TYCH, KTÓRYCH TA ŚMIERĆ UCIESZYŁA, JEST WIELU

Był gangsterem, przestępcą działającym w zorganizowanej grupie przestępczej, a także niezwykle istotnym świadkiem w gigantycznej aferze podkarpackiej.

Dawid Kostecki zmarł 2 sierpnia 2019 roku. Do wiadomości publicznej oficjalnie podana została przyczyna śmierci – samobójstwo. Samobójstwo, w które nie wierzy nawet rodzina. Co więcej zarzuca wprost kłamstwo, uważając, że ten został zamordowany.

Rzeczniczka prasowa Dyrektora Generalnego Służby Więziennej wydała komunikat, w którym poinformowała o powieszeniu się Kosteckiego, leżącego w łóżku, okrytego kocem. W maju 2020 r. prokuratura umarza śledztwo. Nie dopatruje się udziału osób trzecich. Od śmierci minął zatem rok, a nie wyjaśnione zostały żadne wątpliwości, które zrodziły się w tak zwanym międzyczasie. Istnieje, rzecz jasna, możliwość powieszenia się w ten sposób, jednak organizm zazwyczaj w takich przypadkach działa naturalnie, broni się. Pozostawia to pewne ślady walki. Tutaj, jak informowały media, śladów nie było. Ślad był natomiast na szyi. Małe wkłucie. Śledczy uznali je za ukąszenie komara, choć równie dobrze mogło pochodzić od igły…

Czy w takim wypadku ktoś Kosteckiemu „pomógł” opuścić ten świat? Wiele na to wskazuje. Osłabiony zastrzykiem z środkiem odurzającym, bądź co bądź, silny mężczyzna, dalej mógł stanowić realne zagrożenie.

Nie była to pierwsza próba samobójstwa. Wcześniejsza miała miejsce jesienią 2015 roku, choć nieskuteczna. Cztery lata później pozostało mu do odsiadki „ledwie” kilkanaście miesięcy. W domu czekała rodzina: żona i dzieci. Zdaje się zatem, że Kostecki miał dla kogo żyć. Choć nie można oczywiście wykluczyć psychicznego wyczerpania.

W aferę podkarpacką „umoczonych” mogło być wielu polityków, gangsterów, funkcjonariuszy policji czy służb specjalnych. Wielu więc zależało, aby ten milczał na temat tego co działo się w domach publicznych i nie tylko. W końcu to tam kamery zarejestrowały prominentne osoby. Aferę monitorowały nie tylko polskie służby specjalne, ale i ukraińskie, a z dużym prawdopodobieństwem także rosyjskie.

Wzrost samobójstw i zabójstw w więzieniach statystycznie rośnie. Statystyki nie odpowiadają jednak na pytanie, ile z tych zgonów mogło być „na zlecenie”. Teoretycznie służby nie mają prawa działać w więzieniach. Praktycznie, niestety, często wiele osadzonych jest pod ich presją. To właśnie oni mogli zamordować Kosteckiego…

Z każdym upływającym tygodniem szansa na wyjaśnienie co tak naprawdę stało się w areszcie na Białołęce maleje. Może ktoś jednak przerwie milczenie, może policyjne „Archiwum X” po latach odkryje prawdę.

Źródło: WP
Fot. Pixabay

Redakcja

Redakcja portalu O służbach. Napisz do nas na adres: redakcja@osluzbach.pl
Follow Me: