “Agent Tomek” to pierwszy funkcjonariusz, który swoim świadectwem udowadnia, że polecenia przełożonych służyły popełnianiu przestępstw – pisze współpracownik portalu O służbach, Piotr Niemczyk.  

Pozorne sensacje ujawnione przez Tomasza Kaczmarka, świadczące o tym, że był nakłaniany do poświadczeń nieprawdy w notatkach służbowych, wydają się co najwyżej czubkiem góry lodowej, z jaką mamy (i mieliśmy) do czynienia w służbach w latach 2005-2010 i od 2015 roku. Ręczne sterowanie, w którym szefowie służb ingerują w przebieg poszczególnych postępowań i operacji, to błąd, w którym zaburza się pragmatykę służbową i czyni funkcjonariuszy bezradnymi wtedy, kiedy mają wątpliwości czy otrzymane polecenie nie spowodują popełnienia przestępstwa.

Dlaczego wspomnienia agenta Tomka uważam za pozorne sensacje? Ponieważ wszystkie z najważniejszych operacji CBA w latach 2005-2010 zakończyły się praktycznie niczym. Co najwyżej skazaniem podejrzanych, ale w zupełnie pobocznych wątkach, a sądy co najmniej kilkukrotnie zwracały uwagę, że funkcjonariusze posługiwali się niedozwolonymi metodami. Także przecieki do mediów sugerowały, że nadgorliwość podwładnych wynikała z nadmiernej treści przełożonych.

Dlaczego jednak warto o sprawie Tomasza Kaczmarka regularnie przypominać? Bo to pierwszy funkcjonariusz, który zdecydował się o tym publicznie powiedzieć. I swoim świadectwem udowadniać, że polecenia przełożonych służyły popełnianiu przestępstw.

Zapytałem agenta Tomka, czy zdecydował się na ujawnienie szczegółów dlatego, że popełnione potencjalnie przez niego przestępstwa poświadczenia nieprawdy w dokumentach, już się przedawniły? Kategorycznie zaprzeczył. Trudno jednak nie zauważyć, że właśnie minęło 10 lat, od sporządzenie fabrykowanych przez niego notatek. Można też zwrócić uwagę, że deklaracje agenta, o tym że dowody w postępowaniu karnym związanym z jego udziałem w działalności stowarzyszenia Helper, mogą być fabrykowane w zemście za to, że „urwał się ze smyczy”, będzie miało znaczenie procesowe. Żaden sąd nie będzie mógł przejść obojętnie nad wnioskiem, że dowody mogą być preparowane. Będzie te dowody analizował dużo bardziej starannie niż w „zwykłej” sprawie. A przedawnienie biegnie…

Czy sprawa stowarzyszenia Helper ma dla wiarygodności Tomasza Kaczmarka istotne znaczenie? Paradoksalnie nie. Nawet jeżeli ujawnił swoje nielegalne działania z przeszłości, to wiarygodność ich podtrzymuje zarówno przebieg późniejszych procesów w prowadzonych przez niego sprawach, prasowe opisy na podstawie analizy akt i udowodniona przez sędziego Łączewskiego skłonność Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika do przekraczania uprawnień.

Czy funkcjonariusze muszą wykonywać polecenia, które – jak w przypadku Tomasza Kaczmarka – mogą służyć popełnieniu przestępstwa? Czy asertywność w służbach jest absolutnie zakazana?

Wręcz przeciwnie. Wszystkie ustawy o służbach specjalnych i policyjnych zawierają przepisy (takie jak art. 71 ustawy o CBA, w ustępie 2. jasno stwierdzający: „Funkcjonariusz jest zobowiązany odmówić wykonania polecenia przełożonego, jeżeli wykonanie polecenia łączyłoby się z popełnieniem przestępstwa. Z kolei ustęp 3. dodaje: „O odmowie wykonania polecenia, o którym mowa w ust. 2, funkcjonariusz informuje szefa CBA, z pominięciem drogi służbowej”, praktycznie taką samo treść ma art. 79 ustawy o ABW i AW, oraz art. 58 ustawy o policji), które nakładają obowiązek (podkreślam: obowiązek, a nie możliwość) odmowy wykonania rozkazu czy polecenia.

Niestety ustawy nie przewidują, co ma zrobić funkcjonariusz, jeżeli wydającym – jak w przypadku agenta Tomka – polecenie jest szef służby. Tylko, że świadomy oficer powinien sobie z takim problemem poradzić, nawet jeżeli zagroziłoby to jego karierze.

Niestety w ustawach dotyczących służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo czy porządek publiczny nie ma takich przepisów jak art. 77 ustawy o służbie cywilnej (który w ustępie 2. rozstrzyga, że: „jeżeli członek korpusu służby cywilnej jest przekonany, że polecenie jest niezgodne z prawem albo zawiera znamiona pomyłki, jest on obowiązany na piśmie poinformować o tym przełożonego. W razie pisemnego potwierdzenia polecenia jest obowiązany je wykonać.”), które pozwalają podwładnemu zażądać, w razie wątpliwości, potwierdzenia rozkazu na piśmie. Jednakże w pragmatyce służbowej wielu służb mieści się wystąpienie funkcjonariusza do przełożonego o wydanie pisemnego polecenia, chociażby w celu zebrania materiału dowodowego, w razie postępowania dyscyplinarnego lub przed sądem.

A wracając do sprawy agenta Tomka. To smutny przykład jak brak asertywności lub chęć przypodobania się przełożonym doprowadziła do popełnienia przestępstwa przez funkcjonariusza. W obecnych realiach trudno się spodziewać aby on i jego przełożeni ponieśli za to odpowiedzialność karną. Ale można obawiać się, że takich przypadków ujawni się więcej. Czy wszyscy funkcjonariusze łamiący prawo zostaną w przyszłości formalnie ukarani? Najprawdopodobniej nie. Jednak wstyd wynikający z konieczności publicznego tłumaczenia się z nadgorliwości, nadmiernej dyspozycyjności, braku odwagi i karierowiczostwa zostanie z nami na wiele lat.

Piotr Niemczyk: były działacz opozycyjny i więzień polityczny. Od 1990 do 1994 r. Dyrektor Biura Analiz i Informacji i Zastępca Dyrektora Zarządu Wywiadu UOP. W latach 2000-2001 doradca Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji – organizator Krajowego Centrum Informacji Kryminalnej. Wieloletni ekspert Sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych. Obecnie wykładowca w Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas w Warszawie. Autor książek: „Szósta rano kto puka? O tym jak ojczyzna Solidarności zmienia się w państwo policyjne”, “Krótki kurs szpiegowania”, “Pogarda. Dlaczego w Polsce rośnie liczba przestępstw z nienawiści?”.

Fot. Pixabay

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: