NIE MATURA, LECZ CHĘĆ SZCZERA. CZYLI O KURSIE SKW

Służba Kontrwywiadu Wojskowego odpowiedzialna jest za kontrwywiadowczą ochronę Sił Zbrojnych RP. Jak w każdej służbie, aby zostać oficerem SKW należy przejść stosowny kurs i zaliczyć egzamin. Tyle teorii. A praktyka? Z tą bywa… różnie.

W połowie drogi, między Warszawą a Łodzią znajduje się miasto Skierniewice. W jego centrum, niedaleko parafii garnizonowej, mieści się tajemnicze miejsce. To tam, w budynkach po starych koszarach, znajduje się Ośrodek Szkolenia Służby Kontrwywiadu Wojskowego. W tych murach doszło niedawno do potężnego skandalu.

Jak każda służba specjalna, SKW musi wykuwać swoje kadry, aby jak najlepiej dostosować je do potrzeb, stawianych przez instytucję, którą – teoretycznie – ma pod nadzorem. W ramach szkolenia zawodowego w SKW, organizowane są następujące rodzaje szkoleń zawodowych: na pierwszy stopień podoficerski, na pierwszy stopień chorążego, na pierwszy stopień oficerski, specjalistyczne, doskonalenia zawodowego i języków obcych. Właśnie na kursie oficerskim wydarzyła się niedawno sytuacja, która zapisze się w historii polskich służb specjalnych. Raczej nie złotymi zgłoskami.

Dwa miesiące temu zorganizowano w OS SKW egzamin, wieńczący kurs oficerski dla nowych oficerów Służby.

Egzamin – część ustną i pisemną – oblało w pierwszym podejściu… 100 procent kursantów. Oddajmy tu głos doświadczonemu oficerowi wojskowych specsłużb.

– Ponieważ taka sytuacja nie świadczy, mówiąc oględnie, najlepiej ani o kursantach, ani o kadrze, zaczęto się skrobać w głowę co z tym fantem zrobić – mówi nasz rozmówca. Wybrano rozwiązanie niecodzienne.

-Wręczono im więc pytania i odpowiedzi – kontynuuje oficer, nazwijmy go Y.
– Zdali? – pytamy.
– Pisemny owszem – mówi Y. – Gorzej z ustnym. Znowu 100 procent oblało.
Otwieramy szeroko oczy.
– Takie życie – uśmiecha się oficer. I dodaje, że tego nie dało się już zamieść pod dywan.

Sięgnięto więc po rozwiązanie iście salomonowe. Wyrzucono organizatora kursu i osobę, która przekazała im odpowiedzi. Chodzi o opiekuna kursu, osobę sprawującą pieczę nad grupą młodych kandydatów na oficerów Służby. A komendant ośrodka? Ten raczej, zdaniem naszego informatora, może spać spokojnie.

O komentarz poprosiliśmy innego, pragnącego zachować anonimowość oficera, piastującego niegdyś wysokie stanowisko w SKW.

  • System kształcenia jest beznadziejny. Kiedyś, do szkoły trafiali ci oficerowie, którzy mieli za sobą kilkadziesiąt czy kilkaset zrobionych spraw, najlepsi z najlepszych. A dzisiaj? Nie ma na kogoś pomysłu? To do Skierniewic. Konflikt z przełożonym? Do Skierniewic. I tak to wygląda – krzywi się nasz rozmówca.

Sytuacja jest tym smutniejsza, że według Obwieszczenia szefa MON z 16 czerwca 2014 r., w sprawie szczegółowych zasad i trybu szkolenia zawodowego funkcjonariuszy SKW można wyczytać, że wśród wymogów szkolenia na pierwszy stopień oficerski znajduje się ukończenie studiów drugiego stopnia lub jednolitych magisterskich i posiadanie tytułu zawodowego magistra, lub równorzędnego. Można zatem przyjąć, że niefortunni kandydaci na stopień oficerski byli absolwentami studiów wyższych. Mniej zabawnie zrobi się, kiedy wczytamy się dalej w dokument.

Kurs oficerski daje asumpt do wykonywania, między innymi, czynności operacyjno-rozpoznawczych. Co kryje się pod tym terminem? M.in. kontrola operacyjna czyli stosowanie niejawnej obserwacji, podsłuchów i rejestracji. Wykonuje się je nie tylko pod kątem uzyskiwania informacji o możliwych zagrożeniach bezpieczeństwa państwa lecz także w celu zwalczania przestępstw. Tak wynika z opublikowanego trzy lata temu w „Przeglądzie Bezpieczeństwa Wewnętrznego” tekstu pt. „Realizacja zadań i uprawnień polskich służb specjalnych w aspekcie ochrony praw człowieka” autorstwa Emiliana Kaufmana.

Do czynności operacyjno-rozpoznawczych zalicza się także zakup kontrolowany, kontrolowane wręczenie lub przyjęcie korzyści majątkowej czy działania „pod przykryciem”.

Jaka tematyka jest poruszana na szkoleniu oficerskim? Zajrzyjmy jeszcze raz do obwieszczenia. „Zagadnienia związane z wykonywanie czynności operacyjno-rozpoznawczych i analityczno-informacyjnych, aspekty psychologiczne służby w SKW, wybrane zagadnienia problematyki prawnej, elementy efektywnego stosowania systemu ochrony informacji niejawnych i bezpieczeństwa działań SKW”.

Gorzej, że to samo obwieszczenie stanowi, iż słuchacz, który nie uzyskał zaliczenia ma prawo do jednego poprawkowego zaliczenia. Przyjmując, że ów nieszczęsny „drugi ustny” był terminem poprawkowym, to sytuacja młodych adeptów kontrwywiadowczego rzemiosła ze Skierniewic jest nie do pozazdroszczenia.

Ale jak w każdym nieszczęściu, należy szukać także pozytywów. Należy bowiem zadać pytanie, czy osoby, które nie radzą sobie z egzaminem, mając podane na tacy pytania i odpowiedzi (!) będą właściwie wywiązywały się z kontrwywiadowczej ochrony naszej armii? Odpowiedź na to pytanie jakkolwiek nie jest żadnym pytaniem egzaminacyjnym, pozostawimy naszym czytelnikom.

A co na to MON? Jak zwykle – zasłania się tajemnicą.

“Informacje dotyczące kursów i szkoleń Służby Kontrwywiadu Wojskowego mają charakter wewnętrzny i nie podlegają udostępnieniu” – taką odpowiedź otrzymaliśmy na przesłane do Centrum Operacyjnego MON zapytania.

Michał Deptrocki

Michał Deptrocki

Obserwator. Czasem komentator. Zawsze uważny słuchacz. W myśl zasady "The Truth is out there". Kontakt: m.deptrocki@osluzbach.pl