Home Articles posted by Piotr Maciążek

REUTERS POTAJEMNIE FINANSOWANY Z INICJATYWY BRYTYJSKIEGO WYWIADU

Brytyjski rząd potajemnie finansował Reuters w latach 60. i 70. na polecenie antyradzieckiej jednostki propagandowej powiązanej z brytyjskim wywiadem.

Przepływy pieniężne ukryto wykorzystując BBC do dokonywania płatności na rzecz agencji informacyjnej – informują o tym odtajnione dokumenty rządowe.

Pieniądze zostały wykorzystane na rozszerzenie zasięgu Reutersa na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Łacińskiej i „rozmyte” w prowadzonej rachunkowości poprzez zwiększenie opłat za sukskrypcyjnych.

Zakres wpływu rządy brytyjskiego na depesze Reutersa w zamian za przeznaczone na jego działanie środki nie jest jasny. Do tej sprawy nie odnoszą się ujawnione dokumenty z 1969 roku.

„Wiele organizacji z branży informacyjnej otrzymało jakąś formę subwencji państwa po drugiej wojnie światowej” – powiedział David Crundwell, rzecznik Reutera.

„Ale porozumienie z 1969 r. nie było zgodne z naszymi zasadami przejrzystości i nie zrobilibyśmy tego dzisiaj” – dodał.

Źródło: Reuters

Fot. Wikipedia

NIEMIECKA KONTRA UDERZA W CHIŃSKI WYWIAD

Niemieckie władze dokonały nalotu na domy i biura trzech osób podejrzanych o szpiegostwo na rzecz Chin.

„To wstępne śledztwo przeciwko trzem znanym osobom” – powiedział Markus Schmitt, rzecznik niemieckiego prokuratora federalnego Petera Franka. Dodał, że żadna z tych trzech osób nie została aresztowana.

Nalot służb odbył się w trakcie nasilającej się w Niemczech debaty na temat relacji tego kraju z Huawei, chińskim gigantem technologicznym, który Stany Zjednoczone oskarżają o szpiegostwo.

W czwartek kanclerz Angela Merkel omawiała w zaufanym gronie w jaki sposób rozwiązać spór o uczestnictwo Huawei w budowie sieci 5G.

Niemcy są zaniepokojone zagrożeniem ze strony chińskich hakerów próbujących pozyskiwać informacje od krajowych firm, ośrodków badawczych i ministerstw.

Odnosząc się do przeszukań realizowanych u osób oskarżanych o szpiegostwo na rzecz Chin Markus Schmitt powiedział, że miały one miejsce w środę w dziewięciu domach i biurach w Brukseli i Berlinie, a także w niemieckich landach Badenia-Wirtembergia i Bawaria.

Niemiecki magazyn Der Spiegel, który jako pierwszy donosił o nalotach, informował, że trzy osoby będące przedmiotem działań kontrwywiadu są podejrzane o przekazywanie prywatnych i społecznych informacji chińskiemu ministerstwu bezpieczeństwa państwa.

Der Spiegel dodał, że jedną z tych osób jest obywatel niemiecki, który pracował jako dyplomata w Unii Europejskiej do 2017 r., kiedy to rozpoczął pracę w znanej firmie konsultingowej.

Źródło: The New York Times

Fot. Pixabay

ROSJA STRACIŁA SATELITĘ WOJSKOWEGO NOWEJ GENERACJI

Rosyjski satelita wojskowy nowej generacji uległ zniszczeniu. Miał dać Rosjanom przewagę w kosmosie.

Rosja wystrzeliła na orbitę okołoziemską satelitę wojskowego „Kosmos 2491” w 2013 r. Jego możliwości pozostawały obszarem spekulacji. Uważa się, że był on częścią projektu „Nivelir”, którego celem było uzyskanie przewagi nad Stanami Zjednoczonymi i Chinami. Kilka wystrzelonych satelit z serii Kosmos posiada zdolności manewrowania, zmieniania orbit i prawdopodobnie niszczenia instalacji państw trzecich. Jednak ich skuteczność mogą poddać w wątpliwość najnowsze amerykańskie informacje wywiadowcze, które wyciekły do mediów.

„Kosmos 2491” miał 23 grudnia 2019 r. rozpaść się w kosmosie po tym jak dokonał zmiany orbity z prędkością 1,5 m/s. Dyskusyjne jest czy stało się to przez przypadek czy po celowym samozniszczeniu? O sprawie poinformował Jonathan McDowell, astronom z Harvard-Smithsonian.

Do sprawy odniosło się również wojsko. Zgodnie z danymi pozyskanymi przez projekt Space Track realizowany przez siły powietrzne USA zaobserwowano na orbitach na wysokościach od 1329 do 1699 km dziesięć fragmentów uważanych za pozostałości satelity wojskowego „Kosmos 2491”.

Źródło: SpaceDaily.com

Fot. Pixabay

SZEF MI5 LOBBUJE ZA HUAWEI. „WSPARCIE DLA PREMIERA”

Szef MI5 (brytyjskiego kontrwywiadu) poinformował media, że jest przekonany, iż dzielenie się danymi z Wielką Brytanią w ramach międzynarodowej współpracy wywiadowczej nie będzie zagrożone w przypadku decyzji Londynu o częściowym wykorzystywaniu technologii chińskiego Huawei w budowie sieci 5G.

Ostateczne stanowisko brytyjskich ministrów w sprawie Huawei było kilkakrotnie opóźniane po tym, jak do mediów wyciekła wstępna decyzja podjęta przez nich zeszłej wiosny, aby umożliwić chińskiej firmie dostarczanie elementów infrastruktury 5G o charakterze „nie rdzeniowym”.

Decyzję podjęto wtedy stosunkiem głosów 5 do 4 na zamkniętym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, a o wyciek obwiniono ówczesnego sekretarza obrony Gavina Williamsona, który został następnie zdymisjonowany przez ówczesną premier Theresę May.

Rzadki przypadek publicznego komentarza szefa MI5 są interpretowane jako wsparcie dla premiera Borisa Johnsona, który prawdopodobnie przeciwstawi się amerykańskiemu lobbingowi ws. Huawei.

Źródło: The Guardian

ROSYJSKI CYBERWYWIAD PODSZYWA SIĘ POD IRAN

Amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego i jej brytyjski odpowiednik wydały niezwykłe ostrzeżenie. Ich zdaniem rosyjski wywiad drastycznie zwiększa swoją aktywność i robi to w coraz bardziej wymyślny sposób.

Zachodnie służby twierdzą, że wykryły bardzo dużą aktywność rosyjskich cyberoperacji, które były prowadzone w taki sposób by wyglądały na inicjowane przez Iran. Cele znajdowały się głównie na Bliskim Wschodzie, ale także w Wielkiej Brytanii.

Inną, nową metodą Rosjan jest przenoszenie części swojej pracy na serwery amerykańskie. Dzięki temu FBI neutralizując te zagrożenia musi zmagać się z prawem obowiązującym w Stanach Zjednoczonych. Jest ono skonstruowane w taki sposób by zabezpieczać interesy obywateli USA i umożliwiać swobodę podejmowania działań wywiadowczych za granicą.

Nowe rosyjskie narzędzia to także szerokie wykorzystanie narzędzi szyfrowanych takich jak email Proton, płacenie lokalnym użytkownikom Facebooka za generowanie reklam zainfekowanych dezinformacją (w taki sposób omija się nowe ograniczenia serwisu dla cudzoziemców) czy zakładanie zagranicznych kont bankowych, z których kierowane są płatności finansujące działania w cyberprzestrzeni.

Źródło: The New York Times

Fot. Pixabay

ROSJANIE GOTOWI NA NOWE WYBORY W USA. “ZHAKOWANO BURISMĘ”

Rosyjski wywiad wojskowy w listopadzie 2019 r. zhakował ukraińską spółkę gazową Burisma Holdings, ukraińskiej po to, aby zdobyć jakiekolwiek informacje obciążające Joe Bidena. To prawdopodobny konkurent Donalda Trumpa w nadchodzących wyborach prezydenckich w USA.

W ubiegłym roku Donald Trump próbował wywrzeć presję na władze Ukrainy by udostępniły mu informacje związane z Burisma Holdings. Zainteresowanie prezydenta ukraińską spółką wzrosło po tym, gdy dowiedział się, że Hunter Biden, syn byłego wiceprezydenta Joe Bidena, pracował w jej zarządzie. Od tego czasu amerykańska głowa państwa próbowała podnosić zarzuty korupcyjne wobec swojego potencjalnego kontrkandydata wyborczego. Joe Biden pozostaje faworytem w prawyborczym wyścigu Partii Demokratycznej.

Wciąż nie jest jasne, co rosyjscy hakerzy odkryli na serwerach Burismy i czego dokładnie szukali. Eksperci ds. Bezpieczeństwa, z którymi rozmawiały amerykańskie media twierdzą, że czas i skala cyberataków sugerują, iż wywiad wojskowy GRU i Donald Trump szukali dokładnie tego samego – materiałów mogących wpłynąć na przyszłe wybory prezydenckie w USA.

Działania Trumpa związane ze spółką Burisma stanowiły podstawę rozległego śledztwa w sprawie impeachmentu, które doprowadziło Izbę Reprezentantów do oskarżenia go w ubiegłym miesiącu o nadużycie władzy i utrudnianie pracy Kongresowi.

Źródło: The New York Times

Fot. Pixabay

PETERSBURG: “KLINIKA PUTINA” LECZY NAJEMNIKÓW GRUPY WAGNERA

Klinika w Petersburgu, która jest prowadzona przez osoby powiązane z prezydentem Rosji Władimirem Putinem (a także stanowi częściowo ich własność), zapewniła leczenie rosyjskim najemnikom, którzy zostali ranni podczas nielegalnych operacji wojskowych wykonywanych za granicą.

Potajemne leczenie pracowników prywatnych firm wojskowych takich jak Grupa Wagnera, którzy operowali w Libii i Syrii, pokazuje, że otrzymują oni nieoficjalne wsparcie Kremla.

Zgodnie z rosyjskim prawem wszystkie szpitale/kliniki są zobowiązane do zgłaszania policji obrażeń bojowych w celu przeprowadzenia dochodzenia, a obywatel rosyjski nie może brać udziału w konflikcie zbrojnym jako najemnik.

Klinika w Petersburgu jest własnością dużej firmy ubezpieczeniowej AO Sogaz, która należy do osób związanych z Władimirem Putinem. Dyrektor generalny kliniki, Wladislaw Baranow, utrzymuje relacje biznesowe ze starszą córką Putina, Marią. Reuters nie znalazł jednak dowodów na zaangażowanie córki rosyjskiego prezydenta w proceder leczenia najemników.

Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, oświadczył, że „Nie ma żadnych informacji na temat rewelacji agencji dot. leczenia najemników w klinice w Petersburgu”. Ministerstwo Obrony, Sogaz i córka Putina nie odpowiedziały na prośby o komentarz wystosowane przez Reutersa.

Rosyjscy najemnicy znani głównie jako Grupa Wagnera prowadzą walki na Ukrainie, w Syrii, Libii. W ostatnim z wymienionych krajów wspierają ofensywę gen. Chalifa Haftara przeciwko legalnym władzom w Trypolisie.

Źródło: Reuters

Fot. Pixabay

SANKOWSKI: ROSYJSCY NAJEMNICY ZDECYDUJĄ O PRZYSZŁOŚCI LIBII?

WYWIAD KONTRA OKO WIELKIEGO BRATA

Szybki rozwój technologii mocno komplikuje działania tradycyjnego wywiadu opartego na pracy w terenie realizowanej przez odpowiednio wyszkolonych oficerów.

Olbrzymim wyzwaniem są przede wszystkim szybko rozbudowywane systemy monitoringu w największych globalnych metropoliach. Coraz częściej są one wyposażone w sukcesywnie doskonalone programy analizy twarzy i ich identyfikacji. Bardzo często społeczeństwo aktywnie uczestniczy w ich rozwoju choć o tym nie wie. Najlepszym tego przykładem są aplikacje modyfikujące zdjęcia twarzy w taki sposób by zaprezentować ich wygląd za 20-30 lat. Niewinna zabawa? Gromadzone w ten sposób fotografie (ilość pobrań takich programów to często liczby sześciocyfrowe) służą za materiał bazowy, z którego korzysta się udoskonalając systemy identyfikacji twarzy.

Oczywiście dziś podstawowym ograniczeniem algorytmów, które za pomocą kompleksowego systemu monitoringu w globalnej metropolii mają za zadanie wychwycić twarz oficera i powiązać ją z określoną tożsamością, jest poziom ich zaawansowania i ograniczenia w postaci czynnika ludzkiego. Ze względu na efekt skali nadal do obsługi napływających danych trzeba dysponować dużą liczbą analityków. To się jednak będzie zmieniać wymuszając zmianę sposobu działania służb na obcym terenie.

Pozostawienie przez oficerów wywiadu cyfrowego śladu to zresztą nie tylko kwestia systemów monitoringu powiązanych z identyfikacją twarzy. Działalność grupy dziennikarzy śledczych określających się jako Bellingcat pokazała, że bazując na otwartych źródłach internetowych można dziś nie tylko identyfikować oficerów realizujących zadania pod przybraną tożsamością, ale również określać ich rzeczywiste dane personalne (tak było ws. próby zabójstwa Siergieja Skripala czy sprawy strącenia samolotu MH17).

Naturalnym rozwiązaniem coraz trudniejszych warunków w jakich musi działać wywiad jest outsourcing usług. Chodzi o szersze wykorzystywanie podmiotów i osób współpracujących ze służbą na terenie obcego państwa objętego systemami monitoringu i identyfikacji twarzy. Oczywiście niesie to ze sobą spore ryzyko. Realizacja wielu zadań przez osobę o określonych personaliach może ułatwić jej identyfikację przez kontrwywiad, tym bardziej, że jej przeszkolenie może być niewielkie. Jednak z drugiej strony sporadyczne korzystanie z dużej liczby agentów uplasowanych w spółkach i innych podmiotach może nie wzbudzać zainteresowania i okazać się nader skuteczne.

Z pewnością technika prowadzenia działań wywiadowczych w nowych realiach epoki cyfrowej będzie powoli ewoluowała. Służby które zdołają się dostosować przetrwają, pozostałe stracą na znaczeniu ograniczając się do operacji realizowanych na „neutralnym gruncie” bądź rezygnując z humint (wywiadu opartego o klasyczną pracę z agenturą) na rzecz sigint (wywiadu elektronicznego).

Fot. Pixabay

ROSYJSCY NIELEGAŁOWIE NADAL SKUTECZNI?

Legendarna broń rosyjskich, a wcześniej sowieckich służb to ludzie, którzy poświęcają za granicą całe swoje życie służbie pod fałszywą tożsamością. Jednak czy w dobie coraz większego znaczenia wywiadu elektronicznego mają oni jeszcze jakiekolwiek znaczenie?

Społeczność wywiadowcza jest dziś podzielona odnośnie realnej skuteczności tzw. nielegałów tj. oficerów pracujących za granicą pod fałszywą tożsamością, bez przykrycia dyplomatycznego i obsługiwanych przez nieoficjalne rezydentury. Koszt wyszkolenia takiej osoby jest bardzo duży, a szansa, że spełni ona pokładane w niej oczekiwania relatywnie niewielka (bardzo trudne jest uplasowanie jej w taki sposób by w jej orbicie znalazły się osoby dysponujące ciekawymi informacjami). Mimo wspomnianych wątpliwości kraje takie jak Rosja nadal uważają, że w nielegałów warto inwestować, a humint (wywiad w oparciu o źródła osobowe) pozostaje najważniejszym elementem pozyskiwania cennych informacji dla państwa.

Rzeczywiście w pewnych aspektach niedawne wydarzenia zdają się sprzyjać tworzeniu oficerów pracujących na newralgicznych odcinkach zagranicznych pod przybraną tożsamością. Takim momentem, w którym reżim kontrwywiadowczy osłabł, co najprawdopodobniej umożliwiło Rosjanom plasowanie swojego narybka w państwach Zachodu był przede wszystkim reset na linii Moskwa – Waszyngton (począwszy od 2009 r.) w czasach prezydentury Baracka Obamy. Równie istotnym elementem wydaje się wielki kryzys migracyjny z 2015 r., podczas którego do zachodnioeuropejskich krajów przedarło się wiele osób z Bliskiego Wschodu bez dokumentów potwierdzających ich tożsamość. Wśród nich było wielu obywateli rosyjskich z Kaukazu (np. Czeczenii).

O tym, że nielegałowie są cały czas tworzeni i wysyłani na Zachód najlepiej powinien świadczyć niedawno ujawniony przykład Tracy Foley i Donalda Heathfielda, a właściwie Eleny Wawilowej i Andrieia Bezrukowa. To szpiedzy z Syberii, których przeszkolono i pod przybraną tożsamością przerzucono osobno do Kanady, gdzie wzięli ślub i rozpoczęli normalne życie jako agenci nieruchomości. Doczekali się dwójki synów – Alexa i Tima.

To co w całej historii wydaje się szczególnie interesujące to okres ich aktywności zawodowej. Trwał on około 20 lat aż do 2010 r. gdy małżeństwo nielegałów wpadło. To pokazuje, że rosyjski wywiad nie zrezygnował z kosztownej produkcji oficerów nielegalnych nawet mimo rozpadającego się imperium. Wbrew pozorom był to idealny moment do przeprowadzenia wywiadowczej ofensywy ponieważ Zachód stopniowo tracił czujność wierząc we własną wygraną w ramach zimnej wojny. To niemal pewne, że wedle tego samego schematu Rosjanie wykorzystali okres odwilży w relacjach z gabinetem prezydenta Baraka Obamy czy późniejszy kryzys migracyjny w Europie.

Sprawa Tracy Foley i Donalda Heathfielda jest jednak fascynująca jeszcze z jednego powodu. Odzyskali oni wraz ze swoimi dziećmi wolność dzięki wymianie szpiegów dokonanej w Wiedniu (jej elementem był również Siergiej Skripal czy Anna Chapman), a następnie trafili do Rosji. Na miejscu okazało się, że ich synowie przeżywają olbrzymi kryzys tożsamościowy. Młodszy wytoczył w końcu proces, w którym domagał się możliwości powrotu do Kanady od jej władz. Nie chciał odpowiadać za grzechy rodziców. Pod koniec br. Sąd Najwyższy Kanady zdecydował, że Alex Bezrukow/Heathfield zachowa kanadyjskie obywatelstwo.

Przykład ten pokazuje, że system wywiadowczy wytworzony przez państwo autorytarne jakim jest Rosja w wielu obszarach okazuje się bardzo sprawny na demokratycznym gruncie społeczeństw Zachodu. Nie wiemy przecież czy postawa syna nielegałów pochwyconych w Kanadzie w 2010 r. jest szczera. Być może będzie on kontynuować działania wywiadowcze wykorzystując odzyskane obywatelstwo kanadyjskie?

O tym jak skuteczna może być działalność niedocenianego na Zachodzie wywiadu nielegalnego niech świadczy również fakt Marii Butiny. Rosyjska jaskółka wcale nie ukrywając swojego pochodzenia z sukcesem, choć oczywiście do pewnego momentu, infiltrowała republikanów. Trwało to około dwóch lat.

Butina manipulowała działaczem politycznym pochodzącym z Południowej Dakoty – Paulem Ericksonem, który w ostatnich latach wszedł w bliskie relacje z amerykańskimi konserwatystami, w tym z kierownictwem Państwowego Stowarzyszenia na rzecz Broni Palnej (National Riffle Association). Wykorzystując tę relację Rosjanka szukała kontaktów wśród amerykańskich polityków. O ile skuteczniejsze byłyby te działania gdyby Butina była oficerem nielegalnym, pod przybraną, amerykańską tożsamością?

Tego przykładu nie sposób bagatelizować, podobnie zresztą jak historii Tracy Foley i Donalda Heathfielda, a przecież to zaledwie okruchy, które przedostają się do mediów. Skala działań rosyjskiego wywiadu jest przecież dużo większa. To co stanowi o jego przewadze to nie tylko nielegałowie, a więc ludzie poświęcający większość, a czasem całe życie, służbie państwu. Rosjanie mają również komfort w postaci stabilnych wytycznych i celów oraz czasu, podczas którego mogą je realizować. Cóż, to przywilej krajów autorytarnych. Na korzyść Zachodu nadal przemawia za to jego potencjał ekonomiczny i kulturowy, a także to, że po okresie pewnej naiwności w relacjach z Rosją, znów spogląda na nią nieco bardziej racjonalnie.

Fot. Pixabay

WOJNA GAZOWA SIĘ ROSJI OPŁACA. 3 KLUCZOWE POWODY

Maksymalizacja zysków Gazpromu mimo ciepłego sezonu grzewczego oraz przygotowanie przewagi negocjacyjnej przed rozmowami na temat przyszłości Gazociągu Jamalskiego – to kluczowe powody warunkujące wybuch wojny gazowej wraz z nowym rokiem.

Kolejna runda trójstronnych rozmów pomiędzy Unią Europejską, Rosją i Ukrainą w sprawie uzgodnienia kontraktu dotyczącego tranzytu rosyjskiego „błękitnego paliwa” przez terytorium ukraińskie odbędzie się w czwartek. Nadal nie wiadomo jakie będzie ich rozstrzygnięcie, ale jeżeli nie zostanie ogłoszone porozumienie to w nowy rok Europa wkroczy nowym konfliktem gazowym na dużą skalę.

Wielu komentatorów podkreśla, że realizacja najgorszego scenariusza tj. wstrzymania dostaw gazu z Rosji do Europy nie opłaca się Gazpromowi ponieważ skala przygotowań krajów Unii Europejskiej na taką możliwość jest duża (w magazynach zgromadzono nieco ponad 100 mld m3 surowca). Również sezon grzewczy charakteryzuje się bardzo wysokimi temperaturami, co powoduje, że ciężko będzie Rosjanom rzucić na kolana Ukrainę i wywołać chaos na szerszą, regionalną skalę, który pomógłby im w forsowaniu własnych postulatów. Wszystko to brzmi sensownie, ale można na to spojrzeć także z innej perspektywy.

Przede wszystkim powolne podgrzewanie przez rosyjskich polityków, służby i media komunikatów o możliwości wybuchu wojny gazowej osiągnęło już swój cel. Kraje europejskie zabezpieczyły się na taką możliwość i powinny przetrwać sezon grzewczy nawet gdyby pojawiły się nieoczekiwane trudności. W dodatku zatłoczyły w rekordowym stopniu swoje magazyny głównie surowcem rosyjskim co mimo wysokich temperatur z pewnością poprawi wyniki finansowe Gazpromu.

Nie wykluczałbym braku porozumienia podczas czwartkowych rozmów gazowych z jeszcze jednego powodu. Ceny „błękitnego paliwa” poszybowałyby w górę mimo, że obiektywnie nie powinno to mieć miejsca w związku z łagodnymi warunkami atmosferycznymi. Tymczasem Gazprom nadal będzie sprzedawać swój surowiec przez Nord Stream 1, Gazociąg Jamalski i na tym zarabiać.

Długofalowo brak uzgodnień co do tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę mógłby tworzyć również ciekawą sytuację pod kątem wygasającego kontraktu tranzytowego z Polską (chodzi o lepszą pozycję negocjacyjną). Zapewne z tego powodu Rosjanie wystąpili o zgody na układanie Nord Stream 2 także zimą, aby uruchomić „bajpas” omijający dotychczasowe kraje tranzytowe kosztem Niemiec jeszcze przed rozstrzygnięciem przyszłości Gazociągu Jamalskiego.

Gazprom będzie zatem w nadchodzących miesiącach maksymalizować zyski, prężyć muskuły i straszyć realizacją strategii przekierowania tranzytu gazu na Nord Stream 2 i Turkish Stream. Nie odpuści jednak wbrew własnej retoryce dotychczasowych szlaków eksportowych do Europy. Gdyby to zrobił – pozbawiłby się szansy zwiększania sprzedaży w przededniu europejskiej transformacji energetycznej (Nowy Zielony Ład), dla którego paliwem przejściowym będzie gaz. Z powodu niechętnej postawy władz w Warszawie i Kijowie Rosjanie szukają sposobu na wynegocjowanie dla siebie możliwie najlepszych warunków korzystania z polskiej i ukraińskiej infrastruktury.

Fot. Pixabay

GAZ SYSTEM SPODZIEWA SIĘ WYBUCHU WOJNY GAZOWEJ. URUCHAMIA NOWE REWERSY Z UKRAINĄ