PRÓBA PRZEWROTU W WENEZUELI?

Prezydent Nicolás Maduro, który wciąż rządzi pogrążoną w chaosie Wenezuelą ogłosił, że tamtejsze władze zatrzymały dwóch obywateli USA współpracujących z weteranem, który miał doświadczenie w prowadzeniu akcji specjalnych na całym świecie. To on, zdaniem wenezuelskich władz, miał być mózgiem operacji.

“Właśnie się o tym dowiedziałem” – powiedział Prezydent USA, Donald Trump, pytany o aresztowanie Amerykanów. „Ta sprawa nie ma nic wspólnego z działaniami naszego rządu” – dodał zdecydowanie.

W telewizyjnym przemówieniu Maduro powiedział, że władze aresztowały
w poniedziałek 13 „terrorystów” zaangażowanych w coś, co opisał jako spisek skoordynowany przez Waszyngton, którego celem miało być obalenie wenezuelskich władz. Napastnicy mieli dostać się do kraju drogą morską. Podczas próby wtargnięcia na terytorium Wenezueli zabito osiem osób.

Przy aresztowanych znaleziono amerykańskie paszporty oraz inne dowody tożsamości wystawione na nazwiska: Airana Berry’ego i Luke’a Denmana. Obydwaj mężczyźni mieli współpracować z Jordanem Goudreau, amerykańskim weteranem wojskowym, który po formalnym odejściu z armii założył firmę specjalizującą się w ochronie fizycznej i szkoleniach wojskowych o nazwie Silvercorp USA.

Według źródeł wywiadowczych w gronie spiskowców znalazły się co najmniej dwie osoby pracujące dla wenezuelskiego wywiadu wojskowego. Cała operacja była więc od samego początku monitorowana przez służby Maduro.

Waszyngton odcina się zdecydowanie od spiskowców i tłumaczy, że absolutnie nie miał żadnych planów związanych z tą operacją. Mało tego, urzędnicy z Białego Domu podkreślają, że na wyobraźnię wielu weteranów działa zapewne nagroda w wysokości 15 mln $, jaka została wyznaczona przez Amerykanów za ujęcie Maduro.

***

Co ciekawe, Waszyngton od 2018 roku prowadzi aktywną politykę, której celem jest zmiana władzy w Caracas. Mimo wprowadzenia sankcji gospodarczych i wywierania presji dyplomatycznej przeciwko Wenezueli , Prezydent, którego oskarżono o sfałszowanie wyborów w 2018 roku wciąż trzyma się mocno na stanowisku. Przede wszystkim dzięki zaangażowaniu Chin, Rosji i Iranu.

Prezydent Donald Trump wielokrotnie powtarzał, że w sprawie Wenezueli wszystkie opcje są na stole, jego administracja nie wykazała jednak widocznego zainteresowania działaniami wojskowymi, ponieważ realizuje strategię „maksymalnego nacisku”.

Rząd Maduro twierdzi, że Stany Zjednoczone dążą do kontroli olbrzymich rezerw ropy naftowej kraju, który jest członkiem OPEC.

Mimo, że w 2019 r. Stany Zjednoczone i dziesiątki innych krajów uznały lidera opozycji Juana Guaidó za pełnoprawnego prezydenta tymczasowego, nie zdarzyło się nic więcej, co według niektórych urzędników USA jest dla Trumpa źródłem nieustającej frustracji.

Lider opozycji twierdzi z kolei, że zamieszanie z przewrotem to histeryczna próba odwrócenia uwagi rządu od innych problemów, w tym krwawych zamieszek w jednym z więzień oraz brutalnej, trwającej kilka dni bitwy gangów w stolicy Caracas. Jakby tego było mało kraj znowu pogrążyła w ciemnościach rozległa awaria prądu – nie pierwsza i nie ostatnia w ostatnim czasie.

Analitycy ds. Ameryki Łacińskiej podejrzewają, że chociaż planowane wtargnięcie intruzów było prawdopodobnie dziełem niezależnych najemników, to ich plan mógł być motywowany nonszalancką polityką USA.
Wyznaczenie nagrody w wysokości 15 mln USD za Nicolása Maduro to działanie rodem z dzikiego zachodu. Nie można się zatem dziwić, że niektórzy ludzie zachowają się jak kowboje.

Paradoksalnie próba przewrotu umocniła rząd Maduro, który kreuje się na nieusuwalny i podważyło jednocześnie wysiłki Guaidó, by sprawiać wrażenie kompetentnego, i kontrolującego sytuację.

Jest jeszcze jeden, bardzo niefortunny z punktu widzenia USA, element układanki. Pojmani Amerykanie będą teraz kartą przetargową w rękach Maduro w negocjacjach z USA na temat ich uwolnienia. Bo na akcję militarną nikt się dziś pewnie już nie zdecyduje.

Fot. Wikipedia

Maciej Sankowski

Redaktor naczelny portalu O służbach. Ekspert ds. służb specjalnych.
Follow Me: