MACIĄŻEK: BIAŁORUŚ ZASTĄPI ROPĘ Z ROSJI SUROWCEM Z USA?

Podczas wizyty w Mińsku, amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo poinformował, że Białoruś mogłaby skorzystać nawet ze 100 proc. dostaw ropy z USA. Czy to realna propozycja?

“Nasi producenci są gotowi do zapewnienia wam 100 proc. potrzebnego surowca po konkurencyjnych cenach. Jesteśmy największym producentem surowców energetycznych na świecie i jedyne, co trzeba zrobić – to zwrócić się do nas w tej sprawie” – stwierdził szef dyplomacji Stanów Zjednoczonych.

Wizyta Mike’a Pompeo w Mińsku w powszechnym odczuciu komentatorów politycznych wynika z eskalacji kolejnego kryzysu naftowego w relacjach białorusko-rosyjskich. Białoruś opiera swój budżet na olbrzymich wpływach z działalności rafinerii w Nowopołocku i Mozyrzu. Te zakłady, choć nowoczesne, sporą część zysków wypracowują dzięki bardzo niskiej cenie ropy z Rosji. W zasadzie jest ona nierynkowa i stanowi rodzaj subsydium, za pomocą którego Kreml wpływa na reżim Łukaszenki.

W mojej ocenie na wizytę Pompeo należy patrzeć jednak dużo szerzej. Została ona spowodowana nie tyle noworocznym kryzysem naftowym na linii Mińsk – Moskwa, ale rekordowym w ostatnim czasie poziomem uzależnienia Białorusi od Rosji. Przy czym skalą porównawczą są tu całościowe rządy Aleksandra Łukaszenki, które rozpoczęły się w 1994 r.

Amerykanie dostrzegają powagę sytuacji – widzą, że brak działania może skutkować wręcz likwidacją państwowości białoruskiej. Tezę tę uwiarygadnia bardzo twarda politycznie deklaracja Mike’a Pompeo w Mińsku, która padła, mimo że doradcą bezpieczeństwa prezydenta Donalda Trumpa nie jest już znany z jastrzębiego podejścia John Bolton. To właśnie on przełamał trwający od wielu lat impas w relacjach Stanów Zjednoczonych i Białorusi, a także rozpoczął szerokie rozmowy z reżimem Aleksandra Łukaszenki. Mimo, że Bolton utracił swoje stanowisko, amerykańska administracja kontynuuje jego linię. Sytuacja musi więc być poważna.

W jaki sposób dostawy ropy z USA w dużych wolumenach mogłyby być realizowane na Białoruś by było to opłacalne? Kluczem jest ograniczenie kosztów logistycznych i realizacja eksportu przy poszanowaniu interesów krajów trzecich:

• W tym kontekście odpada kierunek ukraiński generujący koszty podczas przetłoczenia ropy „z morza” do ropociągu Odessa – Brody, a z niego na cysterny kolejowe zmierzające do Mozyrza i Nowopołocka.

• Zarówno w Polsce jak i na Ukrainie przesył ropy amerykańskiej dostarczonej do terminali w Gdańsku bądź w Odessie, a następnie tłoczonej przez lokalne systemy ropociągowe i rewers na systemie Przyjaźń jest niemożliwy bez wstrzymania dostaw rosyjskich do Niemiec, Słowacji, Czech i Węgier.

• Do dyspozycji pozostają więc bliższe geograficznie w odniesieniu do położenia rafinerii docelowych porty krajów bałtyckich i transport kolejowy.

• Koszty logistyczne można również zmniejszyć poprzez dostawy łączone dwóch firm na jednym tankowcu. Ciekawie w tym kontekście z perspektywy białoruskiej przedstawia się działalność Orlenu na Litwie.

Na koniec warto podkreślić jeszcze jedną kwestię. Nawet jeśli cena ropy z USA dla Białorusi będzie, jak zapewnia Mike Pompeo rynkowa to jednak daleko jej będzie do roli subsydium. Duże ilości surowca ze Stanów Zjednoczonych wymagałyby zatem zwrotu politycznego Białorusi ze względu na konieczność zmiany modelu gospodarczego (olbrzymie wpływy budżetowe z rafinerii). No chyba, że Waszyngton da Łukaszence specjalne rabaty? Taka decyzja byłaby papierkiem lakmusowym rzeczywistej powagi sytuacji na Wschodzie.

Fot. Kancelaria prezydenta Białorusi

Piotr Maciążek

Piotr Maciążek

W 2018 r. był nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich jak Grandpress i Mediatory. Autor książki "Stawka większa niż gaz" (Arbitror 2018) i Młodej Myśli Wschodniej (Kolegium Europy Wschodniej 2014). Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej.
Follow Me: